- Tak, to zabrzmiało groźnie. Nie wiem czy Cie przebije - mruknęłam unosząc jedną brew i wyciągając do niego dłoń - Nicole Carey.
Spojrzał na moją rękę zamglonymi oczami i również wyciągnął swoją jednak nie złapał mojej ręki co wyglądało jakby był tak pijany, że aż trafić nie może. Miałam już westchnąć załamana, ale chłopak objął mnie ręką w tali i przyciągnął do siebie. Jednak jak się postara to dobrze umie wycelować dłonią.
- Miło mi, pani policjantko - uśmiechnął się do mnie nieco krzywo
Skrzywiłam się czując nieprzyjemny zapach alkoholu. Nie wiem czemu, ale ten smród zawsze kojarzył mi się z ojcem co jest dość głupie, bo nigdy go nawet nie spotkałam, a przynajmniej tego nie pamiętam.
- Mi również, panie lubiący wypić. Lubiący wypić to chyba trochę mało powiedziane co? - spojrzałam na niego spode łba .
Miałam przeczucie, że próba odsunięcia się będzie bez owocna, bo nigdy nie byłam zbyt silna fizycznie, więc tylko stałam i czekałam aż zostanę uwolniona od wszechogarniającego smrodu, który tak mocno dało się wyczuć będąc blisko Marshall'a
(Marshall? Dobra przyznaje się bez bicia, mam kompletną pustkę w głowie :c)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz