wtorek, 11 listopada 2014

Od Adeline CD. Isaac'a

Przebiegłam wzrokiem po twarzach wszystkich zebranych. Wataha liczyła więcej osób, niż mogłabym przypuszczać. Nie miałam pojęcia, że w zakątkach Ameryki może przebywać aż tyle wilkołaków. Wnioskując po minach zgromadzonych wszyscy dobrze się bawili. Niektórzy nawet nadużywali luźnej atmosfery i przesadzali z drinkami, ale cóż, to czas na wygłupy, w przyszłości może go nie być.
-Napijesz się czegoś mocniejszego, Del? - usłyszałam za sobą męski głos, znajomy. 
-Christian, dobrze wiesz, że nie.- odparłam z lekkim uśmiechem. Kolejny raz próbował mnie przekonać do alkoholu.
-Daj znać jak się zdecydujesz. - przerwał naszą rozmowę kierując wzrok na nieznajomą mi dziewczynę. Cały Christian.
-Może wyjdziemy na zewnątrz? Zrobiło się na moje oko zbyt duszno. - zaproponowałam Isaac'owi. Zachowałam się głupi, przyznaję, chłopak dopiero co przyszedł. Egoistka ze mnie. Jednak za wszelką cenę chciałam uniknąć udziału w nieciekawych zdarzeniach, spowodowanych nadmiarem alkoholu. Chłopak nie otwierając nawet ust wstał od stołu i mijając mnie ruszył do wyjścia. Genialnie zaczęta znajomość...
-W końcu, świeże powietrze. - odetchnął Isaac przymykając oczy. 
-Hm...Przedstawiłabym cię komuś, lecz nikogo z nowych nie znam. - nie wiedzieć czemu wypowiedziałam to na głos. Isaac spojrzał na mnie surowym wzrokiem. Jego mina nie pomagała mi odczytać co teraz dzieję się w jego głowie. Zamknął oczy.
-To nawet lepiej. - odparł po dłuższej chwili otwierając je, by za parę sekund znów zamknąć. Ach, ta moja interesująca osoba...
-Jeżeli chcesz, możemy się przejść. - zaproponowałam bez żadnych emocji. Isaac zrobił parę kroków do przodu, więc chyba przystał na moją propozycję. 
Szyliśmy niemalże równym krokiem przez las pełen drzew okrytych płaszczami różnorodnych, barwnych liści. Gdyby nie światło księżyca oświetlające piaszczystą dróżkę, czarne cienie pochłonęłyby całą, otaczającą nas okolicę. 
-Całkiem tu ładnie. - wychrypiał Isaac. Po długim czasie ciszy jego głos rozszedł się cichym echem wśród drzew.
-Nie da się zaprzeczyć. Mogę wiedzieć, jak tu trafiłeś? - zapytałam. Nie chciałam być wścibska, miałam zamiar jedynie rozpocząć rozmowę.

<Isaac? Takie jakieś mdławe...>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz