- Wiem - Rzuciłem i spuściłem głowę. Nogi miałem oparte o ścianę łóżka, a dłonie spoczywały złączone ułożone na pół odkrytych udach. Przejechałem dłonią po łuku brwiowym i spojrzałem na dziewczynę przez ramię. - Ale się do tego nie podpasuj, so sorry. Peszek.
- Mech - Walnęła wpatrzona w ścianę. Obróciła głowę w moją stronę. - Lubie mech.
Zaśmiałem się i schowałem piegowatą twarz w dłoniach.
- Co? Dlaczego mech? Dlaczego akurat to? - Wybełkotałem.
- Mniejsza z tym - Westchnęła. - Weź wyjdź.
- Nie wyjdę. Możesz spróbować mnie nawet wypchnąć, ale nie wyjdę.
Zapanowała niezręczna cisza. Dziewczyna siedziała wpatrzona w moje ramię nie dając najmniejszych oznak życia.
- Słyszysz? - Zawołała radośnie.
- Yyy, nie? Przecież nic nie słychać.
- No właśnie! - Uśmiechnęła się. - Burza chyba minęła.
<Nicole? Wiem, wiem, ubogo trolololol D:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz