-Nie o wszystkim muszę mówić obcemu- zaczęłam grać w jego grę, ale nie długo, bo jego wzrok wymusił na mnie wyjaśnień.
-Mam złe zdanie o byciu wilkiem.
-Dokładniej.- drążył temat
-Przechodziłam bardzo bolesną przemianę, przyzwyczaiłam się do bólu związanego z pełniami księżyca.- odparłam- Mimo to, że ból staje się coraz silniejszy- burknęłam pod nosem.
-Uważam, że moje wilcze geny zniszczyły mi życie.
-Nie możesz obwiniać przemian o wszystko.- stwierdził
-Nie obwiniam ich o wszystko. O większość. Mam świadomość swoich błędów. Chociaż większość moich błędów jest uzasadniona- uśmiechnęłam się złośliwie.
-Wy kobiety, zawsze wszystko umiecie wyjaśnić- zaśmiał się, a ja zmierzyłam go wzrokiem
-Wy mężczyźni, zawsze wszystko umiecie świetnie podsumować.
-Chyba masz złe wspomnienia z byciu wilkołakiem.
-Owszem.
-Mówił ci ktoś, że nie powinnaś żyć przeszłością?
-Wszędzie słyszałam te teksty. Uwierz, próbuje.
-Chyba potrzebujesz jakiegoś wzorca.- wyprostował się dumnie
-Sugerujesz coś?- zaśmiałam się.- Chyba już masz wiele fanek na karku, które ślinią się na twój widok.
-Możesz być kolejną- zaśmiał się- pewnie już nią jesteś- uśmiechnął się złośliwie, wtedy chwyciłam szklankę z alkoholem osoby która siedziała obok i oblałam chłopaka.
-Jak na razie to tobie po twarzy cieknie ciecz, ale to chyba nie ślina- uśmiechnęłam się
-Lubisz sobie pogrywać, co?- powiedział, wycierając twarz
-Nie po prostu lubię ugaszać pożary.- stwierdziłam, a on uśmiechnął się i rzucił we mnie ścierką, którą przed chwilą się wycierał.
-Co cię więc sprowadziło do naszego skromnego miasteczka?
-Pustka, ból, przeszłość... co tam jeszcze, a! rodzina zastępcza- odparłam pochłaniając się w kolejnej szklance alkoholu.
-Rodzina zastępcza?
-Tak moi rodzice nie żyją, znaczy tylko matka, ale ojca też uważam za martwego, ale nie martw się kiedy go spotkam nie minę go obojętnie. Wbije mu sztylet w biodro i będę kazała mu zapomnieć o tym, przestać czuć ból, tak jak on kazał mi to zrobić,a przecież oboje wiemy, że to nie takie proste.
-Lubisz takie zabawy?
-A jakże.- uśmiechnęłam się złośliwie.- Trochę artystycznego polotu nigdy jeszcze mi nie zaszkodziło. Lubię takie teatralne scenki.- uśmiech nie zniknął mi z twarzy.
-Wiesz trochę mi głupio gadać tylko o sobie, jeżeli nie masz nic przeciwko, powiedz coś o sobie.
Lub o tym miejscu. wprawdzie to moja przeszłość, ale nigdy nie słyszałam o watasze tu funkcjonującej, aż do dziś. Jeżeli nie masz ochoty, rozumiem za pewne masz lepsze zajęcia- spojrzałam na tańczące dziewczyny przyglądające się mu już od dłuższej chwili
(?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz