Badawczo przyglądałam się białej białej wilczycy leżącej na niewielkiej stercie mchu. Siedząc na przeciw niej na nagrzanym kamieniu stwierdziłam, że musiała być bardzo bezmyślna wkraczając tu w takim stanie, bądź niezwykle zdesperowana i bezradna. Miała szczęście, że znalazłam ją przed wszystkimi, to się mogło dla niej źle skończyć. Rozejrzałam się po lesie. Oczywiście, nie mogłam się łudzić, że zobaczę chociażby Christiana, co dopiero innego wilka. Przyczyną jest to, że znajduję się na naszym terenie, a jeszcze nikogo nowego nie widziałam oraz fakt, że mamy dopiero piątą trzydzieści, a Christian raczy wstać z łóżka o jakieś ósmej...W tej chwili moje rozmyślania przerwał przeciągły jęk. Wzrok odruchowo skierowałam na wilczycę, która zaciskała oczy. Podeszłam do niej ostrożnie z jakąś mazią, którą wręczyła mi Irys, starsza zielarka. Najdelikatniej jak tylko mogłam przyłożyłam liść z mazią do rannej łapy wadery. To zaskoczyło białą. Odskoczyła ode mnie, co spowodowało rozpoczęcie kolejnej arii wyć i jęków.
-Spokojnie, chcę ci tylko pomóc - powiedziałam spokojnie do wilczycy. Ta obnażyła ostre, lśniące kły i popatrzyła na mnie nieufnie, gotowa do ataku, mimo swojego krytycznego stanu. Mogła mi nie wierzyć, przecież byłam w postaci człowieka. W tej minucie dziękowałam w myślach mojej chęci do nauki przemiany. W ułamku sekundy stałam się wilkiem. Biała zamrugałam kilkakrotnie oczami, po czym znów przybrała pozycję bojową.
-Lepiej stąd odejdź, jeżeli chcesz zachować wszystkie łapy! - warknęła wadera. Rozśmieszyło mnie to ostrzeżenie.
-Tak się składa, że jesteś na moim terenie, a z tego co mi wiadomo, to ty masz niesprawną łapę - wypowiedziałam to ze stoickim spokojem nie spuszczając oczu z wadery. Jeżeli się nie myliłam, przekonała ją. Opuściła wargi i zmrużyła nieco oczy, miała jeszcze jakieś wątpliwości.
-Czemu chcesz mi pomóc? - zapytała obrzucając mnie spojrzeniem godnym potępienia. Tak właściwie sama nie wiem dlaczego. Przecież to do mnie niepodobne, a jednak.
-Znaj moją dobroć - rzuciłam pod nosem podając jej dziwną maź - to powinno ci pomóc.
Wilczyca nie odmówiła.
-Tak w ogóle, jestem Diana - przedstawiła się.
-A ja Adeline. Miło mi cię poznać - na moją twarz wypełzł cień uśmiechu.
<Diana?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz