Byłam w połowie schodów prowadzących na dół gdy usłyszałam wściekły krzyk Marshall'a. Jak bardzo trzeba się upić by nie umieć nawet umyć się pod prysznicem. Wróciłam na górę i stanęłam pod drzwiami łazienki.
- Nie zabij się tak przydatkiem, nie chce by potem policja pałętała mi się po domu i pytała dlaczego w mojej łazience pod prysznicem leży martwy mężczyzna z rozwaloną głową i kilkoma promilami we krwi. - zawołałam przez drzwi
- Łatwo Ci powiedzieć gdy patrząc na swoje palce u rąk widzisz ich 20, a nie 10. - odburknął.
Sądząc po rozmaitym tłuczeniu się starał się wstać. Westchnęłam i przeanalizowałam sytuacje w jakiej znalazłam się przez bezmyślność jaką się wykazałam. Powinnam mieć jeszcze w kuchni w szufladzie w lekami coś przeciwbólowego, ale nie ma gwarancji, że tego nie wyrzyga. Jego obrania są brudne jak łachmany menela, którym zresztą jest, więc trzeba będzie je uprać, ale co będzie miał na sobie zanim dostanie ubrania... Ehh, będę musiała mu oddać do wyschnięcia ubrań swój szlafrog, co prawda będzie wyglądał jak facet w za małej yukacie, ale zawsze to lepsze niż zwykły ręcznik, nieprawdaż?
- Jak skończysz to obok prysznica wisi szlafrog, weź go żeby nie było - mruknęłam i po chwili jeszcze sobie coś przypomniałam - A w szafce pod zlewem powinna być jeszcze nie odpakowana szczoteczka. Myślę, że Ci się przyda.
- Czekaj moment. Ten szlafrog jest damski, a co do szczote... - zaczął bełkotać, ale mu przerwałam.
- Nie wiedziałam, że niebieski to taki niemęski kolor, a jeśli chcesz spytać po co mi dodatkowa szczoteczka to dostałam ją w dodatku do pasty, którą kupiłam.
Marshall nic nie powiedział tylko dalej tłukł się w łazience i coś mamrotał. Z westchnieniem zeszłam na dół i chciałam wziąć książkę z małego regaliku, na którym stał telewizor, ale przypomniałam sobie o brudnej tapicerce i jeszcze te buty. Dobrze, że przynajmniej były wysokie aż do połowy łydki, więc spodnie był czyste. Wyszłam na dwór z kluczykami w ręce zmieniają uprzednio buty na trampki i ruszyłam by ocenić szkody. Tapicerka tylnego siedzenia była cała w wymiocinach. Postanowiłam spróbować to wyczyścić, a potem pojadę do myjni i zajmą się tym fachowcy. To będzie naprawdę durny i nieplanowany wydatek, ale wole zapłacić i mieć czysty samochód niż jeździć z tym smrodem aż się wywietrzy. Zrobiłam jak wymyśliłam i po jakiś 15 minutach wróciłam z siatką brudnych ręczników papierowych, którą wyrzuciłam do kosza przed domem. Zdjęłam buty, palto i usiadłam ciężko na kanapie w salonie.
(Marshall? Nie daruje sobie raczej, lepiej weź nam opowiedz co tam na górze ^^)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz