wtorek, 11 listopada 2014

Od Christiana CD. Nicole

Sięgam za siebie odwiązuje fartuszek, rzucam go na bar i zza niego wychodzę. Opieram się o niego lecz z drugiej strony. Przez chwilę przyglądam się jej uważnie, zresztą jak każdej nowej osobie. Nie widzę w niej nic niezwykłego, możliwe iż oczy trochę przyciągają uwagę, włosy jakieś takie inne. Ale poza tym wygląda jak typowa dziewczyna - pomijając fakt, iż jest wilkołakiem.
-Trochę.- rzucam odpowiedź na jej pytanie.- A pracę zacząłem jako niemowlak już wtedy widzieli we mnie potencjał lecz.. coś im nie wyszło.- uśmiecham się do niej szeroko i wzruszam ramionami.
-Musiałeś mieć niezwykle dobre opinie.- stwierdza zaciskając usta.-Rodzice nie mieli nic przeciwko?
Mgliście przemyka mi przez myśl zdjęcie moich rodziców, tak, pewnie mieliby dużo do pogadania w tej sprawie. Chociaż, kto wie, może by się zgodzili. Ach ta ich święta cierpliwość do swojego głupiego syna. Uśmiecham się do niej krzywo.
-Pewnie by mieli.-stwierdzam, zerka na mnie i marszczy brwi.-Skoro nowa to nie oficjalnie w naszym skromnym gronie?-pytam, zabrzmiało to trochę szorstko ale no cóż.
-Hm, można tak powiedzieć.- bawi się nerwowo palcami, co mi nie umyka.- A trzeba coś umieć aby być? - pyta obrzucając mnie pytającym spojrzeniem.
-Tak, zmieniać się w wilkołaka.- unoszę leciutko jedną brew.- Nie wiem czy ty to potrafisz, waham się między potrafi i mi pokaże, a nie potrafi i właśnie będę musiał ją zabić.
Mruży oczy.
-Jestem wilkołakiem.- burczy zdegustowana.- Za to ty na niego nie wyglądasz.-warczy.
Reaguję śmiechem.
-Chryste, jeszcze nikt mi tego nie zarzucił.- nadal się śmieje, ależ ta dziewczyna stawia wyzwania. Oczywiście, wcale nie takie trudne bo wystarczą tylko przemiany ale to i tak..
-Mi też.- zaciska usta w gniewną linię. Hm, czyli nie jest taką typową dziewczyną. No jasne, każda jest podobno inna. Lecz niektórym ciężko przyjąć panującą powszechnie damską profesje, przez myśli przebiega mi Adeline.
-Możemy to sprawdzić.-sugeruję ciepło, chociaż gdzieś tam w moim głosie słychać wyzywanie.
Mierzy mnie przez chwile niepewnym spojrzeniem.
-A co z pracą?- zagryza wargę wahając się, a ja posyłam jej szelmowski uśmiech.
-Praca nie zając, a gdyby ktoś się ciebie zaczął czepiać to po prostu zrzuć na mnie.- przekrzywiam głowę i uśmiecham się do niej jeszcze kierując się ku drzwiom.- Idziesz?- rzucam jeszcze przez ramię i wychodzę na świeże powietrze.

<Nicole?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz