Drzewa przewijały się z zawrotną szybkością. Każda sekunda biegu sprawiała mi nieopisaną przyjemność. Biegłam w stronę Księżyca Łowcy. Byłam tam tylko raz tydzień temu i brakowało mi tej ciszy i przyjemnego zapachu mięsa z przyprawami zamiast spalin, które codziennie drażniły mój czuły nos. Wpadłam do restauracji jak strzała nie trudząc się zmianą w człowieka. Z każdą chwilą dochodziły mnie przepyszne zapachy z kuchni i ze stołów przy których siedziało kilka wilkołaków. Podeszłam do lady.
- Witam! Co podać? - spytała kelnerka
Próbowałam odpowiedzieć, ale z mojego pyska wydobyło się kilka szczeków i warknięć. Teraz przypomniałam się, że zamiast czerwonowłosej dziewczyny jestem wilkiem z białym futrem. Szybko zmieniłam się w swoją ludzką postać.
- Poproszę danie dnia
- Już się robi
Usiadłam przy barze w oczekiwaniu na jedzenie. Wyjęłam z kieszeni telefon. Zawsze dziwiło mnie, że wszystko zostawało na swoim miejscu mimo zmiany. Po chwili podeszła do mnie dziewczyna - ta sama co odbierała zamówienie. Położyła przede mną talerz z krwistym stekiem i dwiema surówkami w małych porcjach. Krótko podziękowałam i zabrałam się do jedzenia. Czyszcząc blat barmanka spytała:
- To ty jesteś ta nowa?
- Tak, przybyłam jakiś tydzień temu do stada, jestem Jasmine
- Ja jestem Yvette, widzę, że dość dawno nie jadłaś czegoś... naszego
- Tak, zwykle jem to "ludzkie" jedzenie, niby jest dobre, ale to tutaj jest niesamowite
- To zasługa naszego kucharza - uśmiechnęła się
- Podziękuj mu ode mnie
- Jasne - nastała chwila ciszy, w której powoli zbliżałam się do końca posiłku - znasz okolicę? Może cię oprowadzić?
- Chętnie, kiedy kończysz?
<Yvette?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz