Wilki
W tej zakładce znajdują się wszystkie wilki należące do stada. Mamy nadzieje, że w zakładce będzie dużo wilków i radości będzie w brud.

Imię i Nazwisko: Christian Green
Wiek: 19 lat
Płeć: Chłopak
Miejsce Zamieszkania: Nowy Jork, ---
Praca: Dorabia sobie w "Księżycu Łowcy" ale nie jest to nic poważnego.
Stanowisko: Atakujący
Rodzina:
- Mama-zmarła-: Alexa
- Tata-zmarły-: Luke
- Mama-zastępcza-: Anastazja
- Tata-zastępczy-: Michael
Partnerka: -
Zauroczony: -
Dzieci: -
Charakter: Christan'a raczej ciężko opisać. Jest to chłopak który ma tak zmienny charakter iż można by stwierdzić że jest nie stały emocjonalnie co w sumie nie jest prawdą. Czasami wygląda to tak jakby w jedynym ciele mieszkały dwie osoby, jedna miła, sympatyczna i asertywna a druga cyniczna, ani trochę asertywna i agresywna. Christian to także drań jakich mało, nie można na nim zbyt polegać bo lubi robić ludziom na złe. Stara się nie popadać w zbyt szybką radość z wygranej ponieważ wie że to może być tylko moment, chwila lub mrugnięcie powiekami i znowu coś się może popsuć a wtedy boli bardziej. Jest jak najbardziej za feminizmem, nie widzi problemu kiedy kobiety lub wilczyce obierają władzę, ważne stanowisko. Uważa, że powinny sobie radzić same a nie czekać na księcia na białym koniu który wybawi ich z opresji. On sam rzadko pomaga innym tym bardziej dziewczyną, każdy musi umieć polegać na sobie.
Nie łatwo zdobyć jego zaufanie lub 'ułaskawienie' czyli będzie dla ciebie dobry i miły, Christian ufa tylko kilku osobom. Pewny siebie często działa spontanicznie przez co zapomina o ryzyku które się z tym wiążę. Lubi czuć adrenalinę w swoim ciele, to jak serce bije szybciej, jak nagle świat skupia się na tym małym elemencie życia.
Błyskotliwy, często wpada na pomysły które mogą wydawać się głupie ale dla niego to fajna zabawa. Czasami zachowuje się dzieciak a nie jak osiemnastoletni chłopak. Nie zważa na uczucia innych tak jak i nie przejmuje się tym co ludzie sobie o nim pomyślą. Nonszalancki i opryskliwy, pali, inni palą dla przyjemności on pali po to aby poprzeszkadzać innym i no w końcu jak to jest mówione na coś trzeba umrzeć. No więc skoro opisaliśmy jego brzydszą stronę, pokażmy o co w tym wszystkim chodzi naprawdę.
Christian to bardzo wrażliwy chłopak który budując ogromny mur z cegieł zaczął odgradzać się od świata by uciec od bólu i ran które zadają inni. Ma w sobie wiele dobra którego nie lubi okazywać, nie lubi być wykorzystywany a mili i dobrzy ludzie zazwyczaj jednak są. Zabawny i jeśli uda Ci się do niego dotrzeć ukazuje się jego wiecznie uśmiechnięta twarz, wielkie poczucie humoru i pozytywne oko na świat. Jest asertywny, umie porozmawiać z każdym jeśli chcę ale problem w tym, że ciężko go do tego namówić. Cyniczny elegant, w jego pokoju bardzo ciężko znaleźć chociażby jeden malutki pyłek kurzu. Lubi kiedy dookoła niego jest ład i porządek. Kiedy unosi brew trzeba być przygotowanym na wielką ripostę dnia, chyba że o niej zapomni. Gardź ludźmi oraz wilkołakami którzy wykorzystują innych, zawsze broni słabszych nie lubi ktoś się nad kimś znęca. Możesz wtedy skutecznie czekać na jego atak. Christian więc jest osobą nie do przewidzenia i na tym można by skończyć.
Nie łatwo zdobyć jego zaufanie lub 'ułaskawienie' czyli będzie dla ciebie dobry i miły, Christian ufa tylko kilku osobom. Pewny siebie często działa spontanicznie przez co zapomina o ryzyku które się z tym wiążę. Lubi czuć adrenalinę w swoim ciele, to jak serce bije szybciej, jak nagle świat skupia się na tym małym elemencie życia.
Błyskotliwy, często wpada na pomysły które mogą wydawać się głupie ale dla niego to fajna zabawa. Czasami zachowuje się dzieciak a nie jak osiemnastoletni chłopak. Nie zważa na uczucia innych tak jak i nie przejmuje się tym co ludzie sobie o nim pomyślą. Nonszalancki i opryskliwy, pali, inni palą dla przyjemności on pali po to aby poprzeszkadzać innym i no w końcu jak to jest mówione na coś trzeba umrzeć. No więc skoro opisaliśmy jego brzydszą stronę, pokażmy o co w tym wszystkim chodzi naprawdę.
Christian to bardzo wrażliwy chłopak który budując ogromny mur z cegieł zaczął odgradzać się od świata by uciec od bólu i ran które zadają inni. Ma w sobie wiele dobra którego nie lubi okazywać, nie lubi być wykorzystywany a mili i dobrzy ludzie zazwyczaj jednak są. Zabawny i jeśli uda Ci się do niego dotrzeć ukazuje się jego wiecznie uśmiechnięta twarz, wielkie poczucie humoru i pozytywne oko na świat. Jest asertywny, umie porozmawiać z każdym jeśli chcę ale problem w tym, że ciężko go do tego namówić. Cyniczny elegant, w jego pokoju bardzo ciężko znaleźć chociażby jeden malutki pyłek kurzu. Lubi kiedy dookoła niego jest ład i porządek. Kiedy unosi brew trzeba być przygotowanym na wielką ripostę dnia, chyba że o niej zapomni. Gardź ludźmi oraz wilkołakami którzy wykorzystują innych, zawsze broni słabszych nie lubi ktoś się nad kimś znęca. Możesz wtedy skutecznie czekać na jego atak. Christian więc jest osobą nie do przewidzenia i na tym można by skończyć.
Umiejętności: Christian to bardzo dobrze wysportowany
chłopak którego można by uznać za niezłego biegacza. W nogach ma
tyle siły iż spokojnie mógłby przebiec maraton bez kropelki wody.
Silny, aczkolwiek nie jest jakimś wielkim siłaczem. Ma w sobie
wiele gracji i spokoju ducha przez co bardzo ciężko wprowadzić go
w stan w którym brakuje mu bardzo mało do przemiany. Ma dobry słuch
i węch głównie dzięki temu iż jest wilkołakiem. Bójki to dla
niego nic, są a za chwile ich nie ma i o nich zapomina. Porusza się
z wrodzoną dla siebie nonszalancją, jego kroków nie da się
pomylić z żadnymi innymi. Jego ruchy są szybkie i pewne co
zazwyczaj gubi przeciwnika.
Historia: Historia: Christian urodził się i dorastał w zwyczajnej rodzinie.. okay. Może nie takiej zwyczajnej bo praktycznie cała rodzina była bardziej niezwykła niż normalna, tak wasz trop myślenia jest prawidłowy wszyscy byli wilkołakami. Chłopak dorastał wiedząc kim jest i wiedział jakie niebezpieczeństwa oraz problemy się z tym wiążą, lecz nigdy nie uważał tego za przekleństwo. To było dla niego coś niesamowitego, jako pięcioletni chłopczyk kochał biegać po lesie w postaci wilka. Wychowywał się w Foresty City, znał tereny jak mało kto. Wiedział gdzie pobiec aby pobyć w ciszy i spokoju oraz w takie miejsca które wiecznie tętnią życiem. Jego rodzice nie mieli zbyt wielu zasad, oprócz jednej której nigdy Christian złamać nie mógł: Ujawniać się ludziom.
Mogło to kosztować życie a on jako bardzo pojęte dziecko rozumiał to i potrafił dochować tajemnicy. Można by powiedzieć, że życie tego dziecka nie było takie straszne..
Gdyby nie to, że tak naprawdę nie jesteśmy jedynymi nadzwyczajnymi istotami na tym świecie. Ludzie są nieświadomi tego, że w głębi lądu toczy się odwieczna walka stworzeń o których słyszą tylko i włącznie w legendach i bajkach dla dzieci. O niebezpieczeństwie jakie im grozi gdy któraś strona wygra i wyruszy na dalsze polowanie.
Dzień który odwrócił bieg życia tego chłopca zapowiadał się na piękny, słońce ogrzewało matkę ziemie swymi ciepłymi promykami sprawiając iż chciało się żyć. Zwierzęta wychodziły ze swoich kryjówek by cieszyć się urokami niedawno rozpoczętej wiosny, las budził się do życia. Pierwsze kwiaty wydostawały się na wierzch aby lada chwila rozpościerać swoje płatki w kierunku słońca. No a do tego urodziny Christiana który kończył siedem lat, wszystko miało pójść szybko i idealnie. A jednak kiedy Christian wrócił do domu ze szkoły i otworzył drzwi do domu i zobaczył, że nie ma rodziców nie spanikował lecz podejrzewał że są gdzieś nieopodal więc przebrał się i wyruszył na ich poszukiwania. Znalazł, niestety to co zastał na miejscu było dla niego szokiem. Wszędzie pełno krwi i tylko nie liczy żywi. Siedmiolatek nie wiedział co z sobą zrobić, zaczął szukać rodziców. Byli Alphami więc zasadniczo powinni być gdzieś w tłumie żyjących, chłopiec nie dopuszczał do siebie myśli że mogłoby być inaczej. Jednak los tego dnia nie chciał być ani trochę łagodny, znalazł starszyznę. Jeden ze starszych członków watahy pochylił się nad nim i powiedział „Jesteś przyszłością.” kiedy spytał się kto to zrobił odpowiedział, że istoty karmiące się krwią i to by było na tyle. Nie potrzeba było więcej wyjaśnień.
Chłopak wrócił do miasta próbując szukać jakiegoś miejsca w którym mógłby przeżyć chociaż jeden dzień. Włóczył się po mieście nie mając odwagi chodzić do szkoły ani wrócić do domu. Kiedy dwa dni po ataku na jego stado, siedział na ławce w parku przechodzili dwaj policjanci z pączkami w dłoniach. „Jak zwykle” przemknęło mu wtedy, spuścił wzrok i naciągnął kaptur na małą głowę. Funkcjonariusze jednak nie zostawili go w spokoju i zatrzymali się przy nim pytając gdzie jego rodzice. Nie odpowiedział, bo nie wiedział jak.
I nim się obejrzał został odesłany do domu dziecka. Nie musiał jednak długo czekać na tak zwany ud szczęścia i kiedy minęły dwa tygodnie jego pobytu w domu dziecka przyszła pewna para. Kiedy weszli do bawialni w której siedział Christian wraz z innymi dziećmi próbując nie ukazywać jak bardzo czuje potrzebę wybiegania się i że bije się wewnątrz siebie panując nad sobą podeszła właśnie do niego. Przykucnęli przy nim i zaczęli się go pytać jak ma na imię, ile ma lat jak się czuję.
Odpowiadał na wszystkie pytania, trochę speszony i niepewny. Uśmiechali się do niego i wyglądali na bardzo życzliwych lecz zmęczonych i przytłoczonych. Przychodzili dzień w dzień, spędzali z nim czas próbując zdobyć jego zaufanie. I powoli im się to udawało, chłopiec z niecierpliwością czekał aż przyjdą. Ale to nie wystarczyło aby zapomniał o swojej naturze, aby w nocy zaciskać mocno pięści żeby nie poddać się przemianie. To było dla niego mordęga, jego próba którą na razie zdawał śpiewająco. Kiedy pewnego dnia, przyszli do niego byli nadzwyczaj radośni a Christian markotny i podenerwowany. Spytali się go, czy nie chciałby zobaczyć ich domu i zostać u nich na kilka nocy. Chłopak pokiwał głową ale zadał pytanie: Mieszkacie w mieście?
Odpowiedzieli przecząco lekko zaskoczeni iż zadał właśnie takie pytanie. Więc następnego dnia, Christian oglądał nowy dom, okolicę oraz nowe zabawki. Lecz najbardziej fascynowało go to, że mieszkali w lesie. Nieopodal kryjówki jego watahy, to było dla niego zbawienie. Jednak do spotkania czekał do nocy, kiedy miał pewność, że jego najlepsi przyjaciele śpią wyskoczył przez okno i zmienił się wilka. To co wtedy czuł było i jest do nieopisania, radość, szczęście, szaleńcza wesołość. Biegał, szczekał, wył co kilka minut, aż w którymś momencie kiedy turlał się po zboczu ponieważ się poślizgnął na kogoś wpadł, centralnie. Kiedy podniósł niepewnie wzrok ujrzał wilka, znał go. Ten zrobił zdziwioną minę, lecz zaraz potem uśmiechnął się swoimi wilczymi wargami i zawył radośnie. Christian go poznał, to był Bill z baru. Chłopiec wrócił do siebie.
Po tygodniu przebywania u jego można by już powiedzieć rodziców musiał wrócić na kilka dni do domu dziecka. Spytano go wtedy jak mu było, czy dobrze się nim opiekowali. Kiwał głową i opowiadał o dniach spędzonych na zabawach o nowych rzeczach i przygotowanym specjalnie dla niego pokoju.
I tak po dwóch tygodniach znowu znalazł się już w jego.. domu. Jednak Christian nie zapomniał do przeciwna rasa zrobiła jego watasze. Poprzysiągł, że jeszcze się zemści, kto wie może niedługo nadejdzie ta chwila w której będzie mógł spełnić przysięgę.
Mogło to kosztować życie a on jako bardzo pojęte dziecko rozumiał to i potrafił dochować tajemnicy. Można by powiedzieć, że życie tego dziecka nie było takie straszne..
Gdyby nie to, że tak naprawdę nie jesteśmy jedynymi nadzwyczajnymi istotami na tym świecie. Ludzie są nieświadomi tego, że w głębi lądu toczy się odwieczna walka stworzeń o których słyszą tylko i włącznie w legendach i bajkach dla dzieci. O niebezpieczeństwie jakie im grozi gdy któraś strona wygra i wyruszy na dalsze polowanie.
Dzień który odwrócił bieg życia tego chłopca zapowiadał się na piękny, słońce ogrzewało matkę ziemie swymi ciepłymi promykami sprawiając iż chciało się żyć. Zwierzęta wychodziły ze swoich kryjówek by cieszyć się urokami niedawno rozpoczętej wiosny, las budził się do życia. Pierwsze kwiaty wydostawały się na wierzch aby lada chwila rozpościerać swoje płatki w kierunku słońca. No a do tego urodziny Christiana który kończył siedem lat, wszystko miało pójść szybko i idealnie. A jednak kiedy Christian wrócił do domu ze szkoły i otworzył drzwi do domu i zobaczył, że nie ma rodziców nie spanikował lecz podejrzewał że są gdzieś nieopodal więc przebrał się i wyruszył na ich poszukiwania. Znalazł, niestety to co zastał na miejscu było dla niego szokiem. Wszędzie pełno krwi i tylko nie liczy żywi. Siedmiolatek nie wiedział co z sobą zrobić, zaczął szukać rodziców. Byli Alphami więc zasadniczo powinni być gdzieś w tłumie żyjących, chłopiec nie dopuszczał do siebie myśli że mogłoby być inaczej. Jednak los tego dnia nie chciał być ani trochę łagodny, znalazł starszyznę. Jeden ze starszych członków watahy pochylił się nad nim i powiedział „Jesteś przyszłością.” kiedy spytał się kto to zrobił odpowiedział, że istoty karmiące się krwią i to by było na tyle. Nie potrzeba było więcej wyjaśnień.
Chłopak wrócił do miasta próbując szukać jakiegoś miejsca w którym mógłby przeżyć chociaż jeden dzień. Włóczył się po mieście nie mając odwagi chodzić do szkoły ani wrócić do domu. Kiedy dwa dni po ataku na jego stado, siedział na ławce w parku przechodzili dwaj policjanci z pączkami w dłoniach. „Jak zwykle” przemknęło mu wtedy, spuścił wzrok i naciągnął kaptur na małą głowę. Funkcjonariusze jednak nie zostawili go w spokoju i zatrzymali się przy nim pytając gdzie jego rodzice. Nie odpowiedział, bo nie wiedział jak.
I nim się obejrzał został odesłany do domu dziecka. Nie musiał jednak długo czekać na tak zwany ud szczęścia i kiedy minęły dwa tygodnie jego pobytu w domu dziecka przyszła pewna para. Kiedy weszli do bawialni w której siedział Christian wraz z innymi dziećmi próbując nie ukazywać jak bardzo czuje potrzebę wybiegania się i że bije się wewnątrz siebie panując nad sobą podeszła właśnie do niego. Przykucnęli przy nim i zaczęli się go pytać jak ma na imię, ile ma lat jak się czuję.
Odpowiadał na wszystkie pytania, trochę speszony i niepewny. Uśmiechali się do niego i wyglądali na bardzo życzliwych lecz zmęczonych i przytłoczonych. Przychodzili dzień w dzień, spędzali z nim czas próbując zdobyć jego zaufanie. I powoli im się to udawało, chłopiec z niecierpliwością czekał aż przyjdą. Ale to nie wystarczyło aby zapomniał o swojej naturze, aby w nocy zaciskać mocno pięści żeby nie poddać się przemianie. To było dla niego mordęga, jego próba którą na razie zdawał śpiewająco. Kiedy pewnego dnia, przyszli do niego byli nadzwyczaj radośni a Christian markotny i podenerwowany. Spytali się go, czy nie chciałby zobaczyć ich domu i zostać u nich na kilka nocy. Chłopak pokiwał głową ale zadał pytanie: Mieszkacie w mieście?
Odpowiedzieli przecząco lekko zaskoczeni iż zadał właśnie takie pytanie. Więc następnego dnia, Christian oglądał nowy dom, okolicę oraz nowe zabawki. Lecz najbardziej fascynowało go to, że mieszkali w lesie. Nieopodal kryjówki jego watahy, to było dla niego zbawienie. Jednak do spotkania czekał do nocy, kiedy miał pewność, że jego najlepsi przyjaciele śpią wyskoczył przez okno i zmienił się wilka. To co wtedy czuł było i jest do nieopisania, radość, szczęście, szaleńcza wesołość. Biegał, szczekał, wył co kilka minut, aż w którymś momencie kiedy turlał się po zboczu ponieważ się poślizgnął na kogoś wpadł, centralnie. Kiedy podniósł niepewnie wzrok ujrzał wilka, znał go. Ten zrobił zdziwioną minę, lecz zaraz potem uśmiechnął się swoimi wilczymi wargami i zawył radośnie. Christian go poznał, to był Bill z baru. Chłopiec wrócił do siebie.
Po tygodniu przebywania u jego można by już powiedzieć rodziców musiał wrócić na kilka dni do domu dziecka. Spytano go wtedy jak mu było, czy dobrze się nim opiekowali. Kiwał głową i opowiadał o dniach spędzonych na zabawach o nowych rzeczach i przygotowanym specjalnie dla niego pokoju.
I tak po dwóch tygodniach znowu znalazł się już w jego.. domu. Jednak Christian nie zapomniał do przeciwna rasa zrobiła jego watasze. Poprzysiągł, że jeszcze się zemści, kto wie może niedługo nadejdzie ta chwila w której będzie mógł spełnić przysięgę.
Autor: juliaalapiotrek
Imię i Nazwisko: Adeline Creveey
[Del]
Wiek: 18 lat
Płeć: Dziewczyna
Miejsce Zamieszkania: Apartament niemalże w centrum Nowego Jorku, aczkolwiek posiada również nieduży dom w głębi Lost Soul.
Praca: Posada asystentki znanego reżysera i właściciela dużej firmy zajmującej się produkcją filmów.
Stanowisko:
Rodzina:
Elizabeth - kochająca mama, z którą wciąż ma bardzo dobre stosunki
Robert - ojciec, również jedna z najważniejszych osób dla Adeline
Edward - starszy brat Del
Madeline - młodsza siostra, zwykle ona była przyczyną wszystkich złośliwych rzeczy w życiu Adeline
Partner/ka: -
Zauroczony/a: -
Dzieci: -
Charakter: Adeline nie można opisać w kilku zdaniach. Przyczyną tego jest jej zmienny, oryginalny charakter. To dziewczyna, która niemalże codziennie śmieje się śmierci w twarz. Uwielbia ryzyko i przez to można bez problemu zauważyć w niej pewność siebie. Razem z tym w parze idzie odwaga. Jednak musicie wiedzieć, iż Del jest taka jedynie w wilczej postaci. Zaś w swoim ludzkim wcieleniu to skryta osoba, która ma mnóstwo pomysłów w głowie. Nie rzuca się w oczy, utrzymuje kontakt jedynie ze swoimi dobrymi przyjaciółmi. Poczucie humoru, które nieco zanika po przemianie w wilka pomaga jej odnaleźć się w tym zabieganym świecie Nowego Jorku.
Po tych kilku linijkach można stwierdzi iż Adeline styka ze sobą dwa odrębne światy. To prawda. Czasem ujawnia swoją delikatność, czasem wrodzoną powagę, a czasem swe bezlitosne oblicze.
Po tych kilku linijkach można stwierdzi iż Adeline styka ze sobą dwa odrębne światy. To prawda. Czasem ujawnia swoją delikatność, czasem wrodzoną powagę, a czasem swe bezlitosne oblicze.
Lubi poznawać nowe twarze. Szczególnie zmiennokształtnych - takich jak ona. Szczerze gardzi chciwością i użalaniem się nad sobą, dlatego sama taka nie jest. Stara się stopniowo wypleniać w sobie złe cechy. Co prawda z dnia na dzień staje się lepszą, bardziej altruistyczną osobą, ale nie zdziw się, gdy czasem potraktuje Cię arogancko, najzwyczajniej w świeci spławiając Twoją osobę. To zdarza się jednakże sporadycznie.
Największą wadą Del jest jej bardzo ograniczone zaufanie. Niektórych może ono nawet odtrącać. Jednak jeśli wykażesz się cierpliwością, zasłużysz sobie na bezgraniczną przyjaźń z jej strony. Jeżeli będziesz zanadto się nad nią użalał, bądź litował nie licz na odwzajemnienie takowych uczuć. Adeline bowiem pomocą i współczuciem obdarza nielicznych, a jeśli już najczęściej zdarza się to raz, dwa. Dusza optymistki z rozumem realistki, zabawne, nieprawdaż? Jednak prawdziwe. Z każdą myślą Del o lepszym dniu przychodzi zapewnienie, iż jutro może być gorszę niż chwila teraźniejsza. Wszystkie sytuacje, decyzje analizuje bardzo precyzyjnie i dokładnie wybiera najtrafniejsze wyjścia. Świadczy to o inteligencji osiemnastolatki, którą może się poszczycić. Nigdy nie działa bezmyślnie zdając się na łut szczęścia, gdyż jak twierdzi jej życie naznaczone zostało perfidnym pechem. Dlatego myśli "może się uda, zobaczymy" zostawia innym.
Lubi wykazywać się samodzielnością. Szczególnie w wilczej postaci na polowaniach. Częściej przebywa w swoim własnym towarzystwie, przeżyła dużo, by mieć ku temu powody. Przyjaciół dobiera ostrożnie, początkowo podchodząc do nich z dystansem.
Lubi wykazywać się samodzielnością. Szczególnie w wilczej postaci na polowaniach. Częściej przebywa w swoim własnym towarzystwie, przeżyła dużo, by mieć ku temu powody. Przyjaciół dobiera ostrożnie, początkowo podchodząc do nich z dystansem.
Umiejętności: Del bardzo opanowała zdolność przemiany. Szybko osiąga wewnętrzny spokój i opanowanie, trudno wytrącić ją z równowagi i nadwyrężyć cierpliwość dlatego nie sprawia jej to większego problemu. Dzięki przodkom jej zmysły reagują lepiej niż u przeciętnego wilkołaka. Może usłyszeć trzepot motylich skrzydeł i wyczuć trop wiewiórki sprzed paru dni. Kolejnym plusem to wytrzymałość dziewczyny. Pomocne przy tym są jej umięśnione łapy (nogi). Może maszerować, a nawet biec przez długie godziny. Za to na krótkich dystansach jest przez wielu niedościgniona.
Porusza się z wrodzoną gracją, nawet w wyjątkowo szybkim biegu w pełni panuje nad swoimi ruchami. Problemem dla Adeline jest jej kiepska orientacja w terenie. Na swoim terytorium działa bardzo efektownie, jednak w obcych stronach staje się łatwą ofiarą. W takich sytuacjach ratuje ją siła, którą posiada. Bójki z nią są zwykle porażką dla przeciwników.
Historia: Urodziła się w Polsce, skąd pochodzą jej rodzice. Jednak w wieku czterech lat wraz z rodziną przeprowadziła się do małego Halbrook, miasta położonego w Norwegii(oczywiście nie w naszym realnym świecie). Wszystko dla Adeline było łatwe do czasu jej pierwszej przemiany. W dzieciństwie nie mogła skarżyć się na ogromne problemy. Jej rodzice, Elizabeth i Robert wychowywali ją bardzo dobrze, bez przymusów, czy nadmiernej opieki. Zwykle jeśli bardzo czego chciała otrzymywała to. Jednak nie były to rzeczy, które pragnie każda sześciolatka - cukierki, lalki, kolorowe suknie. Od zawsze wyróżniała się nie tylko niespotykaną urodą, której zazdrościła jej niejedna dziewczyna, lecz również silnym charakterem. Już od najmłodszych lat zachowywała się jak przystało na dorosłą panienkę z dobrej rodziny - głowa uniesiona delikatnie w gorę i starannie dobrane słownictwo. Niektórych to wręcz śmieszyło. Nic dziwnego, ośmiolatka zmierzająca do biblioteki po książki z zadartą głową ku niebu to niecodzienny widok w okolicach Halbrook, gdzie jej rówieśniczki w zwartych szeregach biegły truchcikiem na lekcję baletu. To zostało jej do dziś. Na niektórych wciąż patrzy nieco 'z góry' z uniesionymi brwiami i lekko zmrużonymi oczami. W jej sposobie wyrażania został pewien akcent, który wyróżnia ją i sprawia, że każde słowo staje się wyjątkowe. Adeline od zawsze uwielbiała jazdę konną, łucznictwo i długie spacery po lesie. Gdy dowiedziała się więc o stajni jej wujka nie posiadała się z radości. Do siedemnastych urodzin nic w jej życiu się nie zmieniło. Oczywiście, dorastała, kończyła szkołę, a nawet odnosiła sukcesy w zawodach WKKW. Jednak osiem miesięcy po swoich urodzinach, gdy dziewczyna wybrała się samotnie w teren ze swoją klaczą Jokastą stało się coś przerażającego, coś co odmieniło jej życie.
Koniec grudnia nie szczędził wtedy swoich sił. Śnieg padał niemalże przez cały dzień, a w nocy dawał o sobie znak prósząc delikatnie. Adeline jak co dzień rano wybrała się do stajni. Osiodłała Jokastę i pojechała z nią do pobliskiego lasu. Kara klacz dzielnie przedzierała się przez zaspy. Dla dziewczyny było to niezapomniane przeżycie. Pierwszy raz miała do czynienia z jazdą podczas takiej zimy. Gdy miała już wracać usłyszała przeraźliwe wycie. Jokasta spłoszyła się stając dęba. Del nie wiedziała co się dzieje. Zwykle spokojna klacz zrzuciła ją z grzbietu, co było do niej niepodobne. Koń szalonym galopem pędził w stronę ściany lasu zostawiając dziewczynę w śniegu. Gdy wyszła z zaspy obserwowały ją dwa jaskrawożółte ślepia. Adeline przeraziła się lecz nawet nie drgnęła. W tej chwili słyszała jedynie głos walącego w jej piersi serca. Ślepia powoli rosły, aż ujawniając swojego właściciela znalazły się tuż obok niej. Należały do płowego wilka. Dziewczynie wydawało się, że owa bestia przemawia do niej. Mówiła "Nie bój się, chcę ci tylko pomóc." Jednak ona była sparaliżowana, zaślepiona, by móc cokolwiek zrobić. W jednej chwili straciła z oczu wilka. Na jego miejsce pojawił się stwór na dwóch łapach, muskularny, żółtooki z każdym ułamkiem sekundy łudząco podobny do człowieka. W pewnej chwili nim był. Przyodziany jedynie w sprane dżinsy. Adeline nic nie rozumiała. Stała nadal w bezruchu obserwując chłopaka niewiele starszego od niej. Wyciągnął do niej rękę. Del jednak przeżyła wielki szok. Zemdlała na miejscu. Gdy się wybudziła leżała na miękkiej skórze. Chłopak powiedział, że jest taka jak on, jest wilkołakiem. Adeline nie mogła w to uwierzyć, jednak jasnym dowodem stała się jej pierwsza przemiany. Zrozumiała, że taka bestia jak ona nie może narażać swojej rodziny na jej napady i zmiany. Pod pretekstem studiów wyjechała do Nowego Jorku. Tajemniczego, płowego wilka już nigdy nie spotkała.
Autor: Ness Cullen
Imię i Nazwisko: Juliette Pierce
Wiek: 18 lat
Płeć: Dziewczyna.
Miejsce Zamieszkania: Dolina Nimf, Domek nad jeziorem
Praca: Leniwa agentka federalna.
Stanowisko: Atakująca(tzw. cichociemna), Tropiąca
Rodzina:
Ma rodziców zastępczych których o mało nie zabiła.
Partner/ka: -
Zauroczony/ona: -
Dzieci: -
Charakter: Dziewczyna z pozoru zgorzkniała i wiecznie,uparcie milcząca,czasami woli sobie darować kilka słów. jest oschła,cyniczna no i co z tym chodzi wredna.Nieliczne są rzeczy,które potrafią ją wzruszyć.W rzeczywistości jest zwyczajnie spokojniejsza od innych. Uwielbia deszcz i śnieg, mieszka w tych chłodniejszych terenach, w górach, ma taki domek nad jeziorem. Jest zrównoważona,zawsze potrafi odszczekać się,czy nawet plunąć w twarz bez skrajnych emocji,choć z plunięciem trzeba sobie zasłużyć. Przepełniona odwagą i sarkazmem.Księżniczka często się śmieje i robi to z przyjemnością,posiada poczucie humoru nie wypiera się tego, tylko czasami jej poczucie humoru posiada szczyptę sarkazmu. Często zabawia się czyimś kosztem, sumienie? Dawno nie wpadło na burbon, chyba nie chce ze mną wypić?
Zasłuchana w szum swojej krwi,bicie własnego serca...
Jest w pełni świadoma swoich możliwości, współgrająca ze swym organizmem do niezwykłego stopnia. Czuje na sobie każdy włos i proch, obserwuje swoją istotę z jakiegoś spokojnego miejsca wewnątrz siebie. Atakuje równie dobrze językiem, jak swoimi umiejętnościami, nie oznacza to jednak, iż lubi bójki. Stara się ich unikać za wszelką cenę, zwykle ogranicza się do przygniecenia przeciwnika do ziemi, lecz nie pozwala sobie pluć w kaszę. Jeśli ma zabić robi to z zimną krwią.Lubi bawić się ofiarami.Zawsze oddaje się powierzonemu zadaniu w 110%, ani krzty mniej, lecz zawsze o wiele więcej.Jest wyjątkowo precyzyjna, zawsze zależy jej na tym by wszystko poszło po jej myśli.Stosunkowo łatwo się nakręca, chętnie i szybko uczy. Uwielbia szwendać się o każdej porze dnia i nocy. Nie lubi być od kogoś zależna, ale mimo to potrafi zacisnąć zęby i słuchać się wyższej osoby w hierarchii.
Nie potrzebuję wybawiciela, który zaprosi ją na kolacje w swoim pałacu jak z Disney'a, nie przeszkadza jej kiedy ubrudzi sobie rączki.
Można myśleć,że jeśli zabija niewinnych nie jest sprawiedliwa,ona jest...To świat nie jest sprawiedliwy.
Na jej przyjaźń trudno zasłużyć, gdy się ją już zdobędzie, nie raz bardzo się przyda.
Nienawidzi kłamstw,nie szczędzi sobie słów jeśli trzeba,ale nie za każdą odpowiedź czuje się odpowiedzialna,no ok za żadną często pozostawia osobę pytającą w punktu wyjścia,po prostu odchodzi. Chociaż często się zdarza, że kłamie, najczęściej w kwestii uczuć.
Jest inteligenta niezwykle spostrzegawcza, jej umysł dla niektórych jest zaplątany i nie do odgadnięcia, ale ona ma całkiem inne zdanie uważa, że jest rzetelny.
Jej umysł jest skomplikowany i sprytny, omija wszelkie pułapki, wciąż potrzebuje wyzwań.
Bezlitosna i bez skrupułów.
Juliette jest pełna uroków i nie ukrywa tego uwielbia to wykorzystywać.Uwielbia zabawy w kotka i myszkę.
Wie,ze są silniejsi od niej,ale mimo to lubi się z nimi droczyć.Uwielbia zabawę.
Może i jest wredna,ale jeżeli będzie chciała kogoś zrozumieć potrafi go szanować,ale i tak uderzy kogoś sarkazmem.
To naprawdę wyjątkowa, chociaż czasem wredna i cyniczna, i tak warta bliższe
Umiejętności: Juliette ma bardziej rozwinięte zmysły, nie tylko od ludzi, ale i wilkołaków. Jest obdarzona genetycznie niezwykłą wytrzymałością (po ojcu). Sprytem i szybkością (po matce). Codziennie rano biega po lesie, jako człowiek. Lubi biegać, stało się to jej codziennym obrzędem, słuchawki w uszy i GO! Jest też wyjątkowo silna, nie tylko jeżeli chodzi o potyczki z dziewczynami, nie jedno krotnie biła się z osobnikiem płci przeciwnej z czego wyszła zwycięsko.
Historia: Od pewnego czasu czuła, że jest inna. Innych też postrzegała inaczej. Rodzicie wiedzieli kim jest, sami tacy byli. Do dnia przemiany żyli z nadzieją, że ich córka nie będzie bestią, przynajmniej matka. Ojciec? Zazwyczaj nigdy nie było go w domu. Zajmował się swoimi sprawami. Matka, delikatna, opiekuńcza, troskliwa. Wychowywała ja jak należy, ale Juliette była typową buntowniczką, po czasie przemiany, agresywna, porywcza. Nienawidziła rodziców, że nie potrafili jej o tym powiedzieć, nie potrafili ostrzec ja od bólu w czasie przemiany, który ona przechodziła wyjątkowo boleśnie.
Uciekła. Niedługo potem dostała wiadomość o śmierci matki, ale to nie ojciec ja powiadomił, od czasu małej dziewczynki nie ujrzała go na oczy. Wie, że zajmuje się jakąś watahą, o której nigdy wcześniej nie miała pojęcia.
Ma do siebie żal, za swoje zachowanie wobec matki, ale już niczego nie wróci. Nie da się cofnąć czasu. Ojca nadal darzy niekończącą się nienawiścią.
Mieszka na obrzeżach New York'u. Z rodzicami zastępczymi, których o mało przy pierwszej przemianie na ich posiadłości o mało nie zabiła, przez wyrzuty któe miała do rodziców. Nie ma takich wygód jak z biologicznymi rodzicami, ale tym też się nie podporządkuje. Codziennie ucieka przez okno, bez słowa. Nie je z nimi obiadów, nie mówi do nich mamo, tato. Niby ich szanuje, ale w jej własny sposób. Nie chce żyć na łaskę, ona myśli, że dlatego z nimi mieszka bo się nad nią litują.
Ma w planach wyprowadzkę, ale zobaczy co z tego wyjdzie.
Codziennie myśli o ojcu, mimo że go nienawidzi, chciałaby go zobaczyć.
Autor: marci12387
Imię i Nazwisko: Diana Carter
Wiek: 17 lat
Płeć: Dziewczyna
Miejsce Zamieszkania: Chatka w lesie
Praca: Płatny morderca
Stanowisko: Wojownik
Rodzina: Nie znana
Partner: Kto pokocha taką śmierć?
Zauroczona: -
Dzieci: -
Charakter: Jest bardzo tajemnicza i skryta. Jest typem samotnika. Wredna i sarkastyczna. Kłamiąca aktorka. Nienawidzi dobra i wszystkiego co się rusza. Nie wie co to miłość. Nie przyjaźni się z nikim. Nikomu nie ufa. Nie obwinia bez dowodów. Nie śmieje się i nie uśmiecha. Nie zawaha się zaatakować. Ma swój honor. Walczy do końca i nigdy się nie poddaje. Nigdy w życiu nikomu nie zaufa. Kocha przygody i jest ich poszukiwaczką. Nie ważne ile będzie cię znać, i tak tobie nie zaufa. Nigdy się nie zmieni, zawsze będzie sobą
Umiejętności: Jest świetną akrobatką, oraz aktorką. Bez problemu i wysiłku, może zapłakać, lub udawać kogoś innego (z uśmiechem jest trudniej). Jest bardzo odważna, a za razem szybka i silna. Myśli trzeźwo
Historia: Uciekłam od rodziny i stałam się poszukiwaczką przygód. Gdy byłam na cmentarzu zemdlałam. Potem obudziłam się w tej watasze
Autor: Animowana
Imię i Nazwisko: Victor Norton
Wiek: 20 lat
Płeć: Chłopak
Miejsce Zamieszkania: - New York – wynajmuje kawalerkę na obrzeżach miasta
Praca: Spiker w radiu
Stanowisko: Dowódca Wojsk
Rodzina:
Zauroczony/ona: -
Dzieci: -
Charakter: Jest to dość bystry mężczyzna, który umie odpowiedzieć na pytania innych jednym słowem. Czasami spontaniczny w swoich decyzjach – wie, że nie można zaplanować życia. Nie jest też arogancki, chciwy czy też egoistyczny. Został nauczony by współpracować z innymi. Mimo tego, że los nie był dla niego z początku łaskawy (przez co stał się niekiedy ironiczny) jest bardzo wrażliwy. Nie można jednak tego pomylić ze słowem „nieśmiały” bo tak nie jest, lubi poznawać nowych ludzi tylko problem tkwi w tym, że nie zawsze umie im zaufać. Podsumowując można by powiedzieć, że nie lubi walczyć…ale to nie prawda! To właśnie przez jego charakter i przeszłość angażuje się całym sercem i duszą by obronić przyjaciół jak i rodzinę. Bo wie, że trzeba cenić, to co dało ci życie i największym przekleństwem byłoby to stracić.
Umiejętności: Jego atutem jest to, że potrafi zdezorientować przeciwnika swoją zwinnością. Świetnie skacze jako człowiek i zwierze, ale nie jest zbyt szybki. Jest dość wysportowany i silny ale nie przesadzajmy. Jest też z niego dobry strateg. Ma dobry węch i słuch ale to mają wszystkie wilkołaki. Boi się jednak małych pomieszczeń jak i wanny… to jego koszmar z dzieciństwa.
Historia: Victor miał bardzo trudne dzieciństwo, o ile w ogóle można tak nazwać wczesny etap jego życia. Nie pamięta swojego ojca; kiedy podrósł na tyle, aby o niego zapytać, mama wymigiwała się prostymi określeniami „nie mam czasu” lub „to długa historia”. I chociaż w życiu zazwyczaj jest na odwrót, najgorsze wspomnienia Victora wiążą się właśnie z jego matką. Nie do końca wiadomo dlaczego, ale ta kobieta popadła w obłęd - może było to spowodowane zniknięciem ojca Victora. Znając podwójną - wilczą i ludzką - tożsamość syna, porównywała go ze swoim partnerem i próbowała wynagrodzić sobie jego brak, poważnie raniąc własne dziecko wmawiając o braku własnej wartości. Oznaczało to ograniczanie Victorowi jedzenia lub zamykanie go samego na długie godziny. Chłopak otrzymał jednak wielką wytrzymałość w genach od swojego wilczego ojca. Gdy sprawą jakimś cudem zainteresowała się policja a Victor właśnie przeżywał swoją pierwszą przemianę, kobieta próbowała utopić siedmioletniego syna w wannie, przez co chłopak do dzisiaj ma traumę i myje się tylko pod prysznicem. Wmawiała synowi, że jest mordercą i nie powinien żyć, i że jest taki sam jak ojciec – okrutny i nielojalny.
Pewnego razu kiedy Victor szedł do szkoły zauważył mężczyznę, który stał w cieniu budynku i lustrował go wzrokiem. Chłopczyk przystanął próbując go rozpoznać, jednak postać wydawał się nieznajoma. Niepewnym krokiem ruszył ku mężczyźnie jednak kiedy i tamten wyłonił się na światło poranka Victor cofnął się kilka kroków z bijącym sercem. Nieznajomy uśmiechnął się i powoli zbliżył się do niego kładąc rękę na jego ramieniu. Victor zadrżał a jego serce łomotało mu w piersi. „Nie bój się” – powiedział nieznajomy – „Chcę ci pomóc”. Ale nic nie mogło go przekonać o bezinteresowności mężczyzny.
Po pewnym czasie mamie Victora odebrano prawa rodzicielskie, bo ktoś złożył doniesienie w tej sprawie. Do domu weszło kilku ludzi z opieki społecznej, każąc chłopczykowi się spakować i kiedy mieli już wychodzić, zatrzymał ich ten sam mężczyzna, który śledził Victora. Chciał go adoptować i dzięki jego staraniom chłopak znalazł się u niego. Mieszkali w dużym domu w lesie wraz z przyjaciółmi opiekuna. Na początku atmosfera wydawała się napięta; Victor nie jadł, nie spał i z nikim nie rozmawiał. Zwiedzając dom natknął się na wiele zdjęć, na których była cała rodzina. „Teraz i ty do niej należysz” – powiedział opiekun stojący z tyłu. To było dziwne odkrycie, kiedy dowiedział się, że wszyscy w tym domu są wilkołakami. Chłopak bał się wielu rzeczy i był niepewny kiedy wyrażał własne zdanie ale dopiero po kilku miesiącach Victor w pełni zaufał opiekunowi. Stał się jego synem. I właśnie dla tego, że mieli za sobą podobną przeszłość umieli się zrozumieć. To dzięki niemu chłopak uwierzył w siebie i poznał swoje zalety. Opiekun nauczył go grać na gitarze, rozpalać ognisko, rozpoznawać gwiazdy. Zaraził Victora swoim zamiłowaniem do książek. Krótko mówiąc dawniej nieznajomy mężczyzna stał się jego ideałem i dzięki niemu umie się śmiać z byle czego podejmować szybko decyzje i…posiadać własne zdanie. Kiedy po roku przyszła kontrola nie mogli uwierzyć, że to ten sam chłopiec. Pewne jest to, że gdyby chłopiec dłużej przebywał w atmosferze matki nie umiałby już się przezwyciężyć. Oczywiście, że rany, które mu zadano w przeszłości cały czas go ścigają, ale dzięki nim stajemy się silniejsi i to one czynią nas niepowtarzalnymi – tak uczył go opiekun. Stali się nierozłączni i było by tak nadal gdyby nie to, że mężczyzna poważnie zachorował. Wykryto u niego raka. Przyjaciele pojechali z nim do Europy, bo tam znaleźli dobrą klinikę, gdzie ratowano takich ludzi jak on. Victor chciał pojechać z nimi ale opiekun chciał aby nie przerywał szkoły. Został sam, wraz z jednym z kolegów „taty”, który dawniej tu mieszkał.
Teraz musi zdecydować do czego dąży w życiu i czy jest to tylko marzenie. Wie, że mają problemy finansowe i musi zarobić pieniądze na operację opiekuna i to jest dla niego najważniejsze…bo jeśli mu się nie uda…może stracić wszystko co dostał od życia.
Autor: Lew
Imię i Nazwisko: Isaac McLean (Dla znajomych, rodziny - po prostu Zack.)
Wiek: 19 lat
Płeć: Chłopak
Miejsce Zamieszkania: Nowy Jork, Manhattan, apartament.
Praca: ---
Stanowisko: Główny lekarz.
Rodzina:
• Matka - Piper McLean
• Ojciec - Shane McLean
• Brat - Luca Vico
Partnerka: ---
Zauroczony: ---
Dzieci: ---
Charakter: Isaac to iście specyficzna osóbka, tajemnica nie do rozwikłania dla zwykłego osobnika. Na pierwszy rzut oka, zwykły, zadufany w sobie klasyczny nastolatek. Chłopak interesujący się wyłącznie czubkiem własnego nosa, pozbawiony uczuć i jakiegokolwiek sumienia. Ot, najzwyklejszy w świecie wilk. Cóż, tak jak często w jego przypadku bywa, pozory mylą, choć zdecydowanie ma w sobie coś z ‘niegrzecznego chłopca’. Pod powłoką, stworzoną w celach defensywnych, kryje się rozbita na kawałki dusza zagubionego chłopca obrażonego na cały wielki, otaczający go świat. Nie sposób przebić się przez obronną barierę, a trzeba wiedzieć, że sam Isaac zadania zdecydowanie nie ułatwia i nie ma zamiaru tego robić. Im chętniej będziesz zaglądać w przeszłość, tym zdecydowanie mocniej będziesz stamtąd wypędzany. Nie bierz go za idiotę wylewnego niczym skrzywdzone przez los dziecko. Nie licz na poruszające chwile zmian i wspólne rozmawianie o problemach tego świata. O tym, że ta bestia będzie w stanie cię wysłuchać, a nawet pocieszyć! Każdy, nawet największy optymista, odważny śmiałek chcący zbawiać świat zawiedzie się. Niestety, Isaac się nie zmienia, każdego uważa za co najmniej niegodnego uwagi, czy zainteresowania. Głupotą byłoby sądzić, że stwierdzi inaczej. Na jego ustach rzadko kiedy można dostrzec choćby delikatny uśmiech, raczej złośliwy grymas, a prawdziwym gestem obdarowuje jedynie najbliższych. Isaac nie przejawia żadnych oznak posiadania poczucia humoru, nawet nie stara się udawać, że coś go bawi. Kiedy chce umie być szczery, aż do bólu. Zdaje się, że żaden nie jest w stanie odczytać emocji targających chłopakiem, tylko ci, którzy mieli okazję poznać go lepiej mogą domyślać się czegoś po wyrazie lodowych oczu. Naturalnie, sam utrudnia dokonanie tego, jak tylko może. W gimnazjum zjednał sobie grono przyjaciół, poddawał ich ciężkim próbą, które skutkowały zwiększeniem zaufania i zaciśnięciem relacji. Czy i ciebie czeka ciężka przeprawa poprzez wymyślne plany nastolatka? Niewykluczone, pamiętaj jednak, że choć jeden, drobny błąd popełniony przez przypadek odsuwa się od osiągnięcia celu, zazwyczaj bez możliwości ponownego podjęcia się kosmicznego zadania. Znany jest ze swej wyniosłości, choć i wulgaryzmami umie rzucić. Unosi się niesplamioną dotąd dumą, doskonale zna swoją wartość i przez bezsensowne kłótnie z innymi poszkodowanymi przez los, tudzież mocno niedorozwiniętymi, nie ma zamiaru jej zaniżać. Uległość również nie leży w zwyczajach Zack'a, aczkolwiek świetnie zdaje sobie sprawę, że w niektórych sytuacjach trzeba ustąpić. Ma raczej władcze podejście do świata, kiedy może – dominuje. Woli mieć kontrole, aniżeli zaufać komuś innemu. Owszem, jest ambitny i bardzo wymagający wobec innych, jeszcze bardziej wobec siebie samego. Dążenie do wyznaczonych celów, czy spełnianie obietnic bierze na swe barki niczym codzienne wyzwania. Uwielbia to robić, bowiem może sprawdzić swoje umiejętności. Jaki zdrowy chłopak w jego nie lubi tego skoku adrenaliny w żyłach? Isaac zawsze działa stanowczo i zdecydowanie. Rzadko kiedy nie radzi sobie z presją otoczenia, stara się stawać na wysokości postawionego wcześniej zadania. Zachowanie zimnej krwi także nie pozostaje mu obce, zdaje się wyczytywać emocje i zamiary innych, postępować tak, jak powinien. Preferuje prace w samotności, taką gdzie nie będzie polegać na kimś innym. Ludzie zawodzą, dobrze o tym wie, nie chce narażać siebie na niebezpieczeństwo. Zdecydowanie można uznać go za myśliciela. Nieprzenikniony umysł kalkuluje błędy innych, roztrząsa sprawy nurtujące Zack'a, dając jasne i przejrzyste wyjaśnienie. Działa w interesie najlepszym dla siebie, w pewnym stopniu można określić go jako egoistę. Nie narzeka na samotność, czy odrzucenie. Doskonale wiedział na co się porywa. Bycie podejrzliwym wobec innych skazało go na taki, a nie inny los. Radzi sobie świetnie z własnymi problemami, nie zdarzyło się, aby potrzebował czyjejś pomocy. Zastanawia się i głowi czy nadejdzie taki dzień, w którym będzie w stanie zaufać bliźniemu. Zbyt wiele razy natknął się na sztuczność. Poddał się, a obwinia za to własną słabość i głupotę.Teraz czeka, aż ktoś okaże się szukać jego, a nie na odwrót. Należy mu się ta odrobina zainteresowania, choć tak jak wcześniej zostało napomknięte, nigdy nie chciał stać w świetle reflektorów. Chciał stać obok, nie przed, ani za: ‘Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem.’ Przyjaciele, kolejna kwestia warta grubszego poznania. Ci nieliczni mogą śmiało rzec, iż było warto. Grupka wybrańców jest jednak wciąż nader skromna. Znajduje się w niej Luca, jego przyrodni brat oraz najmądrzejszy człowiek jakiego w życiu spotkał. Anthony, bowiem takie nosił imię, wytknął mu błędy popełniane co dnia i naprowadził na właściwą ścieżkę, następnie sam odszedł do lepszego świata. Oczywiście, jest jeszcze Nymeria, ukochana klacz. Nie posiada specjalnych warunków czekających na spełnienie ze strony ewentualnego przyjaciela. Każdy jest inny, a on sam doskonale zdaje sobie z tego sprawę. To jednak nie zmienia faktu, że bliższe poznanie umożliwia ujawnienie wcześniej ukrywanych cech. Naturalnie, zarówno tych złych jak i dobrych, bo przecież nikt nie jest idealny. Ukazuje się jego prawdziwe oddanie i lojalność wobec bliskich, nie zapomina twych uczynków, będąc dla niego kimś ważnym, już zawsze nim pozostaniesz i wówczas możesz liczyć na szczerą pomoc płynącą prosto z serca. Na jego ustach częściej widujesz uśmiech, a on sam powoli zaczyna ci ufać. To jednak zdarzyło się trzy razy, nie zanosi się na powtórzenie intrygującego zjawiska. Wobec nieznajomych pozostaje sceptycznie nastawiony, mierząc ich wyzywającym wzrokiem, zdolnym wyprowadzić wielu z równowagi. Stara się jednak zachować pozory, będąc wobec nich uprzejmym i skorym do pomocy.To do ciebie należy pierwszy krok, jak postąpisz? Co postanowisz? Czego dokonasz? Właśnie od ciebie zależy jakie relacje będą panować między wami w późniejszym czasie. Okażesz się być na tyle zajmujący, że Isaac zwróci na ciebie swoją uwagę? Może odtrąci cię, zepchnie na tak zwany drugi plan zajmując się innymi? Niestety, powszechna opinia wierzy w brak uczuć, a nawet serca naszego bohatera. Uparcie ustają przy swoim, głosząc fałszywą brutalność nastolatka. To automatycznie skreśla cię z jego własnej listy wartości, możesz być pewien, że od tej chwili zostajesz skazany na gorszą stronę chłopaka, plotki to coś czego nie znosi. Walczy równie dobrze zębami, co słowami. Zdoła zmieszać cię z błotem, duma i honor są dla niego ważne, jak nie najważniejsze. W kasze nie będzie dawać sobie dmuchać.
Kolejną zagadką pozostaje romantyczna strona Isaac'a. On sam twierdzi, że w życiu nie doznał uczucia prawdziwej miłości, wykluczając tą między synem, a rodzicami czy rodzeństwem, znanym od niedaw. Niektórych dziwi obojętność z jaką traktuje dziewczyny, zupełnie tak jakby płeć nie miała żadnego znaczenia. Według niego po prostu nie zasługują na specjalne względy, a wierzy, że są zdolne wykonywać zadania tak samo dobrze jak mężczyźni. To chyba nie jest nie fair, czyż nie? Z pogardą traktuje wszelakich amantów kręcących się wokół ‘niedostępnych’ i ‘trudnych’ przedstawicielek płci pięknej. Ciężko jest mu zrozumieć głupotę, tę powszechnie znaną naiwność powodującą takie, a nie inne zachowania. Miłość można uznać za jego jedyną słabość, a raczej wroga, na którego wciąż wytrwale czeka, aby móc zmierzyć się z nim jak należy.
Na szacunek długo pracował, zdobycie uznania trwało jeszcze dłużej, z zaufaniem to zupełnie inna bajka. Dla niego te sprawy mają wysoką wartość, acz stał się łagodniejszy, więc na start dostajesz dozę szacunku. Stracisz go, a może zachowasz zdobywając dwie kolejne wartości? W drodze po nie inni są w stanie zrobić naprawdę dużo. Odkrywają własne słabości i lęki, uczą się je przezwyciężać, a nawet nad nimi panować. Większość żałuje i narzeka, bo i na co im to było? Tylko garstka mądrzejszych w duchu jest Zack'owi za to wdzięczna, nawet dozgonnie. Czas zmienia wszystko prócz 'bohatera', od lat pozostaje takim samym arogantem, ‘niewzruszonym’ i 'bezwzględnym'. Zrobisz coś w tym kierunku? W pewnym sensie broni się jak może przed bliższym spotkaniem. Panika popycha go do nietypowych rozwiązań, tych mniej jak i bardziej rozsądnych. Kiedy trzeba, staje do walki broniąc własnych przekonań i wartości. Można zarzucić mu wachlarz wad od ciężkich po lekkie, jednak nikt nie może odmówić mu prawdziwej odwagi. Pewnością siebie może grzeszyć. Dla najbliższych nie zawahałby się przed niczym, nawet oddaniem własnego życia. Czegoś o co tak zażarcie walczył, mógłby zamienić za kogoś kogo zwyczajnie kocha. Czy można nazwać to poświęceniem? To podlega, tak jak parę innych cech, własnej ocenie. Co takiego spowodowało tę pewność? Długie życie w bezskutecznych próbach zaimponowania ojcu? Może tak rozpaczliwe wołanie o pomoc w chwilach zwątpienia i bólu? Przyczyn oraz powodów można się doszukiwać, ja postaram wytłumaczyć to strachem. Bojaźnią o własną duszę, o złe uczynki, których dokonał w swym nędznym życiu, wreszcie o chorobliwą zazdrość. Tego wszystkiego żałuje, wiadome jest natomiast jedno. Chce za wszystko zadość uczynić, zrobić coś, co mogłoby zesłać cień na przewinienia. Do tego niewątpliwie będzie potrzebował wsparcia, nie ośmieli się prosić o nie bezpośrednio. Prawdopodobnie nie istnieją na świecie wartości mające większą wagę od drugich, bynajmniej Isaac tego nie uznaje. Szansę daje zarówno kłamcom i łgarzom, jak i szalonym optymistom. Poślizgnął się na ocenianiu po opiniach i pozorach, nie chce popełniać tego samego błędu. Można przyłapać go na prawdziwe spontanicznych zachowaniach, wywołanych urokiem chwili. Zdarza się mu postępować nazbyt szlachetnie, to rzadkie przypadki, dzięki czemu jeszcze bardziej wyjątkowe. Na oklepany już happy end można dodać, że Zack to wspaniały towarzysz, oddany swym zasadom i licznym postanowieniom, jego słowo ma wielką wartość. Nikt nie zdołał się na nim zawieść, on chce tylko możliwości zaufania, poczucia czegoś nowego. Czegoś ciekawego.
Umiejętności: Wiele rzeczy przyciąga uwagę tego chłopaka, interesuje się tym, stawia pierwsze kroki w nowych dziedzinach, a następnie rezygnuje znudzony monotonnym zajęciem. Na dobrą sprawę mało co zdołało Isaac'a zatrzymać na dłużej. Jednym z nich jest tennis, który chłopak ubóstwia od dziecięcych lat, zawzięcie go trenując. Rodzice za młodu zmuszali go do czytania książek, prostą drogą dedukcji, możemy wywnioskować, że teraz unika ich jak ognia. Już w drugim roku swojej nauki w gimnazjum zdołał dostać się do drużyny koszykówki, co nie było dla niego wielkim osiągnięciem, ponieważ znany jest ze swojej sprawności fizycznej, nie powinien dziwić fakt, że kilka miesięcy później odszedł z niej, ponieważ zajęcie szybko mu się znudziło. Interesują go wszelakie zwierzęta, lubi spędzać z nimi czas poznawać ich zachowania, po prostu je obserwować. Mało osób zdaje sobie z tego sprawę. Zack na pewno nie jest artystą, nie ma drygu ani do rysunku, ani do muzyki. W sumie, nigdy się tym specjalnie nie przejmował, choć trzeba wiedzieć, że zdołał zniszczyć marzenia swojej matki o idealnym synu grającym na pianinie.
Świetnie radzi sobie na deskorolce, jest to jego odskocznia od szarej rzeczywistości w realnym świecie. Od czasu do czasu wybierze się do lasu postrzelać z łuku we wszystko co się rusza, ot tak, dla odmiany.
Historia: Urodził się jako pierwsze dziecko Piper McLean, tyle można powiedzieć na pewno. Ojciec odszedłby w świat gdyby nie silny charakter kobiety. Isaac żył w prawdziwym dobrobycie, rodzice pracowali do późnych nocy, pozostawiając syna opiekunce. Chłopiec lubił dokazywać, odkąd pamięta pragnął zaimponować ojcu. To mu się jednak nie udawało pomimo dobrych ocen, posłuszeństwa i szacunku okazywanych wobec rodzicieli.
Jak można się łatwo domyśleć, szybko zjednał sobie grono 'oddanych' przyjaciół. Towarzystwo, w którym się obracał, potrzebowało nieustannych dowodów jego wartości. Prócz głupich szczeniackich wybryków nie stronił również od alkoholu, papierosów, czy całonocnych imprez. Zaczął obchodzić go jedynie czubek własnego nosa, zmienił się. Znajomi odeszli, a nałogi pozostały, oczywiście w ukryciu przed matką czy ojcem. Nie mogliby się o tym dowiedzieć. Wówczas poznał Anthony'ego. Mężczyzna był jego trenerem, to on zyskał zaufanie zagubionego nastolatka. Odciągnął go od pozostałości po 'ciekawym' życiu. Sam niedługo potem umarł.
Chłopak postanowił wyjechać ze słonecznej Kalifornii przenosząc się do Nowego Jorku. Tak zalecił mu ojciec, który przekazał Isaac'owi zdolność przemiany w wilka.
Autor: Orphan



Porusza się z wrodzoną gracją, nawet w wyjątkowo szybkim biegu w pełni panuje nad swoimi ruchami. Problemem dla Adeline jest jej kiepska orientacja w terenie. Na swoim terytorium działa bardzo efektownie, jednak w obcych stronach staje się łatwą ofiarą. W takich sytuacjach ratuje ją siła, którą posiada. Bójki z nią są zwykle porażką dla przeciwników.
Historia: Urodziła się w Polsce, skąd pochodzą jej rodzice. Jednak w wieku czterech lat wraz z rodziną przeprowadziła się do małego Halbrook, miasta położonego w Norwegii(oczywiście nie w naszym realnym świecie). Wszystko dla Adeline było łatwe do czasu jej pierwszej przemiany. W dzieciństwie nie mogła skarżyć się na ogromne problemy. Jej rodzice, Elizabeth i Robert wychowywali ją bardzo dobrze, bez przymusów, czy nadmiernej opieki. Zwykle jeśli bardzo czego chciała otrzymywała to. Jednak nie były to rzeczy, które pragnie każda sześciolatka - cukierki, lalki, kolorowe suknie. Od zawsze wyróżniała się nie tylko niespotykaną urodą, której zazdrościła jej niejedna dziewczyna, lecz również silnym charakterem. Już od najmłodszych lat zachowywała się jak przystało na dorosłą panienkę z dobrej rodziny - głowa uniesiona delikatnie w gorę i starannie dobrane słownictwo. Niektórych to wręcz śmieszyło. Nic dziwnego, ośmiolatka zmierzająca do biblioteki po książki z zadartą głową ku niebu to niecodzienny widok w okolicach Halbrook, gdzie jej rówieśniczki w zwartych szeregach biegły truchcikiem na lekcję baletu. To zostało jej do dziś. Na niektórych wciąż patrzy nieco 'z góry' z uniesionymi brwiami i lekko zmrużonymi oczami. W jej sposobie wyrażania został pewien akcent, który wyróżnia ją i sprawia, że każde słowo staje się wyjątkowe. Adeline od zawsze uwielbiała jazdę konną, łucznictwo i długie spacery po lesie. Gdy dowiedziała się więc o stajni jej wujka nie posiadała się z radości. Do siedemnastych urodzin nic w jej życiu się nie zmieniło. Oczywiście, dorastała, kończyła szkołę, a nawet odnosiła sukcesy w zawodach WKKW. Jednak osiem miesięcy po swoich urodzinach, gdy dziewczyna wybrała się samotnie w teren ze swoją klaczą Jokastą stało się coś przerażającego, coś co odmieniło jej życie.
Koniec grudnia nie szczędził wtedy swoich sił. Śnieg padał niemalże przez cały dzień, a w nocy dawał o sobie znak prósząc delikatnie. Adeline jak co dzień rano wybrała się do stajni. Osiodłała Jokastę i pojechała z nią do pobliskiego lasu. Kara klacz dzielnie przedzierała się przez zaspy. Dla dziewczyny było to niezapomniane przeżycie. Pierwszy raz miała do czynienia z jazdą podczas takiej zimy. Gdy miała już wracać usłyszała przeraźliwe wycie. Jokasta spłoszyła się stając dęba. Del nie wiedziała co się dzieje. Zwykle spokojna klacz zrzuciła ją z grzbietu, co było do niej niepodobne. Koń szalonym galopem pędził w stronę ściany lasu zostawiając dziewczynę w śniegu. Gdy wyszła z zaspy obserwowały ją dwa jaskrawożółte ślepia. Adeline przeraziła się lecz nawet nie drgnęła. W tej chwili słyszała jedynie głos walącego w jej piersi serca. Ślepia powoli rosły, aż ujawniając swojego właściciela znalazły się tuż obok niej. Należały do płowego wilka. Dziewczynie wydawało się, że owa bestia przemawia do niej. Mówiła "Nie bój się, chcę ci tylko pomóc." Jednak ona była sparaliżowana, zaślepiona, by móc cokolwiek zrobić. W jednej chwili straciła z oczu wilka. Na jego miejsce pojawił się stwór na dwóch łapach, muskularny, żółtooki z każdym ułamkiem sekundy łudząco podobny do człowieka. W pewnej chwili nim był. Przyodziany jedynie w sprane dżinsy. Adeline nic nie rozumiała. Stała nadal w bezruchu obserwując chłopaka niewiele starszego od niej. Wyciągnął do niej rękę. Del jednak przeżyła wielki szok. Zemdlała na miejscu. Gdy się wybudziła leżała na miękkiej skórze. Chłopak powiedział, że jest taka jak on, jest wilkołakiem. Adeline nie mogła w to uwierzyć, jednak jasnym dowodem stała się jej pierwsza przemiany. Zrozumiała, że taka bestia jak ona nie może narażać swojej rodziny na jej napady i zmiany. Pod pretekstem studiów wyjechała do Nowego Jorku. Tajemniczego, płowego wilka już nigdy nie spotkała.
Autor: Ness Cullen
Wiek: 18 lat
Płeć: Dziewczyna.
Miejsce Zamieszkania: Dolina Nimf, Domek nad jeziorem
Praca: Leniwa agentka federalna.
Stanowisko: Atakująca(tzw. cichociemna), Tropiąca
Rodzina:
- matka-Rebekah (nie żyje)
- ojciec-Michael
Rodzice zastępczy:
- matka- Elizabeth
- ojciec- Matt
Ma rodziców zastępczych których o mało nie zabiła.
Partner/ka: -
Zauroczony/ona: -
Dzieci: -
Charakter: Dziewczyna z pozoru zgorzkniała i wiecznie,uparcie milcząca,czasami woli sobie darować kilka słów. jest oschła,cyniczna no i co z tym chodzi wredna.Nieliczne są rzeczy,które potrafią ją wzruszyć.W rzeczywistości jest zwyczajnie spokojniejsza od innych. Uwielbia deszcz i śnieg, mieszka w tych chłodniejszych terenach, w górach, ma taki domek nad jeziorem. Jest zrównoważona,zawsze potrafi odszczekać się,czy nawet plunąć w twarz bez skrajnych emocji,choć z plunięciem trzeba sobie zasłużyć. Przepełniona odwagą i sarkazmem.Księżniczka często się śmieje i robi to z przyjemnością,posiada poczucie humoru nie wypiera się tego, tylko czasami jej poczucie humoru posiada szczyptę sarkazmu. Często zabawia się czyimś kosztem, sumienie? Dawno nie wpadło na burbon, chyba nie chce ze mną wypić?
Zasłuchana w szum swojej krwi,bicie własnego serca...
Jest w pełni świadoma swoich możliwości, współgrająca ze swym organizmem do niezwykłego stopnia. Czuje na sobie każdy włos i proch, obserwuje swoją istotę z jakiegoś spokojnego miejsca wewnątrz siebie. Atakuje równie dobrze językiem, jak swoimi umiejętnościami, nie oznacza to jednak, iż lubi bójki. Stara się ich unikać za wszelką cenę, zwykle ogranicza się do przygniecenia przeciwnika do ziemi, lecz nie pozwala sobie pluć w kaszę. Jeśli ma zabić robi to z zimną krwią.Lubi bawić się ofiarami.Zawsze oddaje się powierzonemu zadaniu w 110%, ani krzty mniej, lecz zawsze o wiele więcej.Jest wyjątkowo precyzyjna, zawsze zależy jej na tym by wszystko poszło po jej myśli.Stosunkowo łatwo się nakręca, chętnie i szybko uczy. Uwielbia szwendać się o każdej porze dnia i nocy. Nie lubi być od kogoś zależna, ale mimo to potrafi zacisnąć zęby i słuchać się wyższej osoby w hierarchii.
Nie potrzebuję wybawiciela, który zaprosi ją na kolacje w swoim pałacu jak z Disney'a, nie przeszkadza jej kiedy ubrudzi sobie rączki.
Można myśleć,że jeśli zabija niewinnych nie jest sprawiedliwa,ona jest...To świat nie jest sprawiedliwy.
Na jej przyjaźń trudno zasłużyć, gdy się ją już zdobędzie, nie raz bardzo się przyda.
Nienawidzi kłamstw,nie szczędzi sobie słów jeśli trzeba,ale nie za każdą odpowiedź czuje się odpowiedzialna,no ok za żadną często pozostawia osobę pytającą w punktu wyjścia,po prostu odchodzi. Chociaż często się zdarza, że kłamie, najczęściej w kwestii uczuć.
Jest inteligenta niezwykle spostrzegawcza, jej umysł dla niektórych jest zaplątany i nie do odgadnięcia, ale ona ma całkiem inne zdanie uważa, że jest rzetelny.
Jej umysł jest skomplikowany i sprytny, omija wszelkie pułapki, wciąż potrzebuje wyzwań.
Bezlitosna i bez skrupułów.
Juliette jest pełna uroków i nie ukrywa tego uwielbia to wykorzystywać.Uwielbia zabawy w kotka i myszkę.
Wie,ze są silniejsi od niej,ale mimo to lubi się z nimi droczyć.Uwielbia zabawę.
Może i jest wredna,ale jeżeli będzie chciała kogoś zrozumieć potrafi go szanować,ale i tak uderzy kogoś sarkazmem.
To naprawdę wyjątkowa, chociaż czasem wredna i cyniczna, i tak warta bliższe
Umiejętności: Juliette ma bardziej rozwinięte zmysły, nie tylko od ludzi, ale i wilkołaków. Jest obdarzona genetycznie niezwykłą wytrzymałością (po ojcu). Sprytem i szybkością (po matce). Codziennie rano biega po lesie, jako człowiek. Lubi biegać, stało się to jej codziennym obrzędem, słuchawki w uszy i GO! Jest też wyjątkowo silna, nie tylko jeżeli chodzi o potyczki z dziewczynami, nie jedno krotnie biła się z osobnikiem płci przeciwnej z czego wyszła zwycięsko.
Historia: Od pewnego czasu czuła, że jest inna. Innych też postrzegała inaczej. Rodzicie wiedzieli kim jest, sami tacy byli. Do dnia przemiany żyli z nadzieją, że ich córka nie będzie bestią, przynajmniej matka. Ojciec? Zazwyczaj nigdy nie było go w domu. Zajmował się swoimi sprawami. Matka, delikatna, opiekuńcza, troskliwa. Wychowywała ja jak należy, ale Juliette była typową buntowniczką, po czasie przemiany, agresywna, porywcza. Nienawidziła rodziców, że nie potrafili jej o tym powiedzieć, nie potrafili ostrzec ja od bólu w czasie przemiany, który ona przechodziła wyjątkowo boleśnie.
Uciekła. Niedługo potem dostała wiadomość o śmierci matki, ale to nie ojciec ja powiadomił, od czasu małej dziewczynki nie ujrzała go na oczy. Wie, że zajmuje się jakąś watahą, o której nigdy wcześniej nie miała pojęcia.
Ma do siebie żal, za swoje zachowanie wobec matki, ale już niczego nie wróci. Nie da się cofnąć czasu. Ojca nadal darzy niekończącą się nienawiścią.
Mieszka na obrzeżach New York'u. Z rodzicami zastępczymi, których o mało przy pierwszej przemianie na ich posiadłości o mało nie zabiła, przez wyrzuty któe miała do rodziców. Nie ma takich wygód jak z biologicznymi rodzicami, ale tym też się nie podporządkuje. Codziennie ucieka przez okno, bez słowa. Nie je z nimi obiadów, nie mówi do nich mamo, tato. Niby ich szanuje, ale w jej własny sposób. Nie chce żyć na łaskę, ona myśli, że dlatego z nimi mieszka bo się nad nią litują.
Ma w planach wyprowadzkę, ale zobaczy co z tego wyjdzie.
Codziennie myśli o ojcu, mimo że go nienawidzi, chciałaby go zobaczyć.
Autor: marci12387
Wiek: 17 lat
Płeć: Dziewczyna
Miejsce Zamieszkania: Chatka w lesie
Praca: Płatny morderca
Stanowisko: Wojownik
Rodzina: Nie znana
Partner: Kto pokocha taką śmierć?
Zauroczona: -
Dzieci: -
Charakter: Jest bardzo tajemnicza i skryta. Jest typem samotnika. Wredna i sarkastyczna. Kłamiąca aktorka. Nienawidzi dobra i wszystkiego co się rusza. Nie wie co to miłość. Nie przyjaźni się z nikim. Nikomu nie ufa. Nie obwinia bez dowodów. Nie śmieje się i nie uśmiecha. Nie zawaha się zaatakować. Ma swój honor. Walczy do końca i nigdy się nie poddaje. Nigdy w życiu nikomu nie zaufa. Kocha przygody i jest ich poszukiwaczką. Nie ważne ile będzie cię znać, i tak tobie nie zaufa. Nigdy się nie zmieni, zawsze będzie sobą
Umiejętności: Jest świetną akrobatką, oraz aktorką. Bez problemu i wysiłku, może zapłakać, lub udawać kogoś innego (z uśmiechem jest trudniej). Jest bardzo odważna, a za razem szybka i silna. Myśli trzeźwo
Historia: Uciekłam od rodziny i stałam się poszukiwaczką przygód. Gdy byłam na cmentarzu zemdlałam. Potem obudziłam się w tej watasze
Autor: Animowana
Wiek: 20 lat
Płeć: Chłopak
Miejsce Zamieszkania: - New York – wynajmuje kawalerkę na obrzeżach miasta
Praca: Spiker w radiu
Stanowisko: Dowódca Wojsk
Rodzina:
* Ojciec - BrianPartner/ka: -
* Matka – Sarah
* Opiekun – Sean
Zauroczony/ona: -
Dzieci: -
Charakter: Jest to dość bystry mężczyzna, który umie odpowiedzieć na pytania innych jednym słowem. Czasami spontaniczny w swoich decyzjach – wie, że nie można zaplanować życia. Nie jest też arogancki, chciwy czy też egoistyczny. Został nauczony by współpracować z innymi. Mimo tego, że los nie był dla niego z początku łaskawy (przez co stał się niekiedy ironiczny) jest bardzo wrażliwy. Nie można jednak tego pomylić ze słowem „nieśmiały” bo tak nie jest, lubi poznawać nowych ludzi tylko problem tkwi w tym, że nie zawsze umie im zaufać. Podsumowując można by powiedzieć, że nie lubi walczyć…ale to nie prawda! To właśnie przez jego charakter i przeszłość angażuje się całym sercem i duszą by obronić przyjaciół jak i rodzinę. Bo wie, że trzeba cenić, to co dało ci życie i największym przekleństwem byłoby to stracić.
Umiejętności: Jego atutem jest to, że potrafi zdezorientować przeciwnika swoją zwinnością. Świetnie skacze jako człowiek i zwierze, ale nie jest zbyt szybki. Jest dość wysportowany i silny ale nie przesadzajmy. Jest też z niego dobry strateg. Ma dobry węch i słuch ale to mają wszystkie wilkołaki. Boi się jednak małych pomieszczeń jak i wanny… to jego koszmar z dzieciństwa.
Historia: Victor miał bardzo trudne dzieciństwo, o ile w ogóle można tak nazwać wczesny etap jego życia. Nie pamięta swojego ojca; kiedy podrósł na tyle, aby o niego zapytać, mama wymigiwała się prostymi określeniami „nie mam czasu” lub „to długa historia”. I chociaż w życiu zazwyczaj jest na odwrót, najgorsze wspomnienia Victora wiążą się właśnie z jego matką. Nie do końca wiadomo dlaczego, ale ta kobieta popadła w obłęd - może było to spowodowane zniknięciem ojca Victora. Znając podwójną - wilczą i ludzką - tożsamość syna, porównywała go ze swoim partnerem i próbowała wynagrodzić sobie jego brak, poważnie raniąc własne dziecko wmawiając o braku własnej wartości. Oznaczało to ograniczanie Victorowi jedzenia lub zamykanie go samego na długie godziny. Chłopak otrzymał jednak wielką wytrzymałość w genach od swojego wilczego ojca. Gdy sprawą jakimś cudem zainteresowała się policja a Victor właśnie przeżywał swoją pierwszą przemianę, kobieta próbowała utopić siedmioletniego syna w wannie, przez co chłopak do dzisiaj ma traumę i myje się tylko pod prysznicem. Wmawiała synowi, że jest mordercą i nie powinien żyć, i że jest taki sam jak ojciec – okrutny i nielojalny.
Pewnego razu kiedy Victor szedł do szkoły zauważył mężczyznę, który stał w cieniu budynku i lustrował go wzrokiem. Chłopczyk przystanął próbując go rozpoznać, jednak postać wydawał się nieznajoma. Niepewnym krokiem ruszył ku mężczyźnie jednak kiedy i tamten wyłonił się na światło poranka Victor cofnął się kilka kroków z bijącym sercem. Nieznajomy uśmiechnął się i powoli zbliżył się do niego kładąc rękę na jego ramieniu. Victor zadrżał a jego serce łomotało mu w piersi. „Nie bój się” – powiedział nieznajomy – „Chcę ci pomóc”. Ale nic nie mogło go przekonać o bezinteresowności mężczyzny.
Po pewnym czasie mamie Victora odebrano prawa rodzicielskie, bo ktoś złożył doniesienie w tej sprawie. Do domu weszło kilku ludzi z opieki społecznej, każąc chłopczykowi się spakować i kiedy mieli już wychodzić, zatrzymał ich ten sam mężczyzna, który śledził Victora. Chciał go adoptować i dzięki jego staraniom chłopak znalazł się u niego. Mieszkali w dużym domu w lesie wraz z przyjaciółmi opiekuna. Na początku atmosfera wydawała się napięta; Victor nie jadł, nie spał i z nikim nie rozmawiał. Zwiedzając dom natknął się na wiele zdjęć, na których była cała rodzina. „Teraz i ty do niej należysz” – powiedział opiekun stojący z tyłu. To było dziwne odkrycie, kiedy dowiedział się, że wszyscy w tym domu są wilkołakami. Chłopak bał się wielu rzeczy i był niepewny kiedy wyrażał własne zdanie ale dopiero po kilku miesiącach Victor w pełni zaufał opiekunowi. Stał się jego synem. I właśnie dla tego, że mieli za sobą podobną przeszłość umieli się zrozumieć. To dzięki niemu chłopak uwierzył w siebie i poznał swoje zalety. Opiekun nauczył go grać na gitarze, rozpalać ognisko, rozpoznawać gwiazdy. Zaraził Victora swoim zamiłowaniem do książek. Krótko mówiąc dawniej nieznajomy mężczyzna stał się jego ideałem i dzięki niemu umie się śmiać z byle czego podejmować szybko decyzje i…posiadać własne zdanie. Kiedy po roku przyszła kontrola nie mogli uwierzyć, że to ten sam chłopiec. Pewne jest to, że gdyby chłopiec dłużej przebywał w atmosferze matki nie umiałby już się przezwyciężyć. Oczywiście, że rany, które mu zadano w przeszłości cały czas go ścigają, ale dzięki nim stajemy się silniejsi i to one czynią nas niepowtarzalnymi – tak uczył go opiekun. Stali się nierozłączni i było by tak nadal gdyby nie to, że mężczyzna poważnie zachorował. Wykryto u niego raka. Przyjaciele pojechali z nim do Europy, bo tam znaleźli dobrą klinikę, gdzie ratowano takich ludzi jak on. Victor chciał pojechać z nimi ale opiekun chciał aby nie przerywał szkoły. Został sam, wraz z jednym z kolegów „taty”, który dawniej tu mieszkał.
Teraz musi zdecydować do czego dąży w życiu i czy jest to tylko marzenie. Wie, że mają problemy finansowe i musi zarobić pieniądze na operację opiekuna i to jest dla niego najważniejsze…bo jeśli mu się nie uda…może stracić wszystko co dostał od życia.
Autor: Lew
Wiek: 19 lat
Płeć: Chłopak
Miejsce Zamieszkania: Nowy Jork, Manhattan, apartament.
Praca: ---
Stanowisko: Główny lekarz.
Rodzina:
• Matka - Piper McLean
• Ojciec - Shane McLean
• Brat - Luca Vico
Partnerka: ---
Zauroczony: ---
Dzieci: ---
Charakter: Isaac to iście specyficzna osóbka, tajemnica nie do rozwikłania dla zwykłego osobnika. Na pierwszy rzut oka, zwykły, zadufany w sobie klasyczny nastolatek. Chłopak interesujący się wyłącznie czubkiem własnego nosa, pozbawiony uczuć i jakiegokolwiek sumienia. Ot, najzwyklejszy w świecie wilk. Cóż, tak jak często w jego przypadku bywa, pozory mylą, choć zdecydowanie ma w sobie coś z ‘niegrzecznego chłopca’. Pod powłoką, stworzoną w celach defensywnych, kryje się rozbita na kawałki dusza zagubionego chłopca obrażonego na cały wielki, otaczający go świat. Nie sposób przebić się przez obronną barierę, a trzeba wiedzieć, że sam Isaac zadania zdecydowanie nie ułatwia i nie ma zamiaru tego robić. Im chętniej będziesz zaglądać w przeszłość, tym zdecydowanie mocniej będziesz stamtąd wypędzany. Nie bierz go za idiotę wylewnego niczym skrzywdzone przez los dziecko. Nie licz na poruszające chwile zmian i wspólne rozmawianie o problemach tego świata. O tym, że ta bestia będzie w stanie cię wysłuchać, a nawet pocieszyć! Każdy, nawet największy optymista, odważny śmiałek chcący zbawiać świat zawiedzie się. Niestety, Isaac się nie zmienia, każdego uważa za co najmniej niegodnego uwagi, czy zainteresowania. Głupotą byłoby sądzić, że stwierdzi inaczej. Na jego ustach rzadko kiedy można dostrzec choćby delikatny uśmiech, raczej złośliwy grymas, a prawdziwym gestem obdarowuje jedynie najbliższych. Isaac nie przejawia żadnych oznak posiadania poczucia humoru, nawet nie stara się udawać, że coś go bawi. Kiedy chce umie być szczery, aż do bólu. Zdaje się, że żaden nie jest w stanie odczytać emocji targających chłopakiem, tylko ci, którzy mieli okazję poznać go lepiej mogą domyślać się czegoś po wyrazie lodowych oczu. Naturalnie, sam utrudnia dokonanie tego, jak tylko może. W gimnazjum zjednał sobie grono przyjaciół, poddawał ich ciężkim próbą, które skutkowały zwiększeniem zaufania i zaciśnięciem relacji. Czy i ciebie czeka ciężka przeprawa poprzez wymyślne plany nastolatka? Niewykluczone, pamiętaj jednak, że choć jeden, drobny błąd popełniony przez przypadek odsuwa się od osiągnięcia celu, zazwyczaj bez możliwości ponownego podjęcia się kosmicznego zadania. Znany jest ze swej wyniosłości, choć i wulgaryzmami umie rzucić. Unosi się niesplamioną dotąd dumą, doskonale zna swoją wartość i przez bezsensowne kłótnie z innymi poszkodowanymi przez los, tudzież mocno niedorozwiniętymi, nie ma zamiaru jej zaniżać. Uległość również nie leży w zwyczajach Zack'a, aczkolwiek świetnie zdaje sobie sprawę, że w niektórych sytuacjach trzeba ustąpić. Ma raczej władcze podejście do świata, kiedy może – dominuje. Woli mieć kontrole, aniżeli zaufać komuś innemu. Owszem, jest ambitny i bardzo wymagający wobec innych, jeszcze bardziej wobec siebie samego. Dążenie do wyznaczonych celów, czy spełnianie obietnic bierze na swe barki niczym codzienne wyzwania. Uwielbia to robić, bowiem może sprawdzić swoje umiejętności. Jaki zdrowy chłopak w jego nie lubi tego skoku adrenaliny w żyłach? Isaac zawsze działa stanowczo i zdecydowanie. Rzadko kiedy nie radzi sobie z presją otoczenia, stara się stawać na wysokości postawionego wcześniej zadania. Zachowanie zimnej krwi także nie pozostaje mu obce, zdaje się wyczytywać emocje i zamiary innych, postępować tak, jak powinien. Preferuje prace w samotności, taką gdzie nie będzie polegać na kimś innym. Ludzie zawodzą, dobrze o tym wie, nie chce narażać siebie na niebezpieczeństwo. Zdecydowanie można uznać go za myśliciela. Nieprzenikniony umysł kalkuluje błędy innych, roztrząsa sprawy nurtujące Zack'a, dając jasne i przejrzyste wyjaśnienie. Działa w interesie najlepszym dla siebie, w pewnym stopniu można określić go jako egoistę. Nie narzeka na samotność, czy odrzucenie. Doskonale wiedział na co się porywa. Bycie podejrzliwym wobec innych skazało go na taki, a nie inny los. Radzi sobie świetnie z własnymi problemami, nie zdarzyło się, aby potrzebował czyjejś pomocy. Zastanawia się i głowi czy nadejdzie taki dzień, w którym będzie w stanie zaufać bliźniemu. Zbyt wiele razy natknął się na sztuczność. Poddał się, a obwinia za to własną słabość i głupotę.Teraz czeka, aż ktoś okaże się szukać jego, a nie na odwrót. Należy mu się ta odrobina zainteresowania, choć tak jak wcześniej zostało napomknięte, nigdy nie chciał stać w świetle reflektorów. Chciał stać obok, nie przed, ani za: ‘Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem.’ Przyjaciele, kolejna kwestia warta grubszego poznania. Ci nieliczni mogą śmiało rzec, iż było warto. Grupka wybrańców jest jednak wciąż nader skromna. Znajduje się w niej Luca, jego przyrodni brat oraz najmądrzejszy człowiek jakiego w życiu spotkał. Anthony, bowiem takie nosił imię, wytknął mu błędy popełniane co dnia i naprowadził na właściwą ścieżkę, następnie sam odszedł do lepszego świata. Oczywiście, jest jeszcze Nymeria, ukochana klacz. Nie posiada specjalnych warunków czekających na spełnienie ze strony ewentualnego przyjaciela. Każdy jest inny, a on sam doskonale zdaje sobie z tego sprawę. To jednak nie zmienia faktu, że bliższe poznanie umożliwia ujawnienie wcześniej ukrywanych cech. Naturalnie, zarówno tych złych jak i dobrych, bo przecież nikt nie jest idealny. Ukazuje się jego prawdziwe oddanie i lojalność wobec bliskich, nie zapomina twych uczynków, będąc dla niego kimś ważnym, już zawsze nim pozostaniesz i wówczas możesz liczyć na szczerą pomoc płynącą prosto z serca. Na jego ustach częściej widujesz uśmiech, a on sam powoli zaczyna ci ufać. To jednak zdarzyło się trzy razy, nie zanosi się na powtórzenie intrygującego zjawiska. Wobec nieznajomych pozostaje sceptycznie nastawiony, mierząc ich wyzywającym wzrokiem, zdolnym wyprowadzić wielu z równowagi. Stara się jednak zachować pozory, będąc wobec nich uprzejmym i skorym do pomocy.To do ciebie należy pierwszy krok, jak postąpisz? Co postanowisz? Czego dokonasz? Właśnie od ciebie zależy jakie relacje będą panować między wami w późniejszym czasie. Okażesz się być na tyle zajmujący, że Isaac zwróci na ciebie swoją uwagę? Może odtrąci cię, zepchnie na tak zwany drugi plan zajmując się innymi? Niestety, powszechna opinia wierzy w brak uczuć, a nawet serca naszego bohatera. Uparcie ustają przy swoim, głosząc fałszywą brutalność nastolatka. To automatycznie skreśla cię z jego własnej listy wartości, możesz być pewien, że od tej chwili zostajesz skazany na gorszą stronę chłopaka, plotki to coś czego nie znosi. Walczy równie dobrze zębami, co słowami. Zdoła zmieszać cię z błotem, duma i honor są dla niego ważne, jak nie najważniejsze. W kasze nie będzie dawać sobie dmuchać.
Kolejną zagadką pozostaje romantyczna strona Isaac'a. On sam twierdzi, że w życiu nie doznał uczucia prawdziwej miłości, wykluczając tą między synem, a rodzicami czy rodzeństwem, znanym od niedaw. Niektórych dziwi obojętność z jaką traktuje dziewczyny, zupełnie tak jakby płeć nie miała żadnego znaczenia. Według niego po prostu nie zasługują na specjalne względy, a wierzy, że są zdolne wykonywać zadania tak samo dobrze jak mężczyźni. To chyba nie jest nie fair, czyż nie? Z pogardą traktuje wszelakich amantów kręcących się wokół ‘niedostępnych’ i ‘trudnych’ przedstawicielek płci pięknej. Ciężko jest mu zrozumieć głupotę, tę powszechnie znaną naiwność powodującą takie, a nie inne zachowania. Miłość można uznać za jego jedyną słabość, a raczej wroga, na którego wciąż wytrwale czeka, aby móc zmierzyć się z nim jak należy.
Na szacunek długo pracował, zdobycie uznania trwało jeszcze dłużej, z zaufaniem to zupełnie inna bajka. Dla niego te sprawy mają wysoką wartość, acz stał się łagodniejszy, więc na start dostajesz dozę szacunku. Stracisz go, a może zachowasz zdobywając dwie kolejne wartości? W drodze po nie inni są w stanie zrobić naprawdę dużo. Odkrywają własne słabości i lęki, uczą się je przezwyciężać, a nawet nad nimi panować. Większość żałuje i narzeka, bo i na co im to było? Tylko garstka mądrzejszych w duchu jest Zack'owi za to wdzięczna, nawet dozgonnie. Czas zmienia wszystko prócz 'bohatera', od lat pozostaje takim samym arogantem, ‘niewzruszonym’ i 'bezwzględnym'. Zrobisz coś w tym kierunku? W pewnym sensie broni się jak może przed bliższym spotkaniem. Panika popycha go do nietypowych rozwiązań, tych mniej jak i bardziej rozsądnych. Kiedy trzeba, staje do walki broniąc własnych przekonań i wartości. Można zarzucić mu wachlarz wad od ciężkich po lekkie, jednak nikt nie może odmówić mu prawdziwej odwagi. Pewnością siebie może grzeszyć. Dla najbliższych nie zawahałby się przed niczym, nawet oddaniem własnego życia. Czegoś o co tak zażarcie walczył, mógłby zamienić za kogoś kogo zwyczajnie kocha. Czy można nazwać to poświęceniem? To podlega, tak jak parę innych cech, własnej ocenie. Co takiego spowodowało tę pewność? Długie życie w bezskutecznych próbach zaimponowania ojcu? Może tak rozpaczliwe wołanie o pomoc w chwilach zwątpienia i bólu? Przyczyn oraz powodów można się doszukiwać, ja postaram wytłumaczyć to strachem. Bojaźnią o własną duszę, o złe uczynki, których dokonał w swym nędznym życiu, wreszcie o chorobliwą zazdrość. Tego wszystkiego żałuje, wiadome jest natomiast jedno. Chce za wszystko zadość uczynić, zrobić coś, co mogłoby zesłać cień na przewinienia. Do tego niewątpliwie będzie potrzebował wsparcia, nie ośmieli się prosić o nie bezpośrednio. Prawdopodobnie nie istnieją na świecie wartości mające większą wagę od drugich, bynajmniej Isaac tego nie uznaje. Szansę daje zarówno kłamcom i łgarzom, jak i szalonym optymistom. Poślizgnął się na ocenianiu po opiniach i pozorach, nie chce popełniać tego samego błędu. Można przyłapać go na prawdziwe spontanicznych zachowaniach, wywołanych urokiem chwili. Zdarza się mu postępować nazbyt szlachetnie, to rzadkie przypadki, dzięki czemu jeszcze bardziej wyjątkowe. Na oklepany już happy end można dodać, że Zack to wspaniały towarzysz, oddany swym zasadom i licznym postanowieniom, jego słowo ma wielką wartość. Nikt nie zdołał się na nim zawieść, on chce tylko możliwości zaufania, poczucia czegoś nowego. Czegoś ciekawego.
Umiejętności: Wiele rzeczy przyciąga uwagę tego chłopaka, interesuje się tym, stawia pierwsze kroki w nowych dziedzinach, a następnie rezygnuje znudzony monotonnym zajęciem. Na dobrą sprawę mało co zdołało Isaac'a zatrzymać na dłużej. Jednym z nich jest tennis, który chłopak ubóstwia od dziecięcych lat, zawzięcie go trenując. Rodzice za młodu zmuszali go do czytania książek, prostą drogą dedukcji, możemy wywnioskować, że teraz unika ich jak ognia. Już w drugim roku swojej nauki w gimnazjum zdołał dostać się do drużyny koszykówki, co nie było dla niego wielkim osiągnięciem, ponieważ znany jest ze swojej sprawności fizycznej, nie powinien dziwić fakt, że kilka miesięcy później odszedł z niej, ponieważ zajęcie szybko mu się znudziło. Interesują go wszelakie zwierzęta, lubi spędzać z nimi czas poznawać ich zachowania, po prostu je obserwować. Mało osób zdaje sobie z tego sprawę. Zack na pewno nie jest artystą, nie ma drygu ani do rysunku, ani do muzyki. W sumie, nigdy się tym specjalnie nie przejmował, choć trzeba wiedzieć, że zdołał zniszczyć marzenia swojej matki o idealnym synu grającym na pianinie.
Świetnie radzi sobie na deskorolce, jest to jego odskocznia od szarej rzeczywistości w realnym świecie. Od czasu do czasu wybierze się do lasu postrzelać z łuku we wszystko co się rusza, ot tak, dla odmiany.
Historia: Urodził się jako pierwsze dziecko Piper McLean, tyle można powiedzieć na pewno. Ojciec odszedłby w świat gdyby nie silny charakter kobiety. Isaac żył w prawdziwym dobrobycie, rodzice pracowali do późnych nocy, pozostawiając syna opiekunce. Chłopiec lubił dokazywać, odkąd pamięta pragnął zaimponować ojcu. To mu się jednak nie udawało pomimo dobrych ocen, posłuszeństwa i szacunku okazywanych wobec rodzicieli.
Jak można się łatwo domyśleć, szybko zjednał sobie grono 'oddanych' przyjaciół. Towarzystwo, w którym się obracał, potrzebowało nieustannych dowodów jego wartości. Prócz głupich szczeniackich wybryków nie stronił również od alkoholu, papierosów, czy całonocnych imprez. Zaczął obchodzić go jedynie czubek własnego nosa, zmienił się. Znajomi odeszli, a nałogi pozostały, oczywiście w ukryciu przed matką czy ojcem. Nie mogliby się o tym dowiedzieć. Wówczas poznał Anthony'ego. Mężczyzna był jego trenerem, to on zyskał zaufanie zagubionego nastolatka. Odciągnął go od pozostałości po 'ciekawym' życiu. Sam niedługo potem umarł.
Chłopak postanowił wyjechać ze słonecznej Kalifornii przenosząc się do Nowego Jorku. Tak zalecił mu ojciec, który przekazał Isaac'owi zdolność przemiany w wilka.
Autor: Orphan
Imię i Nazwisko: Luca Vico
Wiek: 21 lat
Płeć: Mężczyzna
Miejsce Zamieszkania: Mały domek na przedmieściach.
Praca: Barman w jakimś zatęchłym barze.
Stanowisko: Strateg
Rodzina:
• Matka - Marie Vico
• Ojciec - Shane McLean
• Brat - Isaac McLean
Partnerka: 'Whisky moja żono, jednak Tyś najlepszą z dam'
Zauroczony: ---
Dzieci: Ma inne marzenia.
Charakter: I oto jest. Postać od dziecięcych lat przemykająca pośród cieni innych, ze strachem w oczach i pustką w sercu. Czas potrafi zmienić wiele, zrobił to również z Lucą, tak długo schowany za innymi, że w końcu wtopił się w tło stając się nim, cieniem owianym gęstą mgłą tajemnicy. Dymem nie do przebycia, trującym i pełnym zagadek, tudzież pułapek. Pustkę zastąpił mrokiem, bliskim i nieskończonym zarazem, czyli wszystkim co miał. Nigdy nikogo nie potrzebował, zawsze umie poradzić sobie sam, zawodząc się na 'bliskich' nauczył się samodzielności. Nie próbuj nawiązać z nim kontaktu, kończy się to mało subtelnym zbyciem napastnika, zdaniem wypowiedzianym ze stoickim spokojem i opanowaniem. Nie patrz w oczy, one mówią zupełnie co innego. Nie unosi się pychą, nie szuka poklasku, światło reflektorów jest zbyt palące jak na jego gust. W pewnym momencie może dotrzeć zbyt głęboko, poparzyć.
Unika twojego wzroku jak ognia, ucieka przy najbliższej okazji, a pchnięty do muru - atakuje. Nie obchodzi się z ludźmi łagodnie, jednak nie brakuje mu kultury wpajanej przez matkę od dzieciństwa. Tłum oraz towarzystwo, do tego nie przywykł, a jak wiadomo to co nowe nie zawsze jest dobre. Dwadzieścia jeden lat nauczyło go, że warto interesować się jedynie czubkiem własnego nosa. Robiąc coś dla innych można wyłącznie stracić, potknąć się na własnej naiwności. On przecież stracił zbyt wiele. Ot, najzwyklejszy w świecie egoista. Bardzo wysoko ceni sobie milczenie, natręctwa otwarcie nie znosi. Można uznać go za ugodowego, sam nigdy nie sprowokuje do kłótni czy ataku. Nie kryje się ze swymi przekonaniami, jednak wyraża się jedynie zapytany. Nie wtrąca się do rozmów nieproszony. Krzyczysz jego imię, pragnąc zwrócić uwagę bruneta. Cisza. Wygrażasz, na jego ustach pojawia się kpiący grymas. Brak litości, brak zrozumienia. Teraz zdajesz się jedynie na swoje umiejętności, sam zmiesza cię z błotem. Sam odebrałeś sobie szansę na szacunek, odciąłeś możliwość zaufania.
Świat brutalnie potraktował masę ludzi, niektórzy poddają się, inni starają się zmienić. Być kimś, kim nie są. On zdecydował się na samotność, na samego siebie. Własny umysł i przekonania, trudno go złamać. Zmusić do działania narzuconego z góry, broni się przed tym, zapiera się przed tym rękoma i nogami. Nigdy nie okazuje swoich słabości, lękom stara się przeciwstawiać, walczyć z nimi jak na prawdziwego mężczyznę przystało.
Umiejętności: Chłopak nie posiada specjalnych zdolności, raczej kryje się ze swymi talentami. Niezwykle dobrze idzie mu gra na przeróżnych instrumentach muzycznych, od pianina, poprzez perkusję, po gitarę elektryczną. Czasem zanuci sobie jakąś piosenkę Siedzi w nim prawdziwa dusza artysty, przez umysł przepływają masy pomysłów na szkice, obrazy. Jeśli znajdzie czas, usiądzie przy biurku, tworząc jedno ze swych zjawiskowych dzieł. Ma schludny charakter pisma, elegancki łatwo go rozczytać. Przejawia zainteresowanie niektórymi sportami.
Historia: Powiadają, że wszystko co znamy ma swój początek. Coś gdzieś kiedyś powstało, tak powinno być w każdym przypadku. Reguła bez której ani rusz. Luca przyszedł na świat w małym stęchłym mieszkanku na przedmieściach niezwykle popularnego Rzymu. Stolicy Włoch, wspaniałych, wysławianych na cały świat. Niemowlę było porażką, kłodą rzuconą przez los pod nogi młodej Marie. Kobieta miała jedynie siedemnaście lat gdy powiła swojego pierworodnego syna. Sąsiedzi szybko zaczęli szeptać, nie bez powodów - gdzie podział się ojciec, sprawca całego zamieszania? Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał, zdawać się może, że chłopiec wziął się znikąd.
Dzieciństwo? Nie w jego przypadku, w jego piąte urodziny matka umarła. Śmierć przyszła szybko, bez zapowiedzi, zabrała duszę oddanej bez pamięci synowi, młodej kobiety. Zaczęło się przenoszenie z rodziny do rodziny, był w każdej części Włoch, z każdego zastępczego domu uciekał. Znienawidził swojego ojca, który ani razu nie pojawił się zobaczyć syna, choć dobrze wiedział, że chłopiec został pozbawiony jedynej kochającej go osoby. Większą nienawiścią nie pałał do nikogo, wydawało mu się, że jest to szczyt wszystkiego kiedy nastąpiła jego pierwsza przemiana. Wówczas gniew osiągnął poziom zenitu. Wyjechał do Nowego Jorku, szukając szansy na nowe życie.
Autor: morphine
Imię i Nazwisko: Elizabeth Van Middlesworth
[Effy]
Wiek: 19
Płeć: Dziewczyna
Miejsce Zamieszkania: Centrum Nowego Jorku, najwyższe piętro jednego z wieżowców mieszkalnych.
Praca: Śpiewa w barach i klubach, czasem dorabia w studio tatuażu.
Stanowisko: Strateg
Rodzina: -
Partner: -
Zauroczona: -
Dzieci: -
Charakter: Typ człowieka w jaki zamieniła się Elizabeth po śmierci matki jest dobrze znany każdemu z nas. Każdy przecież przeżywa chwile smutku, zwątpienia w istnienie Stwórcy. Myślami oddalamy się od ziemskiego świata i pełni ponurych uczuć, mamy szczerą, nieskrywaną ochotę rozerwać wszystko, co staje nam na drodze. To są chwile, które mijają. Elizabeth składa się z takich momentów. I tylko z nich. Jak cień prześladuje ją odczucie, że nikt nie potrafi jej zrozumieć. Effy nigdy nie żali się i nie skarży, ale nie umie znaleźć w sobie dawno zgubionej, dziecięcej radości z prostych, małych rzeczy. Los nigdy jej nie rozpieszczał, zawsze miała pod górkę. Jej życie, czyli pasmo nieszczęść, ukształtowało twardy, zadziorny charakter, nastawiony prędzej na atak, aniżeli obronę. Nie ma zamiaru zmieniać się, bo ktoś tego pragnie, nie chce uśmiechać się, bo ktoś sobie tego życzy. Nie. Będzie szła pod prąd, bo mało kto wie, że pod tą twardą skorupą, chociaż krwawi, to bije niezmordowanie wielkie serce, przebite jak ongiś jej ciało tysiącami igieł, na które składa się ból, cierpienie i rozpacz. Chociaż tyle przeszła skrywa swoje uczucia, kamienną twarzą bez wyrazu maskuje prawdziwe wnętrze. Duszę rozrywają jej sępy wspomnień, ale serce zawsze będzie biło.
Umiejętności: Elizabeth nie nadaje się do sportów. Chociaż choroby z dzieciństwa to zamknięty rozdział, szybko męczy się i z każdym kolejnym krokiem słabnie. Nie ma więc zadatków na wybitną pływaczkę czy koszykarkę, chociaż tak naprawdę nigdy też nie interesowała się dyscyplinami sportowymi. Odkryła w sobie zupełnie inną pasję - pisanie. Mogłaby godzinami siedzieć za biurkiem i gryźć pióro. Pomysły przelatują przez jej głowę tak nagle i porywiście jak ptaki wypuszczone z za ciasnej klatki. Mimo tego gdy się za coś bierze nigdy nie potrafi skończyć. Zaczyna zawsze pełna zapału, jednak w połowie monotonia staje się tak dotkliwa, iż porzuca pomysł niczym dziurawą skarpetkę na stos śmieci. Śpiew traktuje natomiast jako coś zupełnie naturalnego i nie uważa tego za talent. Jedni głos mają, drudzy nie. Nie da się go nabyć. Jej wokal jest piękny niczym krystaliczny trel słowika, ale ona uważa go po prostu za podstawowe źródło dochodów. Mimo swojego zadziornego charakteru jest delikatna i porusza się z należytą gracją.
Historia: Elizabeth nigdy nie poznała swojego ojca, chociaż bardzo chciała, a ściślej mówiąc - dać mu w pysk. Wiedziała o nim tyle, że zostawił jej ciężarną matkę zaraz po tym, jak dowiedział się o "wspaniałej wiadomości", o tym, że będzie ojcem. Pieprzony tchórz. Zostawił jedynie kartkę i 50 dolarów, jakby miały z tego obie wieść beztroskie życie. Mama Effy, kobieta silna i mocno wierząca nie poddawała się. Codziennie gorliwie modliła się o lepsze warunki i chociaż była w stanie błogosławionym musiała zarabiać.
Elizabeth urodziła się w ciszy i całkowitym zapomnieniu przez świat. Mała, drobna, chorowita Effy, podłączana do tysiąca rurek i kłuta igłami przeżyła, a jej matka wiedziała, że stało się to tylko dzięki bożemu miłosierdziu. Żyły biednie, właściwie nigdy nie zaznały od życia luksusu. Elizabeth w wieku pięciu lat, radosna, pomimo obdartych ubrań, pełna energii, mimo chłodu panującego w mieszkaniu ciągle skakała, wierciła się i myślała tylko o zabawie, zupełnie jakby chciała pokazać Bogu, że broniąc ją od kostuchy podjął właściwą decyzję. Pewnego dnia mama odeszła. Tak po prostu, cicho i w całkowitym zapomnieniu przez świat. Energia i radość z dziecięcego życia uwolniły się z małego serca Effy, tak samo jak dusza jej matki z zimnego ciała.
Inne Zdj. : 1
Autor: Jules
Imię i Nazwisko: Marshall Walker
Wiek: 20 lat
Płeć: Chłopak
Miejsce Zamieszkania: Ulice zmienia natrętnie, Nowy Jork.
Praca: Dorabia w pracach fizycznych typu koszenie trawnika czy rozdawanie ulotek, brak doświadczenia skazał go na taką a nie inną pracę.
Stanowisko: Wojownik
Rodzina:
Zauroczony/ona: Aktualnie w nikim.
Dzieci: Brrr, bachory /Brak.
Charakter: Arogancka pewność siebie - 3 słowa które doskonale opisują tego mężczyznę. Ma bardzo wysokie miniemanie o własnej osobie co usiłuje ukazać całemu otoczeniu. Dumnie uniesiona głowa, twarz oprószona piegami, chwiejny krok oraz odór piwa wydobywający się z ust - wiadomo już, iż masz do czynienia z tym agresywnym członkiem rodziny Walkerów. Brak mu jakiegokolwiek dystansu do siebie i broni swojego imienia jak lew. Nigdy nie spocznie, póki nie wygra. Wytrwale ciągnie wszystko do samego końca i pilnie spełnia ważniejsze obowiązki. No ale ważniejsze; co innego, gdy rówieśnicy każą mu coś zrobić, a 'siła wyższa'. Jest to wyjątkowa rzecz której się słucha - w porównaniu do innych nie jest już aż tak uparty.
Marshall jest raczej typem człowieka który odpycha. Niektórymi chwilami ma odrażające i ohydne odruchy. Bywa też, że najłagodniej to ujmując - śmierdzi. Tak po prostu śmierdzi. Zazwyczaj mieszanką papierosów, alkoholu oraz potu, czasem jeszcze stęchlizną. No cóż, nie posiada domu i brakuje mu warunków do umycia się. Chociaż.. Nawet, gdyby te warunki miał zapewnione pewnie nawet nie pomyślałby o umyciu się, a gdyby ktoś to zaproponował zacząłby się stawiać.
Bywa, iż zachowuje się dziecinnie, nawet bardzo dziecinnie. Śmieszą go rzeczy, które normalnego 20 latka raczej by nie śmieszyły. Ma pełno skojarzeń. Niektórymi chwilami zaczyna śmiać się głośno gdy całkowicie nic się nie dzieje - przychodzą wspomnienia co w końcu widzi tylko on. Jest to typowy podrywacz, ale mimo wszystko dziewczyny na siły nie szuka. Chłopaka jak na razie też nie..
Umiejętności: Shall (zdrobnienie od imienia) nie ma jakiś wyróżniających się umiejętności. Jest silny, zwinny, dobry na krótkie dystanse.. Ale nic poza tym. Jedyną wartą podziwu umiejętnością jest.. Wypicie całej flachy bez bólu głowy. Z resztą lepiej wspomnieć czego on nie potrafi; otóż nie umie pływać. Nigdy się nie uczył, nie będzie chciał, nie cierpi wody (wyjątkiem jest deszcz). Nie potrafi śpiewać, ani mimo jakże płynnych oraz miękkich ruchów - tańczyć.
Historia: Marshall urodził się w małym domku na przedmieściach Houston. Parę miesięcy po jego przyjściu na świat rodzice chłopca zginęli w wypadku samochodowym - w zderzeniu z tirem. Od tego czasu wychowywany był przez dziadków; Teresę oraz Marcon'a Cooper. Rodzina ta była uboga, jako, że jedyną osobą dającą rady zarobić był dziadek. Pracował on w małym kiosku w centrum. Nie było z tego zbyt dużego zysku co skazało chłopca oraz jego rodzinę na ostre oszczędzanie, zakupy w sklepach z używaną odzieżą czy targach. Był gnębiony w szkole, jednak tylko podstawowej. W gimnazjum wyewoluował w największego chuligana. Miał spore uznanie w szkole i był każdemu znany. Często, nawet bardzo często pakował się w kłopoty. Lubił od czasu do czasu poobijać komuś buźkę lub wypróbować nowych rzeczy. Nie był szczególnie bystry i zdarzyło mu się poprawiać klasę. Gdy skończył 2 liceum jego dziadkowie dostali wiadomość o tym, iż dostali dom w Europie w spadku po rodzinie. Postanowili natychmiast się przenieść, ale Marshall robił strajk. Ostatecznie dziadkowie pojechali, a on - już pełnoletni - został w Houston. Los chciał, że popadł w pijaństwo i zdarzyło mu się w mieście pod wpływem alkoholu nadmienić, że zamienia się w wilka. Opiekunowie chłopaka też o tym nie wiedzieli i tak pozostało. Moc tę odziedziczył zapewne po matce, bo dziadkowie były rodzicami ojca. Wtedy wszystko doszło do naukowców którzy chcieli zacząć robić na nim badania. Ostatecznie uciekł i zamieszkał w Nowym Jorku.
Autor: Stadokotowhowrse@gmail.com



[Effy]
Wiek: 19
Płeć: Dziewczyna
Miejsce Zamieszkania: Centrum Nowego Jorku, najwyższe piętro jednego z wieżowców mieszkalnych.
Praca: Śpiewa w barach i klubach, czasem dorabia w studio tatuażu.
Stanowisko: Strateg
Rodzina: -
Partner: -
Zauroczona: -
Dzieci: -
Charakter: Typ człowieka w jaki zamieniła się Elizabeth po śmierci matki jest dobrze znany każdemu z nas. Każdy przecież przeżywa chwile smutku, zwątpienia w istnienie Stwórcy. Myślami oddalamy się od ziemskiego świata i pełni ponurych uczuć, mamy szczerą, nieskrywaną ochotę rozerwać wszystko, co staje nam na drodze. To są chwile, które mijają. Elizabeth składa się z takich momentów. I tylko z nich. Jak cień prześladuje ją odczucie, że nikt nie potrafi jej zrozumieć. Effy nigdy nie żali się i nie skarży, ale nie umie znaleźć w sobie dawno zgubionej, dziecięcej radości z prostych, małych rzeczy. Los nigdy jej nie rozpieszczał, zawsze miała pod górkę. Jej życie, czyli pasmo nieszczęść, ukształtowało twardy, zadziorny charakter, nastawiony prędzej na atak, aniżeli obronę. Nie ma zamiaru zmieniać się, bo ktoś tego pragnie, nie chce uśmiechać się, bo ktoś sobie tego życzy. Nie. Będzie szła pod prąd, bo mało kto wie, że pod tą twardą skorupą, chociaż krwawi, to bije niezmordowanie wielkie serce, przebite jak ongiś jej ciało tysiącami igieł, na które składa się ból, cierpienie i rozpacz. Chociaż tyle przeszła skrywa swoje uczucia, kamienną twarzą bez wyrazu maskuje prawdziwe wnętrze. Duszę rozrywają jej sępy wspomnień, ale serce zawsze będzie biło.
Umiejętności: Elizabeth nie nadaje się do sportów. Chociaż choroby z dzieciństwa to zamknięty rozdział, szybko męczy się i z każdym kolejnym krokiem słabnie. Nie ma więc zadatków na wybitną pływaczkę czy koszykarkę, chociaż tak naprawdę nigdy też nie interesowała się dyscyplinami sportowymi. Odkryła w sobie zupełnie inną pasję - pisanie. Mogłaby godzinami siedzieć za biurkiem i gryźć pióro. Pomysły przelatują przez jej głowę tak nagle i porywiście jak ptaki wypuszczone z za ciasnej klatki. Mimo tego gdy się za coś bierze nigdy nie potrafi skończyć. Zaczyna zawsze pełna zapału, jednak w połowie monotonia staje się tak dotkliwa, iż porzuca pomysł niczym dziurawą skarpetkę na stos śmieci. Śpiew traktuje natomiast jako coś zupełnie naturalnego i nie uważa tego za talent. Jedni głos mają, drudzy nie. Nie da się go nabyć. Jej wokal jest piękny niczym krystaliczny trel słowika, ale ona uważa go po prostu za podstawowe źródło dochodów. Mimo swojego zadziornego charakteru jest delikatna i porusza się z należytą gracją.
Historia: Elizabeth nigdy nie poznała swojego ojca, chociaż bardzo chciała, a ściślej mówiąc - dać mu w pysk. Wiedziała o nim tyle, że zostawił jej ciężarną matkę zaraz po tym, jak dowiedział się o "wspaniałej wiadomości", o tym, że będzie ojcem. Pieprzony tchórz. Zostawił jedynie kartkę i 50 dolarów, jakby miały z tego obie wieść beztroskie życie. Mama Effy, kobieta silna i mocno wierząca nie poddawała się. Codziennie gorliwie modliła się o lepsze warunki i chociaż była w stanie błogosławionym musiała zarabiać.
Elizabeth urodziła się w ciszy i całkowitym zapomnieniu przez świat. Mała, drobna, chorowita Effy, podłączana do tysiąca rurek i kłuta igłami przeżyła, a jej matka wiedziała, że stało się to tylko dzięki bożemu miłosierdziu. Żyły biednie, właściwie nigdy nie zaznały od życia luksusu. Elizabeth w wieku pięciu lat, radosna, pomimo obdartych ubrań, pełna energii, mimo chłodu panującego w mieszkaniu ciągle skakała, wierciła się i myślała tylko o zabawie, zupełnie jakby chciała pokazać Bogu, że broniąc ją od kostuchy podjął właściwą decyzję. Pewnego dnia mama odeszła. Tak po prostu, cicho i w całkowitym zapomnieniu przez świat. Energia i radość z dziecięcego życia uwolniły się z małego serca Effy, tak samo jak dusza jej matki z zimnego ciała.
Inne Zdj. : 1
Autor: Jules
Wiek: 20 lat
Płeć: Chłopak
Miejsce Zamieszkania: Ulice zmienia natrętnie, Nowy Jork.
Praca: Dorabia w pracach fizycznych typu koszenie trawnika czy rozdawanie ulotek, brak doświadczenia skazał go na taką a nie inną pracę.
Stanowisko: Wojownik
Rodzina:
- Teresa Cooper - babcia Shall'a która wychowywała go od małego. Łączyła go wielka więź z ową kobietą, zupełnie, jakby ta była jego matką! Ale ona była matką jego matki - stąd też całkiem inne nazwiska.
- Marcon Cooper - dziadek chłopaka. W całym domu sam pracował, ewentualnie uzyskiwał pomoc od Marshall'a. Uwielbiał swojego opiekuna i zawsze chciał być taki jak on.
Zauroczony/ona: Aktualnie w nikim.
Dzieci: Brrr, bachory /Brak.
Charakter: Arogancka pewność siebie - 3 słowa które doskonale opisują tego mężczyznę. Ma bardzo wysokie miniemanie o własnej osobie co usiłuje ukazać całemu otoczeniu. Dumnie uniesiona głowa, twarz oprószona piegami, chwiejny krok oraz odór piwa wydobywający się z ust - wiadomo już, iż masz do czynienia z tym agresywnym członkiem rodziny Walkerów. Brak mu jakiegokolwiek dystansu do siebie i broni swojego imienia jak lew. Nigdy nie spocznie, póki nie wygra. Wytrwale ciągnie wszystko do samego końca i pilnie spełnia ważniejsze obowiązki. No ale ważniejsze; co innego, gdy rówieśnicy każą mu coś zrobić, a 'siła wyższa'. Jest to wyjątkowa rzecz której się słucha - w porównaniu do innych nie jest już aż tak uparty.
Marshall jest raczej typem człowieka który odpycha. Niektórymi chwilami ma odrażające i ohydne odruchy. Bywa też, że najłagodniej to ujmując - śmierdzi. Tak po prostu śmierdzi. Zazwyczaj mieszanką papierosów, alkoholu oraz potu, czasem jeszcze stęchlizną. No cóż, nie posiada domu i brakuje mu warunków do umycia się. Chociaż.. Nawet, gdyby te warunki miał zapewnione pewnie nawet nie pomyślałby o umyciu się, a gdyby ktoś to zaproponował zacząłby się stawiać.
Bywa, iż zachowuje się dziecinnie, nawet bardzo dziecinnie. Śmieszą go rzeczy, które normalnego 20 latka raczej by nie śmieszyły. Ma pełno skojarzeń. Niektórymi chwilami zaczyna śmiać się głośno gdy całkowicie nic się nie dzieje - przychodzą wspomnienia co w końcu widzi tylko on. Jest to typowy podrywacz, ale mimo wszystko dziewczyny na siły nie szuka. Chłopaka jak na razie też nie..
Umiejętności: Shall (zdrobnienie od imienia) nie ma jakiś wyróżniających się umiejętności. Jest silny, zwinny, dobry na krótkie dystanse.. Ale nic poza tym. Jedyną wartą podziwu umiejętnością jest.. Wypicie całej flachy bez bólu głowy. Z resztą lepiej wspomnieć czego on nie potrafi; otóż nie umie pływać. Nigdy się nie uczył, nie będzie chciał, nie cierpi wody (wyjątkiem jest deszcz). Nie potrafi śpiewać, ani mimo jakże płynnych oraz miękkich ruchów - tańczyć.
Historia: Marshall urodził się w małym domku na przedmieściach Houston. Parę miesięcy po jego przyjściu na świat rodzice chłopca zginęli w wypadku samochodowym - w zderzeniu z tirem. Od tego czasu wychowywany był przez dziadków; Teresę oraz Marcon'a Cooper. Rodzina ta była uboga, jako, że jedyną osobą dającą rady zarobić był dziadek. Pracował on w małym kiosku w centrum. Nie było z tego zbyt dużego zysku co skazało chłopca oraz jego rodzinę na ostre oszczędzanie, zakupy w sklepach z używaną odzieżą czy targach. Był gnębiony w szkole, jednak tylko podstawowej. W gimnazjum wyewoluował w największego chuligana. Miał spore uznanie w szkole i był każdemu znany. Często, nawet bardzo często pakował się w kłopoty. Lubił od czasu do czasu poobijać komuś buźkę lub wypróbować nowych rzeczy. Nie był szczególnie bystry i zdarzyło mu się poprawiać klasę. Gdy skończył 2 liceum jego dziadkowie dostali wiadomość o tym, iż dostali dom w Europie w spadku po rodzinie. Postanowili natychmiast się przenieść, ale Marshall robił strajk. Ostatecznie dziadkowie pojechali, a on - już pełnoletni - został w Houston. Los chciał, że popadł w pijaństwo i zdarzyło mu się w mieście pod wpływem alkoholu nadmienić, że zamienia się w wilka. Opiekunowie chłopaka też o tym nie wiedzieli i tak pozostało. Moc tę odziedziczył zapewne po matce, bo dziadkowie były rodzicami ojca. Wtedy wszystko doszło do naukowców którzy chcieli zacząć robić na nim badania. Ostatecznie uciekł i zamieszkał w Nowym Jorku.
Autor: Stadokotowhowrse@gmail.com

Imię i Nazwisko: Nicole Casey
[jej prawdziwe imię to Susan Casey, ale bardzo niewiele osób o tym wie]
[jej prawdziwe imię to Susan Casey, ale bardzo niewiele osób o tym wie]
Wiek: 18 lat
Płeć: Dziewczyna.
Miejsce Zamieszkania: Niewielki i przytulny domek w Gold Green
Praca: Obija się jako kelnerka w lokalu ,,Księżyc Łowcy"
Stanowisko: Strateg/Tropiciel
Rodzina:
- Mama - Natalie
- Tata - Thomas
- Siostra bliźniaczka - Sarah
Partner: ---
Zauroczona: ---
Dzieci: ---
Charakter: Na sam początek warto wspomnieć, że Nicole jest specyficzna i nie warto mieć jej za wroga. Charakteryzuje się zimną kalkulacją sytuacji i szybka reakcją, nie bez powodu jest strategiem. Pierwszą rzeczą jaką zauważa są zawsze błahe dla innych szczegóły, dopiero później patrzy na całokształt choć nie jest w stanie rozgryźć każdego. Choć jest pewna siebie to nie lubi się wyróżniać i woli unikać opustoszałych miejsc, a jest to bardzo mocno powiązane z jej przeszłością. Ciężko zdobyć jej zaufanie tym bardziej, że Nicole stara się nie okazywać nikomu przywiązania, ale kiedy już komuś się uda to można na nią liczyć w każdej sytuacji choćby to miało wyglądać jakby pomagała Ci z litości i z pogardą, bo to tylko pozory. Posiada niesamowity urok osobisty, który wykorzystuje tylko w sytuacjach podbramkowych. Zazwyczaj obchodzi się z innymi oschle i beznamiętnie, ale gdy trzeba potrafi być też cyniczna. Przyparta do muru zawsze najpierw próbuje sprytnie wykiwać przeciwnika, ale czasem po prostu atakuje. Nie ma żadnych fobii, czyli nie boi się między innymi myszy, pająków, węży czy dużych wysokości. Jeśli ktoś chciałby zapytać o jej życie towarzyskie to można by powiedzieć, że go nie ma. Nigdy nie była w związku tak samo jak nigdy nie miała prawdziwych przyjaciół, z którymi miałaby do tej pory kontakt, zawsze była zbyt głupiutka i naiwna, a potem po prostu zraziła się i zamknęła w sobie. Wewnątrz jest to jednak bardzo przyjazna i dobra dziewczyna, ale Nicole uważa tę stronę za słabą dlatego ostatni raz prawdziwą ją czyli Susan można było ujrzeć gdy była młodą nastolatką.
Umiejętności: Ma świetne oko, które pozwala jej wyłapywać niewielkie szczegóły, a przy pomocy niezwykłego wilczego słuchowi i węchowi nic się przed nią nie ukryje. Co prawda jej mocną stroną nie jest walka i polega na swoim sprycie i umiejętnością stratega to gdy trzeba jest gotowa zatopić w kimś kły. Jest bardzo szybka i zwinna w ludzkiej jak i wilczej postaci, ale gorzej już z wytrzymałością. Nie jest przyzwyczajona do dużego wysiłku dlatego przy cięższej pracy po prostu nie daje rady. Kiedyś uczyła się grać na wiolonczeli i do dziś potrafi jeszcze coś zagrać choć wyszła już wprawy. Poza tym nieźle radzi sobie z igłą, czasem nawet dorabia jako krawcowa...
Historia: Nicole miała nieszczęście urodzić się wilkołakiem w normalnej ludzkiej rodzinie, a to wszystko przez geny jej dziadka od strony mama, które zostały uznane za nieaktywne. Jak widać jednak nie były tak do końca uśpione...Rodzina dowiedziała się o "przypadłości" Nicole w bardzo przykry sposób, gdy to mając kilka miesięcy dziewczyna przestraszyła się dzwoniącego telefonu i przybrała wilczą postać. Ojciec był na początku oszołomiony, a potem wściekły, ponieważ nie wiedział, że związał się z kobietą, której ojciec był wilkołakiem. Starał się zaakceptować Nicole, ale nie minął nawet rok, gdy Thomas opuścił rodzinę zabierając ze sobą małą Sarah, siostrę bliźniaczkę dziewczyny, która nie przejęła wilczych genów. Natalie była zdruzgotana, ale podjęła decyzje o wychowaniu córki. Poradziła się swoją matką, która tak długo żyła ze swoim zmarły mężem i nauczyła się paru rzeczy o wilkołakach. Nicole większość swojego wczesnego dzieciństwa spędziła w domu nie wychodząc na zewnątrz. Dopiero gdy miała 6 lat matka zaczęła ją częściej zabierać do miasta powtarzając za każdym razem: ,,Nie wyróżniaj się, Susan. Zawsze trzymaj się pośród ludzi i bądź jak każdy". Mała dziewczynka była pojętna i nie chciała zawieść matki, dlatego starała się ze wszystkich sił nie być inna, co pozostało jej do dziś. Cały czas po głowie Nicole krążą słowa matki, która kazała jej być jak każdy, jak mówi jej, że musi ukryć swoją odmienność. Ponieważ łatwiej się ukrywać gdy nie ma się bliskich osób z poza świata, do którego się należy co Nicole zrozumiała po pewnym czasie nigdy nie utrzymywała z ludźmi bliskich kontaktów, nie licząc matki. Do dziś też nie widziała się z ojcem i siostrą, ale nie przeszkadza jej to. Można by rzec, że dzięki temu jest bliżej nieba niż normalna osoba.
Autor: nikes
Imię i Nazwisko: Iaan Gétivonà. Tak., Iaan to męskie imię. A ona jest płci pięknej, 'słabszej', że tak powiem. [Ian bądź Ianny, dla tych, co bliscy są jej sercu, zaś niewiele takich...]
Wiek: Dziewka ta liczy sobie już 15 wiosen, któż by pomyślał...
Płeć: Wszyscy wymagają od niej bycia basiorem lecz jest waderą. Samicą.
Miejsce Zamieszkania: Dalekie tereny Gold Green, znajdujące się nieopodal gór.
Praca: Obecnie brak. Jako iż mieszka sama, toteż żyje z tak zwanego Funduszu Obywatelskiego dla Ludzi Ubogich. Chyba wiadomo, o co chodzi? Tak myślę. Ponadto dorabia sobie, wyprowadzając i zajmując się psami, zarówno klientów, jak i tymi znalezionymi.
Stanowisko: Kucharz w Księżycu Nocy
Rodzina:
Zauroczony/ona: To co powyżej.
Dzieci: Byłaby beznadziejną młodocianą matką, niemniej lubi młode.
Charakter: Każda istota, która miała to nieszczęście ją spotkać, zapamięta to do końca swego marnego żywota. Są to bowiem spotkania, które zmieniają tok myślenia, a także całkowity światopogląd na ludzkość. Ani zła, ani dobra, ani nawet nijaka. Nie można jej określić, przygrupować do żadnej kategorii. Jedynym określeniem, jakie do niej pasuje, jest pewne, niepozorne słowo: zaskakująca. Ale dlaczego? Zaraz sobie to wyjaśnimy. Otóż Ian jest dziewką nadzwyczaj charakterną, krnąbrną i ironiczną. Przyjemność jej sprawia poniżanie tych, którzy poniżają, ot, tyle pozostało z jej dawnego życia. Nie usłucha nikogo, w każdym razie, kiedy wie, że ma rację. A zazwyczaj ma, toteż niebywale rzadko ponosi klęskę na tym i nie tylko polu. |Nigdy jednak nie posiadał grona przyjaciół, w każdym razie nie tych bliskich, którzy znają ją na tyle, by wiedzieć, co się kryje pod maską obojętności. I chociaż w głębi duszy cierpi razem z cierpiącymi, chociaż stanie w obronie każdego słabeusza, to nie okazuje tego, uważając to za słabość. Wszystkie swoje słabości ukrywa pod tą, że tak powiem, cholerną maską wściekłości i morderstwa, zimna i lodu. Chociaż, w sumie o części taka jest. Oschła, zziębła, sarkastyczna, urodzona sadystka z buntowniczym błyskiem w oku, usiłująca budzić respekt i zdrowy szacunek, zawsze skwaszona i zamyślona w swoich ponurych poczynaniach. Spośród innych wyróżnia ją fakt, iż wszystkich traktuje na surowej równi, co niestety nie wszystkim się podoba. Oczy jej zazwyczaj wyrażają nieprzeniknioną pustkę, czasem złość bądź furię. Śmiertelnie skupiona na aktualnie wykonywanym zadaniu, przewierca wzrokiem dusze wszystkich, od razu wychwytując ich słabe i mocne strony. Wydaje się być zawsze pewna siebie, oznajmia to zaś światu swoim ironicznym uśmiechem, podczas którego wyraźnie eksponują się jej trójkątne kły. Grymas ten towarzyszy zazwyczaj towarzyszy, co ciekawe, marszczeniu czoła, jakby jej rozmówca właśnie powiedział niewyobrażalną głupotę, typu 'Widzę świnię na suficie'. Pewnie niektórych zasmuci fakt, iż szczery uśmiech wypływa na jej uroczą, szczuplutką twarzyczkę jedynie w skrajnych sytuacjach. Cechuje ją nietypowa jak jak na jej wiek powaga oraz umiejętność kłamania bez mrugnięcia okiem, co czyni ją niebywale groźną przeciwniczką. Potrafi absolutnie nic sobą nie wyrażać, tym samym sprawiając, iż nie w sposób ją rozszyfrować. Ceni sobie honor i to, jak każda istota potrafi (lub nie) radzić sobie życiu, lecz nie tylko. Na pewno jej względów nie zdobędą ludzie dumni i napuszeni, oceniający przysłowiową książkę po okładce. Tak... To chyba tyle, gdyby mieć na uwadze jej wierzchnią stronę życia. Teraz, co po niektórym może się wydawać iż Ian nie posiada serca. Osoby te są jednak w błędzie, i to katastroficznym. Wnętrze bowiem tej 'bezwzględnej zabójczyni', pod powłoką niechcianego mroku kryje się niewinna istotka, która przecież tak straszliwie pragnie ciepła i przyjaźni, matki i ojca, których przecież tak dawno straciła. Niestety, jej to już raczej nie będzie dane.
Umiejętności: Iaan nie jest jakąś wybitnie utalentowaną osoba, chociaż, nie można zaprzeczyć, nadzwyczaj dobrze znajduje kontakt z psami i niektórymi zwierzętami. Lubi psy i zapewne właśnie dlatego mieszka z kilkorgiem z nich. Może się to wydawać dziwne, ale świetnie daje sobie radę z dziesięcioma pobratymcami. A chociaż sama się do tego nie przyznaje, jest wyśmienitą kucharką, potrafi wyczarować wszystko, a dania przez nią przyrządzone zawsze trafiają do gustu konsumentom.
Historia: Urodzona na dalekiej Grenlandii, w watasze wilków. A nie były to właściwie wilkołaki, lecz wilki, bowiem prawie całe życie spędzały w swoich wilczych ciałach, przybierając ludzką postać nadzwyczaj rzadko, może dwa razy do roku. Była najmłodszym potomkiem pary Betha, płowej Aryanne oraz czarnego niczym smoła Allrighta. Niemniej, od początku nie miała łatwo. Jej rodzice, w szczególności ojciec, po śmierci pierworodnego syna Camerona w wieku szczenięcym, spowodowanej przez brak doświadczenia przez rodziców, pragnęli syna, który odziedziczył by po nich pozycję w watasze. Jednak przez dwa następne lata na świat przychodziły tylko córki, kolejno Vanille, a także bliźniaczki Ambaras i Angelo, były płowymi jak matka samiczkami. Pomimo iż w przyszłości zostały partnerkami wysoko postawionych basiorów, to jednak nie dało to spokoju biednemu Allrightowi. Kiedy więc urodziła się Iaan, drobna i słabiutka waderka, wraz ze swoją wybranką serca postanowił zrobić wszystko, by przeżyła i była jego synem, którego przecież tak pragnął. A stało się tak, iż pierworodni synowie w jego rodzinie zawsze posiadali czarne umaszczenie. Jego przodkowie, dziadkowie, jego ojciec i on sam, a także Cameron i teraz Iaan dziedziczyli tą niezwykłą barwę. Toteż nasza mała bohaterka, chociaż z racji iż słabe szczenięta były porzucane, przeżyła tylko z powodu koloru sierści. Pomyśleć, gdyby była płowa, zostałaby zabita. Był to więc sprzeciw Matce Naturze, która od tysięcy lat kierowała, kieruje i kierować będzie życiem. I tak oto nasza bohaterka rosła, trenowana na myśliwego i zabójcę, uczona jak rządzić i przewodzić stadu, była chlubą zarówno watahy, jak i ojca, który poświęcił jej cały swój czas. Pomimo tego, nigdy nie była silna ani rosła, jej atutem była kompaktowość, szybkość, wytrzymałość i niebywały refleks. Tak oto, po trzynastu latach swojego wilczego życia, podczas którego nigdy nawet nie przybrała ludzkiej formy, stała się wyczekanym przez stado synem Beth. A kiedy miała wstąpić na stanowisko, bowiem jej rodzice odczuwali już efekty starości, wydarzyła się tragedia. Eskimosi, uprzedzeni do niebywale groźnych wilków, postanowili je wytępić. Zaczaili się na nich z sieciami i nożami, nieopodal rodzinnej nory. Po rzezi tej przeżyła jedynie garstka, z nią na czele. Jednak zbliżała się sroga zima, a oni znajdowali się na lodowej pustyni, gdzie nie można było wykopać nory, z racji tzw. Wiecznego Lodu. Wędrowali jednak dalej, padając jeden za drugim. W końcu jednak, dotarli nad wybrzeże portowe, gdzie mogli się posilić resztkami ryb i ogrzać w magazynach. Ona jednak wiedziała, że nie jest im już dane żyć na mroźnym lądzie, iż muszą opuścić ojczyznę, by ustać przy żywocie. Zamierzała odpłynąć najbliższym statkiem, jednak oni nie chcieli, po prostu się bali. Tak więc młoda wilczyca opuściła swych towarzyszy skazanych na śmierć, a sama wyruszyła w świat, w poszukiwaniu ciepła. Wkrótce potem dotarła na wybrzeża Kanady, a z Kanady do Ameryki, dokładniej do Nowego Yorku. Wędrowała tak przez dwa lata, aż pewnego dnia spotkała ową watahę, której członkowie byli jak ona, a to oznacza wilkołakami. Nastolatka więc dołączyła do nich i zaczęła się uczyć, jak być nie tylko wilkiem, ale i człowiekiem. Niewiele ludzi jednak wie, jak potwornie się zmieniła, kiedy Grenlandzkie lody skuły jej dotychczas ciepłe, dobroduszne serce, sprawiając, iż samowolnie zaczęła pogrążać się w swojej własnej rozpaczy, spowodowanej utratą tych, których kochała. W końcu jest jeszcze prawie dzieckiem, ale jednak dzieckiem. Tylko dzieckiem, które przedwcześnie musiało stać się dorosłym.
Autor: Gelee
Imię i Nazwisko: Asa Grey.
Wiek: 23 lata.
Płeć: Mężczyzna.
Miejsce Zamieszkania: tylne siedzenie samochodu takie wygodne, że aż mieszkać na nim można. Najtańsze motele również fajna sprawa, gdy pieniędzy brak.
Praca: Łapie się wszystkiego, dzięki czemu może przynieść parę groszy. Od mechaniki samochodowej na której zna się bardzo dobrze, przez kickboxing który trenuje od paru ładnych lat kończąc na dilerce.
Stanowisko: chłopiec od brudnej roboty.
Rodzina: żyjąca? Być może tam gdzieś sobie jest.
Partner/ka: to niemożliwe, by kiedykolwiek ta rubryka się zapełniła. Związek dłuższy niż dwa tygodnie z nim? Cóż wy za bajki opowiadacie!
Zauroczony: W każdej pięknej kobiecie chodzącej po świecie?
Dzieci: Uwielbia, ale własnych nie ma i mieć nie zamierza.
Charakter: Przed Wami oto stoi Asa, którego tak łatwo osądzić po okładce, a jak wiadomo trzeba poznać też treść, bez niej ani rusz. Przypomina on horror, dramat i mroczną komedię w jednym, który na okładce ma wesołe, słodkie kolory. Spójrzcie na niego: typowy łamacz kobiecych serc i męskich szczęk. Uwielbia gdy kobiety zwracają na niego uwagę, a zwracają! Być może przez wygląd chłopca-łobuza, a może słodkiego uśmiechu ukazującego białe, równe zęby? Bo dla kobiet zawsze ma w zanadrzu swój uwodzicielski uśmiech. Nic dziwnego, że miękką przy nim, nic tylko się oganiać, co oczywiście robi, jednocześnie traktując je jak zdobycze, będąc tym, co rano wychodzi i nie wraca. Co do mężczyzn, nie traktuje ich jak konkurencji, w końcu: dla niego może być ktokolwiek konkurencją? Porzućmy ten temat, przekonacie się przecież o tym już na pierwszym spotkaniu.
Lekkoduch, łamiący wszelkie zasady, chcąc wykorzystać życie jak tylko się da, wyszaleć się. Styl życia określić można powiedzeniem "żyj szybko" choć do "umieraj młodo" mu się zbytnio nie śpieszy. Impulsywny, lotny, działający pod wpływem chwili, mówi zawsze to co myśli. Istna dusza towarzystwa, zabawia, podrywa, być może przez społeczną wilczą naturę. Ma ognisty temperament, jest pewny siebie, zadziorny. W watahach jednak odnaleźć się nie umie, bowiem ma niebywale dominujący charakter. W grupie zawsze jest przywódcą, przychodzi mu to naturalnie, jest rozważny, mądry, zna się na psychice i potrafi przemawiać, jednocześnie jest typowym samcem alfa. Piekielnie inteligentny, bardzo szybko łączy ze sobą fakty, ma doskonałą pamięć i szybko się uczy.
Dla obcych pełen dystansu i nieufności, choć czasem sobie pożartuje kpiąco, co skutkuje najczęściej bójkami, które tak bardzo uwielbia. Wyżywa się na innych, ponieważ jest egoistą, zapatrzonym w siebie draniem, tak bardzo zdradliwym i podstępnym jak nikt inny, jakby myślał, że jest pępkiem świata, najważniejszy, najwspanialszy. Arogancją wręcz bucha, ego sięga nieba. Sieje chaos, swym destrukcyjnym zachowaniem. Niestety, często trzeba dodać "auto", ma tendencje do wyniszczania samego siebie, jak i innych. Nieświadomie wypala wszystkich w około, powoli niszczy to co kocha, choć działa to również w drugą stronę, nie potrafiąc żyć w symbiozie. Rzadko jednak ktoś chce być dla niego kimś ważnym, wyczuwają co się kryje w tym niepozornym, wesołym chłopaku. To widać w tych zielonych ślepiach. Tam, głęboko w psychice, na niezmierzonych jeszcze przez nikogo terenach jest coś mrocznego, zwierzęcego, wyrywającego się na wolność. Podczas gdy inni po wilkach przejmują same atuty, u niego skumulowały się wady. Zdziczałe rozrywa na strzępy wszystko co napotka, pozostawiając po sobie jedynie czarną pustkę, której nie da się niczym wypełnić. To jest okrutne, bestia którą wypełnia prymitywna żądza krwi, pulsująca w Asie, czyniąc go bombą, która tylko czeka aż ktoś popełni błąd. Wbrew wszystkiemu, ów potwór nie jest aż tak schowany. Wydostaje się na zewnątrz za każdym razem, gdy Asa jest wściekły, zmieniając go w bezwzględną maszynę do zabijania.
Pytanie brzmi: czy kiedykolwiek zaspokoi swój głód?
Umiejętności: Jest doskonałym strzelcem, niezły w walce wręcz o czym świadczą sukcesy na ringu, zwykle stając naprzeciw o wiele silniejszych przeciwników, którzy jedynie utrwalają umiejętności i dodają doświadczenia. Zmuszony jest często używać zaimprowizowanych rodzajów broni, umie zrobić pożytek z wszystkiego. Zna się na materiałach wybuchowych (i koktajlach Mołotowa). Niezły strateg i taktyk, przy tym nieortodoksyjny i pomysłowy. Czasami działa pod wpływem impulsu, nie dbając o plan. Ma silnie rozwinięte instynkty przetrwania, jednak jeśli trzeba, stawia życie innych ponad własne, choć są to sytuacje wyjątkowe, występujące tylko, jeśli jego bliskim dzieje się krzywda. Poza tym jest doskonale obeznany ze sposobami prowadzenia śledztwa i procedurami policji, straży pożarnej i rozmaitych agencji rządowych. Specjalista od ucieczek, skradania się i uników. Niebezpiecznie utalentowany w działaniach nielegalnych - otwieraniu zamków, włamywaniu się do systemów zabezpieczeń (również komputerowych), kradzieży samochodów, kantów i oszustwach kredytowych. Zna się na torturach i ma smykałkę do majsterkowania, szczególnie jeśli chodzi o stare samochody. Pomijając to wszystko, Asa jest bardzo inteligentnym i przebiegłym osobnikiem, wykorzystującym przekręty. Przy tym ma wiele wad, słabości, pięt Achillesowych, choćby impulsywność, jednak cii, nikt nie musi o tym wiedzieć. Warto wspomnieć o zainteresowaniach i talentach. Potrafi śpiewać i często to wykorzystuje. Z jego gardła wydobywa się typowo męski, niski głos, nie to co u większości gwiazdek. Naturalnie lekko zachrypnięty, a jednak bardzo miły dla ucha, bardziej w typie Cobeina choć nadal różniącym się barwą. Gra na gitarze, pianinie oraz fortepianie, dzięki dużej liczbie treningów jest w stanie zagrać trudniejsze partie, choć za mistrza się nie uważa. Nie jest to talent, czy też jakaś szczególna umiejętność, ale potrafi tańczyć choćby "wolnego", choć w tym tańcu jakoś nie umie uszanować przestrzeni prywatnej, więc należy się przygotować na bliskość.
Historia: Zimny wiatr z północy zmagał się, targając i poniewierając wszystko na swej drodze. Katował okiennice, sam otwierał czy też zamykał drzwi do domów, bawił się niczym lalkami uciekającymi ludźmi. Śnieg padał, skazując na śmierć wszystkich, którym schować się nie udało, swym zimnym puchem otulając wszystkich. W tym niszczycielskim żywiole na świat przyszedł chłopczyk, nie można jednak powiedzieć, żeby był wyczekiwany. Wręcz przeciwnie, matka jedynie popatrzyła na nowo-narodzone dziecko, skrzywiła się na widok zielonych ślepiąt i opadła z powrotem na łóżko. Czemu? Trudno patrzeć w takie same oczy, jakie nawiedzają ją w koszmarach, gdzie ponownie leżała u stóp potężnego dębu, powoli gasnąc. Przerażona, samotna, mająca w pamięci jedynie te szmaragdy gwałciciela. Nic dziwnego, że nie dała rady go wychować. Babka wzięła na ręce maleństwo i z bólem w sercu oddała je do sierocińca który prowadziły zakonnice. To one nadały mu imię "Asa" od "Asael" czyli z hebrajskiego "stworzył bóg". Nie musiał tam długo czekać. Wielkie, piękne oczęta, blond włosy, szeroki uśmiech i piegi na nosie robią swoje. Rodzina Gray chętnie przyjęła pod swe skrzydła sześcioletniego chłopca. Do dziś pamięta woń truskawkowych perfum Anastasi. Jej kąciki ust zawsze się wysoko unosiły, ukazując dołeczki w policzkach. Tak bardzo się cieszyła. Rob był wysoki i potężny, jednak był aniołem, zawsze pomagał i znajdował czas by pośmigać metalowymi samochodzikami. W ich domu zawsze się unosił taki śmieszny zapach, który unosił się z kwiatów, które hodowali w oknach. Na początku dusił Asę, jednak szybko się do nich przyzwyczaił, a nawet go polubił. Cała ta sielanka skończyła się z chwilą, gdy zaczęło się dziać z nim coś dziwnego. Wilczy gen odezwał się po trzech latach w ów adopcji. Na początku był agresywniejszy. Złamał nos koledze w szkole, obrażał się, krzyczał. To jednak nie był koniec, oczywiście, że nie. Pewnego dnia przemienił się na oczach przerażonej rodziny. Próbował podejść, uspokoić, spytać "co się dzieje" jednak z jego gardła wydobywały się jedynie piski, warkot bądź szczekanie. Młody wylądował na ulicy z nabojem który szczęśliwie zatrzymał się w karku nie raniąc ważniejszych narządów czy też tętnicy. Ból spowodował kolejną zmianę, a rodzice dostali w zamian wycieczkę do pokoju bez klamek w kaftanach bezpieczeństwa, oskarżeni o postrzelenie dziecka. Któż przecież by im uwierzył, że dziewięciolatek zmienił się w wilka, nieprawdaż? Asa ponownie wrócił do sierocińca, w którym śmierdziało starymi zakonnicami i kurzem. Znów za każde przewinienie był bity linijką po rękach, a w pokoju było dziewięciu innych nieszczęśników. Tym razem spokój trwał dużo krócej, ponieważ jedynie cztery dni. Zgadnijcie, co się stało. Otóż tak. Pazury zastąpiły paznokcie, w ustach pojawiły się kły, ciało nagle pokryło się włosami - co wcale nie znaczyło, że z chłopca stał się mężczyzną jak opowiadały panie od WDŻ - nogi jakoś się skróciły i zmieniły formę. Tak oto wilk w pełnej okazałości stanął przed dzieciakami. Krzyki, piski, wytykanie palcami, grożenie bronią i jak najszybsze podrzucenie do innego sierocińca, gdy ponownie był człowiekiem. W tym nowym domu, nie było zbyt przyjemnie. Nowe twarze, nowe zapachy, nowe sytuacje umieją bardzo zestresować młodego wilka, szczególnie po takich przeżyciach. Nic dziwnego, że uciekł już dwa tygodnie później, zwinnie wyskakując przez okno umiejscowione na wysokości pierwszego piętra. Upadek, co prawda bolesny, nie był na tyle głośny by zbudzić sierociniec i dał mu czas by uciec jak najdalej się da. Długo błąkał się po świecie odrzucany, traktowany jak zagrożenie. Do watah nie był przyjmowany ze względu na silny, dominujący charakter, a nawet samą płeć, był brany jako zagrożenie dla alfy. Wyćwiczyła się w nim niezależność, samowystarczalność, jednak wyalienowanie dało we znaki. Zdziczał, przestał ufać a agresja i poziom testosteronu ciągle rósł. Nie chodził do szkoły, uczył się w domu, w którym mieszkał na dziko. Nigdy go nie lubił, było w nim wilgotno a wszędzie unosił się zapach stęchlizny, tak typowej dla starych, drewnianych i zaniedbanych domów. Nikt nie zwracał uwagi na samotnego dzieciaka. Zawsze mówił, że mama jest chora więc sam chodzi na zakupy, wywołując uśmiech pań za ladą. Nie raz dostał coś za darmo, albo wydawały za dużo reszty, "bo dobry dzieciak to niech sobie chociaż lizaka kupi". Spokojne życie, dziecka wyzwolonego, już nawet panującego w miarę nad przemianami. Coś złego musiało się jednak zdarzyć. Policja zainteresowała się wiecznie chorą matką i z przerażeniem odkryli, że matka była jedynie wytworem wyobraźni wówczas czternastoletniej sieroty. Wrzucony do poprawczaka, z odkrytą przeszłością powoli się pogrążał, będąc żerem dla starszych. Papierosy? Piwo podkradzione z szafki nauczycielskiej? A może magazyny dla panów? Wszystko można było tam dostać. Czemu więc nie skorzystać? Nie dziwcie się więc, że Asa jest jaki jest. Poważniejsze problemy zaczął sprawiać już rok po zamknięciu. Agresja, liczne bójki. W końcu jeden z wychowawców zapisał go na kickboxing. Z początku szło opornie, Grey nie zamierzał przebywać na śmierdzącej potem sali, w której unosi się tak silny zapach desperacji, testosteronu i rywalizacji, aż do pierwszej walki. Był tam po prostu szczęśliwy. Wyładowując emocje na worku, ewentualnie na przeciwniku, stawał się spokojniejszy. Wszystko wynormalniało, jednak nieśmiertelny pech Asy znów musiał o sobie dać znać. A gdyby tak zastał damę w opałach, czyli biedną kelnerkę obleganą przez wyjątkowo nachalnego klienta, który naprawdę przegiął? Musiał bronić jej honoru, jednak mógł zatrzymać się na jednym uderzeniu, może dwóch bo zamiary pana pijaczka były oczywiste, chciał bowiem popełnić jedną z najobrzydliwszych zbrodni. On nie przestawał bić nawet gdy ręka niemiłosiernie piekła od zdartej skóry, ani gdy kelnerka uciekła, a dopóki strumyczek krwi nie broczył ulicy a sam mężczyzna wydał ostatnie tchnienie. Pierwsze zabójstwo, w dodatku popełnione gołymi rękami w ludzkiej postaci. Pewnie wyczekujecie teraz opowieści jak to udręczony ryczał w poduszkę, bo odebrał komuś najcenniejszy dar. Nic z tych rzeczy. Gdy wyszedł z fazy odrętwienia, twarz rozświetlił błogi uśmiech. Dźwięk syren spłoszył mordercę, który przemieniając się w wilka czmychnął w mrok. Tej nocy ani żadnej następnej nie wrócił do poprawczaka. Nikt już więcej o nim nie słyszał. W ciągu reszty swego życia, zabił jeszcze dwadzieścia dziewięć razy, w tym dziewiętnaście pod postacią wilka. Zaraz zaraz, wspominane było o ranieniu bliskich, więc warto jeszcze wytłumaczyć, jak zauważył to zjawisko. Wystarczy spojrzeć na wszelkie grupy, do których należał. Na jego przyjaciół, których już nie ma. Najlepszym przykładem są jednak miłostki. Pierwszy i ostatni raz zakochał się w pewnej kobiecie, o równie pięknym jak ona imieniu Rachel. Umiała zaakceptować go, choć nie wiedziała o wilczej naturze. Zawsze była przy nim, co zwróciło się przeciw niej. Dużo razy ją ranił. Słowo za dużo, słowo za mało, ciągłe tajemnice, problemy których nie chciał jej wyjawić. Umiał siedzieć całą noc nad butelką whisky, marząc by stracić już przytomność. Miłość obojga była silna i odwzajemniona, gdyby tylko jego psychika nie była tak mocno nadszarpnięta... pewnie teraz być może planowali wspólną przyszłość, ślub. Jednak Rachel nie dawała już rady. Zanim poprzednia rana się zabliźniła, mężczyzna zadawał kolejne dwie. Po roku nie wytrzymała powolnego wyniszczania. Miała na tyle odwagi, by sobie odebrać życie, ale by mu w twarz opowiedzieć, co jej nie pasuje? Skądże! W każdym razie, Asa pozbierał się po stracie. Być może wyda się to bezduszne, jednak ukrył ten ból, zamknął w sobie i przykleił na twarz uśmiech. Starał się zapomnieć, aż w końcu udało się. Wydarzenie miało miejsce pięć lat temu, teraz jest znów normalny. Przecież to wina gwiazd, że taki jest.
Gwiazd naszych wina.
Inne Zdj.: 1,2,3,4
Autor: Pinciak
Płeć: Chłopak
Miejsce Zamieszkania: Sunset Valley, Nowy York
Praca: Barman w Księżycu Łowcy
Stanowisko: Lekarz
Rodzina: Tylko matka, której imienia nie chce pamiętać.
Partner/ka: --
Zauroczony/ona: --
Dzieci: --
Charakter: Ten dwudziestolatek to typowy optymista. Wszystko odbiera z humorem. Nie cierpi ludzi sztywnych czy pesymistycznych. Mimo swego pozytywnego podejścia do wszystkiego, jest także realistą i wie, że nie otrzyma wszystkiego na pstryknięcie palcami. Większość już pewnie myśli: ah, skoro taki uhahany to i pewnie głupiutki, naiwny i wiecznie z bananem na gębie. Nie. To, że dysponuje poczuciem humoru wcale nie oznacza, że nie potrafi komuś dopiec lub go zranić. Bywa, że czysty z niego kpiarz, ironista i pyskaty bezczel. Biegle posługuje się sarkazmem. Niektórzy zaliczają to do wad, a inni - do zalet. On sam nie wie, do której grupy przydzieliłby te cechy. Czasem się przydają, a innym razem wręcz przeciwnie. Mimo tych kilku "utrudnień" w jego charakterze jest także całkiem przyjacielski i miły. Nie pluje jadem na około, jeżeli ktoś sam się o to nie prosi. Na agresję nie odpowiada agresją. Często wykańcza przeciwników swoją lakoniczną mową. Potrafi okazać współczucie i wyciągnąć pomocną dłoń, gdy ktoś tego potrzebuje. Pocieszy, doradzi, jeżeli tylko sytuacja tego właśnie wymagać będzie. Za szacunek odpłaca się tym samym. Trzyma się zasady z Kodeksu Hammurabiego - "oko za oko, ząb za ząb". Trzeba przyznać, że Ache lubi flirtować z dziewczynami. Warto dodać, iż nie uwodzi ich po to, by zaciągnąć takową do łóżka, a potem zostawić na lodzie. On po prostu umila sobie życie, bo - jak każdy osobnik płci męskiej - uwielbia kobiety. Romantyczne teksty są u niego rzadko spotykane i używa ich tylko wtedy, gdy jakaś dama naprawdę zawróci mu w głowie. Nie dla niego trzymanie się za rączki i cmokanie przy byle okazji; on woli raczej przyjacielsko-romantyczne relacje. Wyższych stanowisk nie traktuje jakoś specjalnie, jak cesarzów. Fakt faktem, że szanuje ich i słucha poleceń. Nie akceptuje rozkazów; on nie musi, a co najwyżej może. Chłopak jest także na swój sposób uroczy. W jego cechach znajduje się także odwaga; zrobi wszystko, by uratować kogoś bliskiego jego sercu.
Umiejętności: Ache to wybitny motocyklista. Co jakiś czas zmienia swoje maszyny, bo szybko wychodzą nowsze i lepsze. Nie przywiązuje zbyt dużej wagi do sprawności fizycznej, acz nie można stwierdzić, że mu jej brak. Jest doświadczonym gitarzystą; uwielbia ciche wieczory, kiedy to może spokojnie pobrzdąkać. Nie robi tego publicznie, gdyż nie lubi rozgłosu. Zdolności wokalne też czasami objawiają się u niego; zdarza się, że nuci ulubione utwory lub wystukuje rytmy na blatach przeróżnych stołów. Z powyższym wiąże się fakt, że chłopak ma niezłe poczucie rytmu. Jako iż jest lekarzem w watasze - musi mieć także jakieś pojęcie o medycynie, a trzeba przyznać, że ma całkiem spore. Od złamań i skaleczeń aż po poważne wewnętrzne urazy; krócej: da radę ze wszystkim, o ile tylko nie będzie zestresowany i nikt nie będzie nad nim ślęczał. Potrafi z prędkością światła pakować się w kłopoty, a to chyba też jakaś umiejętność, prawda?
Historia: Urodził się w Nowym Yorku, na ulicy zwanej Sunset Valley. Tak, jego matka nie pofatygowała się na tyle, by... "uwolnić" go z siebie w szpitalu. Już wtedy wszystko zaczynało się interesująco, nieprawdaż? Krążą plotki, że to wcześniak, ale niczego nie da się teraz udowodnić. Za późno... o jakieś dwadzieścia lat. Później dorastał i uczęszczał do szkoły. Pomimo trudnych warunków w domu, uczył się bardzo dobrze, a nauczyciele chwalili jego zapał do nauki. Matka z dumą przyjmowała wszystkie pochwały, ale była to jedynie maska, bo tak naprawdę to ni krzty nie obchodziły jej losy syna. Dla niej był obibokiem i niewdzięcznikiem. Dlaczego? Bo musiała go karmić i odpowiednio wyposażać. Zauważyć także można, że w jego historii od dłuższego momentu nie wspomniano nic o ojcu. Nie, to nie autorka zapomniała o tej postaci. Jego po prostu chłopak ten nie posiadał. Łatwo już się teraz domyślić, że powstał przypadkowo. Rósł, a z roku na rok stawał się coraz bardziej... nie, nie poważny. Coraz bardziej stuknięty. Czemu? Przecież powinien być pesymistą, bo w domu taka patologia. Matka zaczęła pić, popadła w długi i zaczęła także zażywać narkotyki. On jednak tryskał pozytywną energią. Miał kilku znajomych. Taki zwykły siedemnastolatek. Wtedy również zaczął interesować się jazdą na motocyklu. Poszedł do pracy, bo na pieniądze na maszynę od rodzicielki nie miał nawet co liczyć. Uzbierał sam i kupił swego "rumaka". Początki były trudne, ale z czasem stał się mistrzem... Rok później, to jest po ukończeniu osiemnastki, wybrał się z przyjaciółmi na biwak w najbardziej przerażającym lesie, jaki tylko był w pobliżu. Popełnili wielki błąd, choć to, co się tam wydarzyło całkowicie odmieniło jego życie. Była piękna, bezchmurna noc. Pełnia... Kumple pełnoletni, pojawił się alkohol. A każdy ma głupie pomysły, jeżeli trochę tego nadużyje. Zakłady i inne głupie wyzwania. Na niego padło zadanie, by samotnie przejść przez kilka kilometrów ów las i wrócić. Podczas tej wędrówki coś go dopadło. Coś zaatakowało. Coś pogryzło i zostawiło ślad. Coś uciekło i pozostawiło go samego, krwawiącego. Coś już więcej się - chyba - nie ukazało. Rankiem zbudził się. Myślał, że zaatakowało go jakieś głupie, dzikie zwierzę, ale gdy w pełnię następnego miesiąca zaczęły dziać się z nim dziwne rzeczy, począł grzebać w sieci w poszukiwaniu informacji na ten temat. I znalazł. Wilkołak. W miarę jak jego staż bycia jednym z tych bestii rósł, tak też i wiedział coraz więcej. Z początku było bardzo ciężko. Łatwo się denerwował, a wówczas ślepia jego przybierały złocistą barwę. A potem? Potem dołączył do stada i jego historia nadal się toczy. Nie wie, czy zostanie wilkołakiem w ten sposób się liczy, toteż nikomu nie mówi o tym, jak stał się jednym z nich.
Autor: Nie-Chcesz-Wiedzieć














Wiek: Dziewka ta liczy sobie już 15 wiosen, któż by pomyślał...
Płeć: Wszyscy wymagają od niej bycia basiorem lecz jest waderą. Samicą.
Miejsce Zamieszkania: Dalekie tereny Gold Green, znajdujące się nieopodal gór.
Praca: Obecnie brak. Jako iż mieszka sama, toteż żyje z tak zwanego Funduszu Obywatelskiego dla Ludzi Ubogich. Chyba wiadomo, o co chodzi? Tak myślę. Ponadto dorabia sobie, wyprowadzając i zajmując się psami, zarówno klientów, jak i tymi znalezionymi.
Stanowisko: Kucharz w Księżycu Nocy
Rodzina:
- Aryanne- matka (*)
- Allright- ojciec (*)
- Vanille, Ambaras i Angelo- starsze siostry (*)
- Cameron- starszy brat, zmarł tuż po urodzeniu (*)
Zauroczony/ona: To co powyżej.
Dzieci: Byłaby beznadziejną młodocianą matką, niemniej lubi młode.
Charakter: Każda istota, która miała to nieszczęście ją spotkać, zapamięta to do końca swego marnego żywota. Są to bowiem spotkania, które zmieniają tok myślenia, a także całkowity światopogląd na ludzkość. Ani zła, ani dobra, ani nawet nijaka. Nie można jej określić, przygrupować do żadnej kategorii. Jedynym określeniem, jakie do niej pasuje, jest pewne, niepozorne słowo: zaskakująca. Ale dlaczego? Zaraz sobie to wyjaśnimy. Otóż Ian jest dziewką nadzwyczaj charakterną, krnąbrną i ironiczną. Przyjemność jej sprawia poniżanie tych, którzy poniżają, ot, tyle pozostało z jej dawnego życia. Nie usłucha nikogo, w każdym razie, kiedy wie, że ma rację. A zazwyczaj ma, toteż niebywale rzadko ponosi klęskę na tym i nie tylko polu. |Nigdy jednak nie posiadał grona przyjaciół, w każdym razie nie tych bliskich, którzy znają ją na tyle, by wiedzieć, co się kryje pod maską obojętności. I chociaż w głębi duszy cierpi razem z cierpiącymi, chociaż stanie w obronie każdego słabeusza, to nie okazuje tego, uważając to za słabość. Wszystkie swoje słabości ukrywa pod tą, że tak powiem, cholerną maską wściekłości i morderstwa, zimna i lodu. Chociaż, w sumie o części taka jest. Oschła, zziębła, sarkastyczna, urodzona sadystka z buntowniczym błyskiem w oku, usiłująca budzić respekt i zdrowy szacunek, zawsze skwaszona i zamyślona w swoich ponurych poczynaniach. Spośród innych wyróżnia ją fakt, iż wszystkich traktuje na surowej równi, co niestety nie wszystkim się podoba. Oczy jej zazwyczaj wyrażają nieprzeniknioną pustkę, czasem złość bądź furię. Śmiertelnie skupiona na aktualnie wykonywanym zadaniu, przewierca wzrokiem dusze wszystkich, od razu wychwytując ich słabe i mocne strony. Wydaje się być zawsze pewna siebie, oznajmia to zaś światu swoim ironicznym uśmiechem, podczas którego wyraźnie eksponują się jej trójkątne kły. Grymas ten towarzyszy zazwyczaj towarzyszy, co ciekawe, marszczeniu czoła, jakby jej rozmówca właśnie powiedział niewyobrażalną głupotę, typu 'Widzę świnię na suficie'. Pewnie niektórych zasmuci fakt, iż szczery uśmiech wypływa na jej uroczą, szczuplutką twarzyczkę jedynie w skrajnych sytuacjach. Cechuje ją nietypowa jak jak na jej wiek powaga oraz umiejętność kłamania bez mrugnięcia okiem, co czyni ją niebywale groźną przeciwniczką. Potrafi absolutnie nic sobą nie wyrażać, tym samym sprawiając, iż nie w sposób ją rozszyfrować. Ceni sobie honor i to, jak każda istota potrafi (lub nie) radzić sobie życiu, lecz nie tylko. Na pewno jej względów nie zdobędą ludzie dumni i napuszeni, oceniający przysłowiową książkę po okładce. Tak... To chyba tyle, gdyby mieć na uwadze jej wierzchnią stronę życia. Teraz, co po niektórym może się wydawać iż Ian nie posiada serca. Osoby te są jednak w błędzie, i to katastroficznym. Wnętrze bowiem tej 'bezwzględnej zabójczyni', pod powłoką niechcianego mroku kryje się niewinna istotka, która przecież tak straszliwie pragnie ciepła i przyjaźni, matki i ojca, których przecież tak dawno straciła. Niestety, jej to już raczej nie będzie dane.
Umiejętności: Iaan nie jest jakąś wybitnie utalentowaną osoba, chociaż, nie można zaprzeczyć, nadzwyczaj dobrze znajduje kontakt z psami i niektórymi zwierzętami. Lubi psy i zapewne właśnie dlatego mieszka z kilkorgiem z nich. Może się to wydawać dziwne, ale świetnie daje sobie radę z dziesięcioma pobratymcami. A chociaż sama się do tego nie przyznaje, jest wyśmienitą kucharką, potrafi wyczarować wszystko, a dania przez nią przyrządzone zawsze trafiają do gustu konsumentom.
Historia: Urodzona na dalekiej Grenlandii, w watasze wilków. A nie były to właściwie wilkołaki, lecz wilki, bowiem prawie całe życie spędzały w swoich wilczych ciałach, przybierając ludzką postać nadzwyczaj rzadko, może dwa razy do roku. Była najmłodszym potomkiem pary Betha, płowej Aryanne oraz czarnego niczym smoła Allrighta. Niemniej, od początku nie miała łatwo. Jej rodzice, w szczególności ojciec, po śmierci pierworodnego syna Camerona w wieku szczenięcym, spowodowanej przez brak doświadczenia przez rodziców, pragnęli syna, który odziedziczył by po nich pozycję w watasze. Jednak przez dwa następne lata na świat przychodziły tylko córki, kolejno Vanille, a także bliźniaczki Ambaras i Angelo, były płowymi jak matka samiczkami. Pomimo iż w przyszłości zostały partnerkami wysoko postawionych basiorów, to jednak nie dało to spokoju biednemu Allrightowi. Kiedy więc urodziła się Iaan, drobna i słabiutka waderka, wraz ze swoją wybranką serca postanowił zrobić wszystko, by przeżyła i była jego synem, którego przecież tak pragnął. A stało się tak, iż pierworodni synowie w jego rodzinie zawsze posiadali czarne umaszczenie. Jego przodkowie, dziadkowie, jego ojciec i on sam, a także Cameron i teraz Iaan dziedziczyli tą niezwykłą barwę. Toteż nasza mała bohaterka, chociaż z racji iż słabe szczenięta były porzucane, przeżyła tylko z powodu koloru sierści. Pomyśleć, gdyby była płowa, zostałaby zabita. Był to więc sprzeciw Matce Naturze, która od tysięcy lat kierowała, kieruje i kierować będzie życiem. I tak oto nasza bohaterka rosła, trenowana na myśliwego i zabójcę, uczona jak rządzić i przewodzić stadu, była chlubą zarówno watahy, jak i ojca, który poświęcił jej cały swój czas. Pomimo tego, nigdy nie była silna ani rosła, jej atutem była kompaktowość, szybkość, wytrzymałość i niebywały refleks. Tak oto, po trzynastu latach swojego wilczego życia, podczas którego nigdy nawet nie przybrała ludzkiej formy, stała się wyczekanym przez stado synem Beth. A kiedy miała wstąpić na stanowisko, bowiem jej rodzice odczuwali już efekty starości, wydarzyła się tragedia. Eskimosi, uprzedzeni do niebywale groźnych wilków, postanowili je wytępić. Zaczaili się na nich z sieciami i nożami, nieopodal rodzinnej nory. Po rzezi tej przeżyła jedynie garstka, z nią na czele. Jednak zbliżała się sroga zima, a oni znajdowali się na lodowej pustyni, gdzie nie można było wykopać nory, z racji tzw. Wiecznego Lodu. Wędrowali jednak dalej, padając jeden za drugim. W końcu jednak, dotarli nad wybrzeże portowe, gdzie mogli się posilić resztkami ryb i ogrzać w magazynach. Ona jednak wiedziała, że nie jest im już dane żyć na mroźnym lądzie, iż muszą opuścić ojczyznę, by ustać przy żywocie. Zamierzała odpłynąć najbliższym statkiem, jednak oni nie chcieli, po prostu się bali. Tak więc młoda wilczyca opuściła swych towarzyszy skazanych na śmierć, a sama wyruszyła w świat, w poszukiwaniu ciepła. Wkrótce potem dotarła na wybrzeża Kanady, a z Kanady do Ameryki, dokładniej do Nowego Yorku. Wędrowała tak przez dwa lata, aż pewnego dnia spotkała ową watahę, której członkowie byli jak ona, a to oznacza wilkołakami. Nastolatka więc dołączyła do nich i zaczęła się uczyć, jak być nie tylko wilkiem, ale i człowiekiem. Niewiele ludzi jednak wie, jak potwornie się zmieniła, kiedy Grenlandzkie lody skuły jej dotychczas ciepłe, dobroduszne serce, sprawiając, iż samowolnie zaczęła pogrążać się w swojej własnej rozpaczy, spowodowanej utratą tych, których kochała. W końcu jest jeszcze prawie dzieckiem, ale jednak dzieckiem. Tylko dzieckiem, które przedwcześnie musiało stać się dorosłym.
Autor: Gelee

Wiek: 23 lata.
Płeć: Mężczyzna.
Miejsce Zamieszkania: tylne siedzenie samochodu takie wygodne, że aż mieszkać na nim można. Najtańsze motele również fajna sprawa, gdy pieniędzy brak.
Praca: Łapie się wszystkiego, dzięki czemu może przynieść parę groszy. Od mechaniki samochodowej na której zna się bardzo dobrze, przez kickboxing który trenuje od paru ładnych lat kończąc na dilerce.
Stanowisko: chłopiec od brudnej roboty.
Rodzina: żyjąca? Być może tam gdzieś sobie jest.
Partner/ka: to niemożliwe, by kiedykolwiek ta rubryka się zapełniła. Związek dłuższy niż dwa tygodnie z nim? Cóż wy za bajki opowiadacie!
Zauroczony: W każdej pięknej kobiecie chodzącej po świecie?
Dzieci: Uwielbia, ale własnych nie ma i mieć nie zamierza.
Charakter: Przed Wami oto stoi Asa, którego tak łatwo osądzić po okładce, a jak wiadomo trzeba poznać też treść, bez niej ani rusz. Przypomina on horror, dramat i mroczną komedię w jednym, który na okładce ma wesołe, słodkie kolory. Spójrzcie na niego: typowy łamacz kobiecych serc i męskich szczęk. Uwielbia gdy kobiety zwracają na niego uwagę, a zwracają! Być może przez wygląd chłopca-łobuza, a może słodkiego uśmiechu ukazującego białe, równe zęby? Bo dla kobiet zawsze ma w zanadrzu swój uwodzicielski uśmiech. Nic dziwnego, że miękką przy nim, nic tylko się oganiać, co oczywiście robi, jednocześnie traktując je jak zdobycze, będąc tym, co rano wychodzi i nie wraca. Co do mężczyzn, nie traktuje ich jak konkurencji, w końcu: dla niego może być ktokolwiek konkurencją? Porzućmy ten temat, przekonacie się przecież o tym już na pierwszym spotkaniu.
Lekkoduch, łamiący wszelkie zasady, chcąc wykorzystać życie jak tylko się da, wyszaleć się. Styl życia określić można powiedzeniem "żyj szybko" choć do "umieraj młodo" mu się zbytnio nie śpieszy. Impulsywny, lotny, działający pod wpływem chwili, mówi zawsze to co myśli. Istna dusza towarzystwa, zabawia, podrywa, być może przez społeczną wilczą naturę. Ma ognisty temperament, jest pewny siebie, zadziorny. W watahach jednak odnaleźć się nie umie, bowiem ma niebywale dominujący charakter. W grupie zawsze jest przywódcą, przychodzi mu to naturalnie, jest rozważny, mądry, zna się na psychice i potrafi przemawiać, jednocześnie jest typowym samcem alfa. Piekielnie inteligentny, bardzo szybko łączy ze sobą fakty, ma doskonałą pamięć i szybko się uczy.
Dla obcych pełen dystansu i nieufności, choć czasem sobie pożartuje kpiąco, co skutkuje najczęściej bójkami, które tak bardzo uwielbia. Wyżywa się na innych, ponieważ jest egoistą, zapatrzonym w siebie draniem, tak bardzo zdradliwym i podstępnym jak nikt inny, jakby myślał, że jest pępkiem świata, najważniejszy, najwspanialszy. Arogancją wręcz bucha, ego sięga nieba. Sieje chaos, swym destrukcyjnym zachowaniem. Niestety, często trzeba dodać "auto", ma tendencje do wyniszczania samego siebie, jak i innych. Nieświadomie wypala wszystkich w około, powoli niszczy to co kocha, choć działa to również w drugą stronę, nie potrafiąc żyć w symbiozie. Rzadko jednak ktoś chce być dla niego kimś ważnym, wyczuwają co się kryje w tym niepozornym, wesołym chłopaku. To widać w tych zielonych ślepiach. Tam, głęboko w psychice, na niezmierzonych jeszcze przez nikogo terenach jest coś mrocznego, zwierzęcego, wyrywającego się na wolność. Podczas gdy inni po wilkach przejmują same atuty, u niego skumulowały się wady. Zdziczałe rozrywa na strzępy wszystko co napotka, pozostawiając po sobie jedynie czarną pustkę, której nie da się niczym wypełnić. To jest okrutne, bestia którą wypełnia prymitywna żądza krwi, pulsująca w Asie, czyniąc go bombą, która tylko czeka aż ktoś popełni błąd. Wbrew wszystkiemu, ów potwór nie jest aż tak schowany. Wydostaje się na zewnątrz za każdym razem, gdy Asa jest wściekły, zmieniając go w bezwzględną maszynę do zabijania.
Pytanie brzmi: czy kiedykolwiek zaspokoi swój głód?
Umiejętności: Jest doskonałym strzelcem, niezły w walce wręcz o czym świadczą sukcesy na ringu, zwykle stając naprzeciw o wiele silniejszych przeciwników, którzy jedynie utrwalają umiejętności i dodają doświadczenia. Zmuszony jest często używać zaimprowizowanych rodzajów broni, umie zrobić pożytek z wszystkiego. Zna się na materiałach wybuchowych (i koktajlach Mołotowa). Niezły strateg i taktyk, przy tym nieortodoksyjny i pomysłowy. Czasami działa pod wpływem impulsu, nie dbając o plan. Ma silnie rozwinięte instynkty przetrwania, jednak jeśli trzeba, stawia życie innych ponad własne, choć są to sytuacje wyjątkowe, występujące tylko, jeśli jego bliskim dzieje się krzywda. Poza tym jest doskonale obeznany ze sposobami prowadzenia śledztwa i procedurami policji, straży pożarnej i rozmaitych agencji rządowych. Specjalista od ucieczek, skradania się i uników. Niebezpiecznie utalentowany w działaniach nielegalnych - otwieraniu zamków, włamywaniu się do systemów zabezpieczeń (również komputerowych), kradzieży samochodów, kantów i oszustwach kredytowych. Zna się na torturach i ma smykałkę do majsterkowania, szczególnie jeśli chodzi o stare samochody. Pomijając to wszystko, Asa jest bardzo inteligentnym i przebiegłym osobnikiem, wykorzystującym przekręty. Przy tym ma wiele wad, słabości, pięt Achillesowych, choćby impulsywność, jednak cii, nikt nie musi o tym wiedzieć. Warto wspomnieć o zainteresowaniach i talentach. Potrafi śpiewać i często to wykorzystuje. Z jego gardła wydobywa się typowo męski, niski głos, nie to co u większości gwiazdek. Naturalnie lekko zachrypnięty, a jednak bardzo miły dla ucha, bardziej w typie Cobeina choć nadal różniącym się barwą. Gra na gitarze, pianinie oraz fortepianie, dzięki dużej liczbie treningów jest w stanie zagrać trudniejsze partie, choć za mistrza się nie uważa. Nie jest to talent, czy też jakaś szczególna umiejętność, ale potrafi tańczyć choćby "wolnego", choć w tym tańcu jakoś nie umie uszanować przestrzeni prywatnej, więc należy się przygotować na bliskość.
Historia: Zimny wiatr z północy zmagał się, targając i poniewierając wszystko na swej drodze. Katował okiennice, sam otwierał czy też zamykał drzwi do domów, bawił się niczym lalkami uciekającymi ludźmi. Śnieg padał, skazując na śmierć wszystkich, którym schować się nie udało, swym zimnym puchem otulając wszystkich. W tym niszczycielskim żywiole na świat przyszedł chłopczyk, nie można jednak powiedzieć, żeby był wyczekiwany. Wręcz przeciwnie, matka jedynie popatrzyła na nowo-narodzone dziecko, skrzywiła się na widok zielonych ślepiąt i opadła z powrotem na łóżko. Czemu? Trudno patrzeć w takie same oczy, jakie nawiedzają ją w koszmarach, gdzie ponownie leżała u stóp potężnego dębu, powoli gasnąc. Przerażona, samotna, mająca w pamięci jedynie te szmaragdy gwałciciela. Nic dziwnego, że nie dała rady go wychować. Babka wzięła na ręce maleństwo i z bólem w sercu oddała je do sierocińca który prowadziły zakonnice. To one nadały mu imię "Asa" od "Asael" czyli z hebrajskiego "stworzył bóg". Nie musiał tam długo czekać. Wielkie, piękne oczęta, blond włosy, szeroki uśmiech i piegi na nosie robią swoje. Rodzina Gray chętnie przyjęła pod swe skrzydła sześcioletniego chłopca. Do dziś pamięta woń truskawkowych perfum Anastasi. Jej kąciki ust zawsze się wysoko unosiły, ukazując dołeczki w policzkach. Tak bardzo się cieszyła. Rob był wysoki i potężny, jednak był aniołem, zawsze pomagał i znajdował czas by pośmigać metalowymi samochodzikami. W ich domu zawsze się unosił taki śmieszny zapach, który unosił się z kwiatów, które hodowali w oknach. Na początku dusił Asę, jednak szybko się do nich przyzwyczaił, a nawet go polubił. Cała ta sielanka skończyła się z chwilą, gdy zaczęło się dziać z nim coś dziwnego. Wilczy gen odezwał się po trzech latach w ów adopcji. Na początku był agresywniejszy. Złamał nos koledze w szkole, obrażał się, krzyczał. To jednak nie był koniec, oczywiście, że nie. Pewnego dnia przemienił się na oczach przerażonej rodziny. Próbował podejść, uspokoić, spytać "co się dzieje" jednak z jego gardła wydobywały się jedynie piski, warkot bądź szczekanie. Młody wylądował na ulicy z nabojem który szczęśliwie zatrzymał się w karku nie raniąc ważniejszych narządów czy też tętnicy. Ból spowodował kolejną zmianę, a rodzice dostali w zamian wycieczkę do pokoju bez klamek w kaftanach bezpieczeństwa, oskarżeni o postrzelenie dziecka. Któż przecież by im uwierzył, że dziewięciolatek zmienił się w wilka, nieprawdaż? Asa ponownie wrócił do sierocińca, w którym śmierdziało starymi zakonnicami i kurzem. Znów za każde przewinienie był bity linijką po rękach, a w pokoju było dziewięciu innych nieszczęśników. Tym razem spokój trwał dużo krócej, ponieważ jedynie cztery dni. Zgadnijcie, co się stało. Otóż tak. Pazury zastąpiły paznokcie, w ustach pojawiły się kły, ciało nagle pokryło się włosami - co wcale nie znaczyło, że z chłopca stał się mężczyzną jak opowiadały panie od WDŻ - nogi jakoś się skróciły i zmieniły formę. Tak oto wilk w pełnej okazałości stanął przed dzieciakami. Krzyki, piski, wytykanie palcami, grożenie bronią i jak najszybsze podrzucenie do innego sierocińca, gdy ponownie był człowiekiem. W tym nowym domu, nie było zbyt przyjemnie. Nowe twarze, nowe zapachy, nowe sytuacje umieją bardzo zestresować młodego wilka, szczególnie po takich przeżyciach. Nic dziwnego, że uciekł już dwa tygodnie później, zwinnie wyskakując przez okno umiejscowione na wysokości pierwszego piętra. Upadek, co prawda bolesny, nie był na tyle głośny by zbudzić sierociniec i dał mu czas by uciec jak najdalej się da. Długo błąkał się po świecie odrzucany, traktowany jak zagrożenie. Do watah nie był przyjmowany ze względu na silny, dominujący charakter, a nawet samą płeć, był brany jako zagrożenie dla alfy. Wyćwiczyła się w nim niezależność, samowystarczalność, jednak wyalienowanie dało we znaki. Zdziczał, przestał ufać a agresja i poziom testosteronu ciągle rósł. Nie chodził do szkoły, uczył się w domu, w którym mieszkał na dziko. Nigdy go nie lubił, było w nim wilgotno a wszędzie unosił się zapach stęchlizny, tak typowej dla starych, drewnianych i zaniedbanych domów. Nikt nie zwracał uwagi na samotnego dzieciaka. Zawsze mówił, że mama jest chora więc sam chodzi na zakupy, wywołując uśmiech pań za ladą. Nie raz dostał coś za darmo, albo wydawały za dużo reszty, "bo dobry dzieciak to niech sobie chociaż lizaka kupi". Spokojne życie, dziecka wyzwolonego, już nawet panującego w miarę nad przemianami. Coś złego musiało się jednak zdarzyć. Policja zainteresowała się wiecznie chorą matką i z przerażeniem odkryli, że matka była jedynie wytworem wyobraźni wówczas czternastoletniej sieroty. Wrzucony do poprawczaka, z odkrytą przeszłością powoli się pogrążał, będąc żerem dla starszych. Papierosy? Piwo podkradzione z szafki nauczycielskiej? A może magazyny dla panów? Wszystko można było tam dostać. Czemu więc nie skorzystać? Nie dziwcie się więc, że Asa jest jaki jest. Poważniejsze problemy zaczął sprawiać już rok po zamknięciu. Agresja, liczne bójki. W końcu jeden z wychowawców zapisał go na kickboxing. Z początku szło opornie, Grey nie zamierzał przebywać na śmierdzącej potem sali, w której unosi się tak silny zapach desperacji, testosteronu i rywalizacji, aż do pierwszej walki. Był tam po prostu szczęśliwy. Wyładowując emocje na worku, ewentualnie na przeciwniku, stawał się spokojniejszy. Wszystko wynormalniało, jednak nieśmiertelny pech Asy znów musiał o sobie dać znać. A gdyby tak zastał damę w opałach, czyli biedną kelnerkę obleganą przez wyjątkowo nachalnego klienta, który naprawdę przegiął? Musiał bronić jej honoru, jednak mógł zatrzymać się na jednym uderzeniu, może dwóch bo zamiary pana pijaczka były oczywiste, chciał bowiem popełnić jedną z najobrzydliwszych zbrodni. On nie przestawał bić nawet gdy ręka niemiłosiernie piekła od zdartej skóry, ani gdy kelnerka uciekła, a dopóki strumyczek krwi nie broczył ulicy a sam mężczyzna wydał ostatnie tchnienie. Pierwsze zabójstwo, w dodatku popełnione gołymi rękami w ludzkiej postaci. Pewnie wyczekujecie teraz opowieści jak to udręczony ryczał w poduszkę, bo odebrał komuś najcenniejszy dar. Nic z tych rzeczy. Gdy wyszedł z fazy odrętwienia, twarz rozświetlił błogi uśmiech. Dźwięk syren spłoszył mordercę, który przemieniając się w wilka czmychnął w mrok. Tej nocy ani żadnej następnej nie wrócił do poprawczaka. Nikt już więcej o nim nie słyszał. W ciągu reszty swego życia, zabił jeszcze dwadzieścia dziewięć razy, w tym dziewiętnaście pod postacią wilka. Zaraz zaraz, wspominane było o ranieniu bliskich, więc warto jeszcze wytłumaczyć, jak zauważył to zjawisko. Wystarczy spojrzeć na wszelkie grupy, do których należał. Na jego przyjaciół, których już nie ma. Najlepszym przykładem są jednak miłostki. Pierwszy i ostatni raz zakochał się w pewnej kobiecie, o równie pięknym jak ona imieniu Rachel. Umiała zaakceptować go, choć nie wiedziała o wilczej naturze. Zawsze była przy nim, co zwróciło się przeciw niej. Dużo razy ją ranił. Słowo za dużo, słowo za mało, ciągłe tajemnice, problemy których nie chciał jej wyjawić. Umiał siedzieć całą noc nad butelką whisky, marząc by stracić już przytomność. Miłość obojga była silna i odwzajemniona, gdyby tylko jego psychika nie była tak mocno nadszarpnięta... pewnie teraz być może planowali wspólną przyszłość, ślub. Jednak Rachel nie dawała już rady. Zanim poprzednia rana się zabliźniła, mężczyzna zadawał kolejne dwie. Po roku nie wytrzymała powolnego wyniszczania. Miała na tyle odwagi, by sobie odebrać życie, ale by mu w twarz opowiedzieć, co jej nie pasuje? Skądże! W każdym razie, Asa pozbierał się po stracie. Być może wyda się to bezduszne, jednak ukrył ten ból, zamknął w sobie i przykleił na twarz uśmiech. Starał się zapomnieć, aż w końcu udało się. Wydarzenie miało miejsce pięć lat temu, teraz jest znów normalny. Przecież to wina gwiazd, że taki jest.
Gwiazd naszych wina.
Inne Zdj.: 1,2,3,4
Autor: Pinciak

Imię i Nazwisko: Ache Casas
Wiek: 20 latPłeć: Chłopak
Miejsce Zamieszkania: Sunset Valley, Nowy York
Praca: Barman w Księżycu Łowcy
Stanowisko: Lekarz
Rodzina: Tylko matka, której imienia nie chce pamiętać.
Partner/ka: --
Zauroczony/ona: --
Dzieci: --
Charakter: Ten dwudziestolatek to typowy optymista. Wszystko odbiera z humorem. Nie cierpi ludzi sztywnych czy pesymistycznych. Mimo swego pozytywnego podejścia do wszystkiego, jest także realistą i wie, że nie otrzyma wszystkiego na pstryknięcie palcami. Większość już pewnie myśli: ah, skoro taki uhahany to i pewnie głupiutki, naiwny i wiecznie z bananem na gębie. Nie. To, że dysponuje poczuciem humoru wcale nie oznacza, że nie potrafi komuś dopiec lub go zranić. Bywa, że czysty z niego kpiarz, ironista i pyskaty bezczel. Biegle posługuje się sarkazmem. Niektórzy zaliczają to do wad, a inni - do zalet. On sam nie wie, do której grupy przydzieliłby te cechy. Czasem się przydają, a innym razem wręcz przeciwnie. Mimo tych kilku "utrudnień" w jego charakterze jest także całkiem przyjacielski i miły. Nie pluje jadem na około, jeżeli ktoś sam się o to nie prosi. Na agresję nie odpowiada agresją. Często wykańcza przeciwników swoją lakoniczną mową. Potrafi okazać współczucie i wyciągnąć pomocną dłoń, gdy ktoś tego potrzebuje. Pocieszy, doradzi, jeżeli tylko sytuacja tego właśnie wymagać będzie. Za szacunek odpłaca się tym samym. Trzyma się zasady z Kodeksu Hammurabiego - "oko za oko, ząb za ząb". Trzeba przyznać, że Ache lubi flirtować z dziewczynami. Warto dodać, iż nie uwodzi ich po to, by zaciągnąć takową do łóżka, a potem zostawić na lodzie. On po prostu umila sobie życie, bo - jak każdy osobnik płci męskiej - uwielbia kobiety. Romantyczne teksty są u niego rzadko spotykane i używa ich tylko wtedy, gdy jakaś dama naprawdę zawróci mu w głowie. Nie dla niego trzymanie się za rączki i cmokanie przy byle okazji; on woli raczej przyjacielsko-romantyczne relacje. Wyższych stanowisk nie traktuje jakoś specjalnie, jak cesarzów. Fakt faktem, że szanuje ich i słucha poleceń. Nie akceptuje rozkazów; on nie musi, a co najwyżej może. Chłopak jest także na swój sposób uroczy. W jego cechach znajduje się także odwaga; zrobi wszystko, by uratować kogoś bliskiego jego sercu.
Umiejętności: Ache to wybitny motocyklista. Co jakiś czas zmienia swoje maszyny, bo szybko wychodzą nowsze i lepsze. Nie przywiązuje zbyt dużej wagi do sprawności fizycznej, acz nie można stwierdzić, że mu jej brak. Jest doświadczonym gitarzystą; uwielbia ciche wieczory, kiedy to może spokojnie pobrzdąkać. Nie robi tego publicznie, gdyż nie lubi rozgłosu. Zdolności wokalne też czasami objawiają się u niego; zdarza się, że nuci ulubione utwory lub wystukuje rytmy na blatach przeróżnych stołów. Z powyższym wiąże się fakt, że chłopak ma niezłe poczucie rytmu. Jako iż jest lekarzem w watasze - musi mieć także jakieś pojęcie o medycynie, a trzeba przyznać, że ma całkiem spore. Od złamań i skaleczeń aż po poważne wewnętrzne urazy; krócej: da radę ze wszystkim, o ile tylko nie będzie zestresowany i nikt nie będzie nad nim ślęczał. Potrafi z prędkością światła pakować się w kłopoty, a to chyba też jakaś umiejętność, prawda?
Historia: Urodził się w Nowym Yorku, na ulicy zwanej Sunset Valley. Tak, jego matka nie pofatygowała się na tyle, by... "uwolnić" go z siebie w szpitalu. Już wtedy wszystko zaczynało się interesująco, nieprawdaż? Krążą plotki, że to wcześniak, ale niczego nie da się teraz udowodnić. Za późno... o jakieś dwadzieścia lat. Później dorastał i uczęszczał do szkoły. Pomimo trudnych warunków w domu, uczył się bardzo dobrze, a nauczyciele chwalili jego zapał do nauki. Matka z dumą przyjmowała wszystkie pochwały, ale była to jedynie maska, bo tak naprawdę to ni krzty nie obchodziły jej losy syna. Dla niej był obibokiem i niewdzięcznikiem. Dlaczego? Bo musiała go karmić i odpowiednio wyposażać. Zauważyć także można, że w jego historii od dłuższego momentu nie wspomniano nic o ojcu. Nie, to nie autorka zapomniała o tej postaci. Jego po prostu chłopak ten nie posiadał. Łatwo już się teraz domyślić, że powstał przypadkowo. Rósł, a z roku na rok stawał się coraz bardziej... nie, nie poważny. Coraz bardziej stuknięty. Czemu? Przecież powinien być pesymistą, bo w domu taka patologia. Matka zaczęła pić, popadła w długi i zaczęła także zażywać narkotyki. On jednak tryskał pozytywną energią. Miał kilku znajomych. Taki zwykły siedemnastolatek. Wtedy również zaczął interesować się jazdą na motocyklu. Poszedł do pracy, bo na pieniądze na maszynę od rodzicielki nie miał nawet co liczyć. Uzbierał sam i kupił swego "rumaka". Początki były trudne, ale z czasem stał się mistrzem... Rok później, to jest po ukończeniu osiemnastki, wybrał się z przyjaciółmi na biwak w najbardziej przerażającym lesie, jaki tylko był w pobliżu. Popełnili wielki błąd, choć to, co się tam wydarzyło całkowicie odmieniło jego życie. Była piękna, bezchmurna noc. Pełnia... Kumple pełnoletni, pojawił się alkohol. A każdy ma głupie pomysły, jeżeli trochę tego nadużyje. Zakłady i inne głupie wyzwania. Na niego padło zadanie, by samotnie przejść przez kilka kilometrów ów las i wrócić. Podczas tej wędrówki coś go dopadło. Coś zaatakowało. Coś pogryzło i zostawiło ślad. Coś uciekło i pozostawiło go samego, krwawiącego. Coś już więcej się - chyba - nie ukazało. Rankiem zbudził się. Myślał, że zaatakowało go jakieś głupie, dzikie zwierzę, ale gdy w pełnię następnego miesiąca zaczęły dziać się z nim dziwne rzeczy, począł grzebać w sieci w poszukiwaniu informacji na ten temat. I znalazł. Wilkołak. W miarę jak jego staż bycia jednym z tych bestii rósł, tak też i wiedział coraz więcej. Z początku było bardzo ciężko. Łatwo się denerwował, a wówczas ślepia jego przybierały złocistą barwę. A potem? Potem dołączył do stada i jego historia nadal się toczy. Nie wie, czy zostanie wilkołakiem w ten sposób się liczy, toteż nikomu nie mówi o tym, jak stał się jednym z nich.
Autor: Nie-Chcesz-Wiedzieć

Imię i Nazwisko: Marceline Wells
Wiek: 20 lat.
Płeć: Dziewczyna.
Miejsce Zamieszkania: Gołe niebo, gwiazdki czego chcieć więcej? Nie no żart... Właściciel klubu, w którym pracuje pozwolił jej zamieszkać na małym ciasnym strychu.
Praca: Jej ukochany tatuś dał jej w nagrodę piękny głosik. Piekielny głosik... Dorabia w kilku klubach nocnych (nope, nie ma tańczenia na rurze...) jako metalowa piosenkarka. Płacą dosyć dobrze.
Stanowisko: Ugryźć to ona umie uhuhu! Wojownik.
Rodzina:
- Evelynn Fields - matka. Zmarło jej się podczas porodu, w późniejszych czasach dowiedziała się, że była dzieckiem z przypadku.
- Dylan Wells - ojciec. Był jej najlepszym przyjacielem. Wiele się od niego nauczyła, ponieważ pracował jako ochroniarz (prezydenta!? nie.)
Partner/ka: Hehhe. Nie.
Zauroczony/ona: -
Dzieci: Nienawidzi bachorów, tego ich płaczu, ciągłego bawienia i zajmowania się nimi.
Charakter: Jakie to niegrzeczne kłamać! A tfu, tfu! Mogłabym napisać w tym punkcie, że Marceline jest miła i uczynna ale po co, skoro jest to czystą nieprawdą? Zachowuje się dokładnie tak jak chłopak, pluje na ziemię, je głośno, przeklina soczyście, siobie itp. A to tylko i wyłącznie wina tatusia, który samemu ją wychowywał przez całe dwadzieścia lat! Podziwiam osoby, które mogą towarzyszyć Marceline na jej drodze życia. Dziewczyna bywa opryskliwa i pyskata, lubi się przeciwstawiać i utrzymywać swoją rację, nawet jeżeli jej nie będzie posiadała. Dla własnego dobra po prostu zacznij rozmowę od zwykłego "Cześć", a nie "Hej ty! Tak ty. Sprzedaj twarz, po co ci dwie dupy". Jest twarda, wszelakie obelgi spływają po niej jak deszcz to samo z pochwałami, powiedzenie "Ale ty jesteś mądra" jest dla niej pretekstem do obrażenia się. Łatwo jest stwierdzić iż dziewczyna rzeczywiście posiada ADHD - jest ruchliwa, szybko się denerwuje oraz często krzyczy. Jest lekko walnięta, często nie myśli racjonalnie, a co za tym idzie popełnia dużo błędów. Odpiera wszystkie zaloty, po prostu do siebie nikogo nie dopuszcza, chyba, że jej się coś przestawi w głowie. Zjedzenie za dużo cukierków powoduje mega uderzenie energii, czytaj Marceline będzie się głośno śmiała, przeklinała oraz śpiewała (dobre dla tych co chcą ją... no ten... aaa wy zboczuchy o czym myślicie!? Chcą ją rozbawić swoim suchym i w ogóle nieśmiesznym żartem.) Dużo gada, dużo milczy (czy to się kalkuluje?). Nienawidzi plotek zwłaszcza krążących w niewielkim gronie i na jej temat. Szybko znajduje winowajcę, a że posiada dobre serduszko i duszyczkę (co?!) daje mu do zrozumienia, że nie powinien tak już nigdy robić. Od czasu do czasu relaksuje się paląc, ale nie tam zwykłe papierosy ba cygara! Czuje się w tedy jak córka mafioza w glanach, zresztą lubi Włochy bo stamtąd pizza... Zgrywa lekko głupawą ale to serio inteligentna osoba. Lubi oglądać filmy i obżerać się w tym czasie dużą ilością popcornu. Uwielbia się bać co jest niespotykane u większości osób. Dreszczyk emocji pobudza jej wyobraźnię i stymuluje do działania. Bywa także leniwa, objawia się to często kiedy ma do wykonania jakąś super ciężką pracę. Nie za bardzo kręci ją powtarzanie tego samego w kółko, lubi gdy coś się wokół niej dzieje. Pościgi, helikoptery, czarne kapelusze i pistolety! Jej ojciec nakręcił ją na tego typu akcje. Jak to mawiają "Za mundurem panny sznurem", Marceline uwielbia facetów, którzy zawodowo są żołnierzami albo mają pełno tatuaży na ciele. Wtedy to normalnie pada i nie wstaje. Jest pasożytem - nigdy nie przepuści okazji, żeby za darmo się najeść lub cokolwiek innego. Potrafi być bardzo poważna, ale tylko wtedy gdy bardzo tego chce. Jest słaba w pocieszaniu i dawaniu dobrej rady, zwłaszcza wtedy sięga do swojego małego brudnego notesika, w którym zapisuje wszystkie szczególnie ważne dla niej cytaty z książek lub wypowiedzi ludzi, których zna. Ten niby dzienniczek to dla niej największy skarb (zaraz po glanach). Lubi sobie popłakać, często to robi w odosobnieniu, użalając się nad swoim losem. Nienawidzi wytapetowanych lasek z widocznym dekoltem (na trzy kilometry) i niegrzeszących rozumem. Nigdy w życiu nie włożyła spódnicy ani koszulki z większym dekoltem (lul).
Umiejętności: Czy zręczne obsługiwanie pada podłączonego do laptopa, można zaliczyć do umiejętności? Marceline zawsze była słaba z wf jeżeli chodzi o zwinność i szybkość. Interesowała się sztukami walki, przez co całkiem nieźle sobie radzi jeżeli chodzi o samoobronę. Lubi gryźć, każdego w około, więc błagam nie zdziwcie się gdy złapiecie ją romantycznie za rękę a ona będzie chciała wbić te swoje białe kły w waszą skórę.
Historia: Marceline urodziła się dwadzieścia lat temu (ach spostrzegawcza jestem, umiem liczyć) w domu Dylana Wellsa. Jak opowiadał jej później ojciec, była ona wpadką podczas pracy... Marceline przyjęła to niezwykle boleśnie. Evelynn nie chciała rodzić w szpitalu, ponieważ jej rodzice by się o tym dowiedzieli. Pochodziła z bogatej rodziny i zakochała się w ulicznym chuliganie, czego owocem było dziecko. Jej matka zapewniała iż dobrze się czuje, jednak gdy Dylan pozostawił ją samą i wyszedł do sklepu do coś do jedzenia, Evelynn zmarła z wycieńczenia, trzymając na rękach malutką istotkę. Po kilku minutach Dylan zastał w domu nieruchome wilcze ciało, a w jego sierści ukrytego noworodka. Evelynn była wilkołakiem. Postanowił ze wszystkich swoich sił wychować Marceline na porządną kobietę, ale za specjalnie nie mógł sobie poradzić. Jeden młody facet i mała dziewczynka w domu to istny koszmar. Dylan nauczył ją wszystkich swoich nawyków, razem oglądali mecze, chodzili na nie o grali w gry komputerowe. Kiedy Marceline skończyła 7 lat jej ciało zaczęło się zmieniać (lul nie chodzi o dojrzewanie XD). Zauważyła, że często jakby nie jest sobą, zaczyna mieć omamy i dziwne zawroty głowy. Kiedy Marc miała osiemnaście lat zaprzyjaźniła się w szkole z pewnym chłopakiem, którego imię brzmiało Lucas. Był to wysoki chłopak o nieprzeciętnie zielonych oczach i brązowych włosach. Po kilku miesiącach przyjaźni zakochali się w sobie bez pamięci. Lucas zaprosił Marceline do swojego domu. Miało dojść do czegoś więcej jednak pod wpływem emocji wilk siedzący w dziewczynie ujawnił się niespodziewanie. Po tym zdarzeniu Marceline przestała chodzić do szkoły, ojciec zaakceptował jej decyzję. Okłamał władze szkoły, że Marceline szkoli się teraz na ochroniarza. Na szczęście Lucas okazał się być na tyle w porządku, że po rozmowie z Marc zrozumiał co się dzieje. Zostawił jednak dziewczynę, która zrozpaczona postanowiła już nigdy nie ufać żadnemu chłopakowi, na tyle by być aż tak blisko niego. Po roku dziewczyna zaczęła pracować w barze nocnym, zamieszkała w wielkim mieście. Nie mogła, jednak zaakceptować wilka siedzącego w niej. Pod wpływem tych wszystkich wydarzeń Marceline bardzo się zmieniła.
Inne Zdj.: 1, 2, 3
Inne Zdj.: 1, 2, 3
Autor: MagicznaPL
Imię i Nazwisko: Alexa Mitchel
Wiek: 17
Płeć: Dziewczyna.
Miejsce Zamieszkania: Gold Green
Praca: na co dzień pracuje jako dziennikarka oraz prowadzi akcje pomocy zwierzętom i zajmuje się zwierzętami w schronisku. Ma jednak plany do zostania lekarzem, ale bardziej w kierunku leczenia zwierząt, tak jak jej mama.
Stanowisko: lekarz
Rodzina:
- mama: Scheira Mitchel
- tato: Mikley Mitchel - nie zna go za dobrze, odszedł gdy Alexa miała 17 lat
- siostra: Merle Mitchel
Partner/ka: Liczy chwilowo bardziej na przyjaźń niż wiązanie się z kimś.
Zauroczony/ona: -
Dzieci: -
Charakter: Alexa z natury jest bardzo pogodną osobą, pełną fantazji i promiennego uśmiechu.Lubi się uśmiechać do innych i widzieć jak inni się uśmiechają, to dodaje skrzydeł i aż się chce podskoczyć. Ma w sobie wariata i nie może usiedzieć na miejscu. Lubi poznawać nowych ludzi, rozmawiać z nimi, żartować, obserwować jak się uśmiechają.Lubi nowe wyzwania i nie boi się ich podejmować, nawet tych mrożących krew w żyłach Ale co tam trzeba się cieszyć życiem! Jest uparta i dąży do swego, nie da sobie w kasze dmuchać, a tym bardziej jakieś plastikowe lale czy panowie w krawacikach.Masz sprawę, to powiedz jasno i zrozumiale bez owijania w bawełnę. Co do płci przeciwnej wyrobiła sobie zdanie, faceci są fałszywi, tak jak jej ojciec który odszedł bezpodstawnie, pewnie do jakiejś zdziry. Zostawił jak porzuconego kundla. Ale nic się nie stało, życie płynie dalej, trzeba sobie radzić bez niego Nie jest zbytnio typem romantyczki bo jak już wspominam nie ma zaufania do mężczyzn.Również zawiodła się na swoim byłem chłopaku, który pozostał już tylko przyszłością i nie lubi o nim wspominać, bo w tedy dostaje napadu szału i ma go ochotę pobić jak worek treningowy, albo spalić w płonącym domu.Nie ulega wdziękom i umięśnionym facetom. Liczy się to co masz w sercu i głowie, a nie w bicepsie. Ma mocny charakter i jest wygadana. Nie lubi kłamstwa, chodź doskonale wie o tym, że każdy kłamie i że zdarzają się małe kłamstewka dla uświęcenia środków. Podchodzi do życia stanowczo bez zbędnego pieszczenia się. Z każdej sytuacji znajduje wyjście i nie ma rzeczy niemożliwych, no prawie xD Lubi wiatr, deszcz, śnieg i słońce. Gdy pada deszcz skacze po kałużach, jak małe dziecko śmiejąc się jak głupia. Gdy śnieg to w tedy jest ogrom zabaw. Najczęstszą jej towarzyszką jest jej młodsza siostrzyczka Merle, która niby taka mała, a czasem to da jakąś ripostę albo stwierdzenie to starszy człowiek by nie wymyślił. Alexa jest bardzo towarzyska i nie można się z nią nudzić.Mimo wszystkiego, po męczącym dniu lubi pobyć w samotności w przytulnym domku przy książce, czy kredkach, albo gdzieś na polanie i wsłuchiwać się w szumiący wiatr. Więcej o niej dowiesz się gdy ją poznasz.
Umiejętności: Ma duszę artystki kocha rysować, śpiewać, fotografować, pisać, ale taniec nie idzie jej za dobrze xD. Bardzo dobrze strzela z łuku i czasem jeździ konno, gdy bywa w gospodarstwie u swojej mamy. Szybko biega i jest silna, więc potrafi komuś przygnieść nosek.Trochę gorzej idzie jej odnajdywanie się w nowym terenie, niestety tego daru odziedziczyła mniej, zaś jej siostra orientacje ma perfect. Ma dobry refleks i zwinnie porusza się między "przeszkodami". Ma umysł ścisły i zajmuje się medycyną.
Historia: Wychowywała się na gospodarstwie nieopodal miasta, w malowniczej okolicy. Mając parę lat zaczęła jeździć konno, a później wyruszała w las z łukiem i na grzbiecie konia, ćwiczyła strzelanie.To że zmienia się w wilka odkryła mając 7 lat, podczas jednej przejażdżki do lasu. Nie powiedziała o tym rodzicom. Tą umiejętność odziedziczyła po swojej babci, bo żadne z rodziców nie posiada tej umiejętności. Chyba, że nic o tym nie wie. Osoba, która wie o tym jest jej babcia z dziadkiem, ale nigdy nic jej nie mówili czy rodzice posiadają ten nietypowy dar.Na początku trudno było się jej przyzwyczaić, ale z czasem oswoiła się z tym.Gdy miała 10 lat, a na świat przyszła Merlin (Merle). Był to czas piękny, ale w końcu nadeszły gorsze dni. Więź rodziny z ojcem zaczęła się pogarszać, zaczął coraz mniej przebywać w domu, aż w końcu zostawił rodzinę i wyjechał gdzieś i tyle go widziano, nie odzywał się, nie wysyłał listów.Alexa znienawidziła ojca, a przede wszystkim za to, że widziała jak mama ukradkiem płakała, ale była silna. Wiele razy mała Merle pytała gdzie tatuś, ale mama i Alexa mówiły jej, że wyjechał na długą podróż.Alexa nadal rozwijała swoje umiejętności i szła do przodu, bała się tylko tego by nikt nie zauważył, że jest wilkiem. Gdy wracała ze szkoły pomagała mamie i patrzyła jak mama prowadzi terapie ze zwierzętami (mama Alexy jest lekarzem i psychologiem zwierzęcym). Bardzo wspierała swoją mamę i była dla niej najważniejszą osobą na świecie.Miały ze sobą wspólny język,a mama dla niej była zawsze wzorem siły i radości. Gdy już była starsza, mama zaczęła uczyć ją techniki leczenia zwierząt i pracy z nimi. W wieku 15 lat wystartowała z akcją o utworzenie schroniska i pomaganiu bezdomnym zwierzętom. Ku jej zaskoczeniu otrzymała zgodę na powstanie schroniska i do pomocy przyłączyły się fundacje i poszczególne osoby. I tak z mamą zaczęły prowadzić schronisko, które cieszy się szacunkiem u wielu ludzi. Dzięki nim parę zwierzaków znalazło swój nowy dom, a paru z nich ocalono życie. Pół roku później zatrudniła ją redakcja zaciekawiona jej osobą z powodu przeprowadzonej akcji i dano jej posadę dziennikarki.Praca się jej spodobała, a dzięki temu mogła dalej prowadzić swoją akcję. Nikt nie wie o jej sekrecie, ale w końcu znalazła miejsce gdzie może spotykać się z osobami z tym samym darem.
Autor: piwonnia , 12wilk12@gmail.com
Imię i Nazwisko: Brooke Ally Jensen. Tak jest, posiada dwa imiona, ale rzadko posługuje się tym drugim, bo i po co?
Wiek: Po jakiejś setce przestała liczyć... Żart! Osiemnastka.
Płeć: Dziewczyna, na sto procent!
Miejsce Zamieszkania: Mieszka w pobliżu Times Square.
Praca: Aktorka; grała w wielu serialach, a w ów branży sprawdza się od... chwileczkę... raz, dwa, trzy... Od jakiegoś dziesiątego roku życia. Zaczynała od teatrzyków szkolnych. Występuje także na różnorakich scenach jako wokalistka. Jak widać - nieźle sobie radzi.
Stanowisko: Strateg, akurat do tego się nada i raczej od razu wszystkiego nie popsuje.
Rodzina:
- Brian Jensen - ojciec. Ma tylko jego. Po śmierci matki zmienił się całkowicie. To już nie jest ten sam kochany tatuś, który przytuli, gdy życie traci sens.
Partner/ka: --
Zauroczony/ona: Hmh, nie. Ona nie będzie się fatygować. Niech faceci o nią walczą, #skromność.
Dzieci: Nie nadaje się na matkę, wierzcie mi na słowo. Nie ma dzieci i mieć nie będzie, za żadne skarby.
Charakter: Jak to bywa zazwyczaj u nastolatków, a także młodych dorosłych - Brooke jest po prostu szalona. Szczęśliwie jest to pozytywne "puknięcie pod kopułą". Zazwyczaj porusza się dziarsko. Twardo stąpa po ziemi. Nie jest łatwym celem. Igranie z ogniem sprawia jej przyjemność. Choć na taką nie wygląda, skrywa wiele tajemnic, które nigdy nie ujrzały światła dziennego. Trudno o jej zaufanie. Przeżyła wiele pomimo swego krótkiego żywotu. Sprawia wrażenie człowieka, który nie zna pojęcia "powaga"; po części można się z tym zgodzić, jednakże w odpowiednich momentach potrafi popaść w zadumę. Nie usiedzi długo w tym samym miejscu. Rzadko wszczyna bójki lub kłótnie. Z chęcią poznaje nowych znajomych. Raczej przyjacielska i miła, ale potrafi pokazać swoją mroczną stronę. Nigdy nie ocenia nikogo z góry. Zachowuje powierzone jej sekrety. Żyje mottem "Hakuna Matata". Woli trzymać się z tyłu, jednakże miewa momenty, w których stara się być w centrum uwagi. Uwielbia niespodzianki i zagadki. Marzy o szczerej miłości, do czego nigdy się nie przyzna. Na długo zapamiętuje wyrządzone krzywdy. Do większości społeczeństwa odnosi się z dystansem. Dysponuje ogromną odwagą. Zanim zdecyduje się cokolwiek uczynić, najpierw przemyśli to kilka razy i dokładnie opracuje. Zazwyczaj głośno i wyraźnie wyraża swoje zdanie. Nie interesuje się zbytnio poglądami innych. Jeżeli już się do kogoś przywiąże, nie ma opcji, by opuściła owego osobnika; będzie go broniła, ryzykując nawet własnym żywotem. Cieszy się życiem i wykorzystuje każdą wolną chwilę. Bardzo szczera, być może nawet do bólu. Wybrnie z większości sytuacji. Łatwo wpada w kłopoty, z których znajomkowie muszą ją wyciągać.
Umiejętności: Ten niewysoki świr posiada kilka umiejętności. Po pierwsze: cudny głos sprawił, że wybiła się w branży muzycznej. Ciągnie się za tym fakt, że potrafi grać na wielu instrumentach, jednakże jej ulubionym na zawsze pozostanie gitara. Zbyt leniwa na szybkie bieganie czy pokazywanie swej wielkiej "siły"; zasuwa jak ferrari, gdy ktoś lub coś ją wystraszy. Ma zdolności pisarskie jak i malarskie. Lubi czasami chwycić do rąk kartkę papieru, ołówek i zacząć bazgrolić. Czasami tworzy dzieła dorównujące tym od Picasa! Marzy o napisaniu swojej własnej książki.
Historia: Urodziła się w Miami, już jako wilkołak, gdyż większość jej rodziny była właśnie tymi stworzeniami, zatem jest czystej krwi. Od małego sprawiała sporo kłopotów i była aż zbyt energiczna. W okresie między piątym za siódmym rokiem życia miała problemy z przemianami, bowiem kichnięcia powodowały, że zamieniała się w wilczka, co bawiło wszystkich dookoła. Po ukończeniu dziesiątych urodzin rozpoczęła trening. Jej wyszkoleniem zajmował się ojciec. Miała zostać wojowniczką w dawnej watasze, do której należała spora część jej familii. Nigdy nie podobało jej się to, że rodzice zaplanowali już jej życie. Nieraz próbowała buntów, ale wszystko szło na marne. Przyszedł okres zmian. Jako piętnastolatka zmuszona była do przeprowadzki. Powód? Lepsza praca dla rodziców w Nowym Yorku. Niestety zdążyła się aż zbytnio zaprzyjaźnić z pewnym chłopakiem, który na pożegnanie obdarzył ją pocałunkiem. Czasu na reakcję zabrakło i zniknęła szybko.
Lot przebiegł sprawnie i po kilku godzinach była już w Nowym Yorku. Zaczęło się nowe życie. Wciąż musiała się uczyć. Dokładnie rok po przeprowadzce, jej matka została zaatakowana na ulicy. "Zamachowiec" pchnął ją nożem w brzuch, i to kilka razy. Lekarzom nie udało jej się odratować. Od tamtej pory kochający ojczulek zmienił się nie do poznania. Już nie tryskał energią. Zaprzestał także trenowaniu córki. Brooke sama musiała się uczyć. Po osiemnastce odnalazła wilcze stado, do którego dołączyła. Ma nadzieję na lepsze życie.
Autor: Nie-Chcesz-Wiedzieć
Imię i Nazwisko: Yvette Gainsborough
[dla przyjaciół Yve]
[dla przyjaciół Yve]
Wiek: 19
Płeć: Dziewczyna
Miejsce Zamieszkania: Nowy Jork
Praca: Barmanka w "Księżycu Łowcy"
Stanowisko: Lekarz
Rodzina: Nikogo nie pamięta.
Partner/ka: -
Zauroczony/ona: -
Dzieci: -
Charakter: Jest to bardzo wesoła dziewczyna, pomimo swojej smutnej przeszłości. Stara się pomagać wszystkim, których spotka na swojej drodze. Lubi żartować i często się śmieje. Jest optymistką. Lubi pocieszać innych, zawsze znajdzie odpowiednie słowa. Zawsze chętna do pomocy. Jest otwarta, łatwo odnajduję się wśród nieznajomych. Dzięki optymizmowi odnajduje wielu nowych przyjaciół. Jest inteligentna, nauka przychodzi jej łatwo. Ciężko ją zdenerwować, więc raczej panuje nad swoją przemianą.
Umiejętności: Jest absolutnym molem książkowym. Mimo tego lubi też sport. Jest sprawna fizycznie, umie grać w siatkówkę, piłkę nożną, ręczną, tenisa i uwielbia pływać. W wolnych chwilach śpiewa i gra na gitarze.
Historia: Ze swojego wczesnego dzieciństwa niewiele pamięta. Nie wie gdzie się urodziła, kim byli jej rodzice, czy miała rodzeństwo... Pamięta, iż jej przemiana nastąpiła poprzez ugryzienie innego wilkołaka, miała 5 może 6 lat. Kilka lat później miała wypadek samochodowy i trafiła do szpitala. Oczywiście lekarze zdziwili się, kiedy ujrzeli tak wysoką gorączkę. Zrobili badanie krwi i nie wiedzieli co myśleć. W końcu Yvette została poddana operacji, z której prędko się nie wybudziła. Nigdy nie odnaleziono jej rodziny, dlatego też przekazano ją do ośrodka. Po dwóch latach obudziła się. Jest wilkołakiem, więc nie potrzebowała żadnej rehabilitacji. Zdenerwowana wybiegła z ośrodka. Kompletnie nic nie pamiętała. Nie wiedziała kim jest. Jednak znalazła swoją starą legitymację szkolną i już wie jak się nazywa. Ale nic więcej. Odnalazła się jakoś. Zdobyła pracę, zarobiła kilka groszy. Kiedy przypomniała sobie o swojej odmienności, była załamana. Ale nie poddała się i dołączyła tu.
Autor: Rainbow :3
Imię i Nazwisko: Sharon Colede
Wiek: 18 lat
Płeć: Dziewczyna.
Miejsce Zamieszkania: Nowy York
Praca: Barman w "Księżycu u Łowcy"
Stanowisko: Wojownik
Rodzina: Niestety, ale nie ma, lecz wie że ma zaginiona siostrę.
Partner/ka:-
Zauroczony/ona: -
Dzieci: -
Charakter: Sharon to miła dziewczyna, która potrafi stanąć w obronie słabszych. Jest miła lecz z charakterem. Jest bardzo szczera i czasem nieśmiała. Umie słuchać, a także mówić co gra jej w sercu. Jest wirtuozem. Możliwe, że jest romantyczką, ale tego dowiecie się w opowiadaniach.
Umiejętności: Sharon potrafi grać na flecie poprzecznym. Gra już bardzo długo, ponad 6,7 lat. Jest tancerką Break dance oraz Hip-Hop. Tańczy dopiero 2 lata, ale jest w pierwszym rzędzie. Tańczyła także taniec towarzyski , lecz zrezygnowała po 4 lekcjach, gdy zobaczyła partnera () Czasem śpiewa i uczy się grac na gitarze flamenco. Ponad to jeździ konno przez 9 lat.
Historia: Gdy się urodziła była bardzo słaba, jej rodzicom powiedziano ,że najprawdopodobniej umrze. Postanowili więc gdy skończy 4 lata porzucą w lesie. Tak więc po czterech latach wyjechali do lasu i porzucili ją. Nie mogła się odnaleźć, jednak pewnej nocy usłyszała warknięcie, po chwili wilkołak ugryzł ją i tak stała się wilkiem. Później już sobie radziła, po ukończeniu 15 lat zaczęła pracować i zarobiła nieco kasy.
Autor: julia11003

Imię i Nazwisko: Matthew Landcoaster
[Matt]
Wiek: 19
Płeć: Chłopak
Miejsce Zamieszkania: Wynajmuje małe mieszkanie na przedmieściach.
Praca: Dziennikarz
Stanowisko: Strateg
Rodzina:
- Matka - Mercedes
- Ojciec- Leonardo
- rodzeństwo - Emma, Audrey, Lucas, Isabelle.
Parter/ka: -
Zauroczony/a: -
Dzieci: -
Charakter: Jest bardzo optymistycznie nastawiony do życia. Charyzmatyczny, opiekuńczy i przyjacielski. Jest zdecydowanie duszą towarzystwa, nie lubi być sam. Jest typem podrywacza. Chętnie pomaga wszystkim, szczególnie kobietom. Jest zawsze uśmiechnięty. Chlubi się tym, że jest flirciarzem. Bywa arogancki i niemiły, aczkolwiek rzadko mu się to zdarza. Dla przyjaciół zrobi wszystko. Łatwo zaprzyjaźnia się z innymi. Nie obchodzi go zdanie innych. Ludzie mają prawo myśleć sobie o nim co tylko chcą. Jest niezależny. Oktopnie uparty. Zdecydowany, wie czego chce. Wierny swoim przekonaniom. Jeśli ktoś zachowuje się nieprzyzwoicie, omija go szerokim łukiem. Nie należy powierzać mu odpowiedzialnych zadań. Nieufny wobec nieznajomych, lecz łatwo zdobyć jego zaufanie. Umie właściwie się zachować. Jest miły dla innych. Zabawny, lubi opowiadać kawały. Umie znaleźć odpowiednie wyjście z większości niekomfortowych dla niego sytuacji. Czasem bywa samolubny. Nie lubi pesymistów.
Umiejętności: Oprócz podstawowych umiejętności wilkołaka - lepszego słuchu, nadzwyczajnej sprawności fizycznej - umie również śpiewać. Gra na wszelkiego rodzaju instrumentach, od fortepianu poprzez gitarę aż do fletu poprzecznego. W wolnych chwilach komponuje własną muzykę, lecz nie jest to nic poważnego, takie tam "brzdąkanie". Kocha jazdę na motorze, we własnym garażu ma kilka tego rodzaju maszyn. Lubi przy nich majsterkować. Często całymi godzinami przesiaduje w garażu. Lubi też czytać.
Historia: Jego dzieciństwo było bardzo wesołe. Miał oboje rodziców, rodzeństwo. W domu było przyjemnie. Rodzice pracowali. Miał dość nornalne życie. Lecz kiedy jako nastolatek dowiedział się, iż jest wilkokrwistym wpadł w szał. Nie rozumiał, czemu to musiało spotkać akurat jego. Takiego przeciętnego chłopaka. Cała jego rodzina taka była. Rodzice nauczyli go panować nad przemianą. Dorastał dalej. Starał się być normalnym nastolatkiem, ale nie dało się. Nie dało się tak żyć. Potrzebował ruchu, a centrum dużego miasta nie mogło mu tego zapewnić. Pewnego dnia listonosz przyniósł świetne wieści. Zmarł ich wuj ze Szkocji i odziedziczyli po nim niemały majątek. Rodzice rozumiejąc potrzeby syna kupili mu mieszkanie na przedmieściach. Chłopak po ukończeniu osiemnastu lat przeniósł się tam. Ustatkował się. Po roku odnalazł tę watahę i zadomowił się w niej.
Autor: Rainbow :3


Imię i nazwisko: Jasmine Kordess
Wiek: 18 lat
Płeć: Dziewczyna
Miejsce zamieszkania: Orchard Road 94/6 Nowy York
Praca: Kelnerka w Orchard 88
Stanowisko: Pielęgniarka
Rodzina: -
Partner/ka: -
Zauroczony/ona: -
Dzieci: -
Charakter: Jasmine jest nieśmiałą dziewczyną. Gdy ktoś do niej zagada (a nie daj boże chłopak) od razu się rumieni, się jąka lub gada głupoty i najczęściej ma ochotę zapaść się pod ziemię. Jednak, gdy pozna się ją trochę lepiej jest zawsze uśmiechnięta, szczera i godna zaufania.
Umiejętności: Wszelka broń miotana należy do jej ulubionych. Potrafi trafić idealnie w środek z dużej odległości i nadal zwiększa dystans. Jazda konna to jej kolejna pasja dla której poświęca większość swojego czasu, a różne sztuczki, które wciąż doskonali są na wysokim poziomie.
Historia: Jasmine kończąc ósmą klasę w londyńskiej szkole wyjechała do Nowego Yorku, aby zdać maturę. Po trzech latach odkryła karczmę i stado wilkołaków, gdzie mogła zacząć uczyć się nowych umiejętności.
Autor: DominikaStelmaszuk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz