Z początku nie ufałam tej dziewczynie. Nie miałam w zwyczaju zaprzyjaźniać się od razu z nowopoznanymi osobami. Ale trzeba było się zapoznać, w końcu miałam z nią pracować. Mam nadzieję, że okaże się w porządku.
- Tak... Ja jestem Yvette. dzisiaj musisz zrobić parę rzeczy... Przebierz się.
- Jasne... - powiedziała cicho i wyszła do pokoju socjalnego.
Zanim przyszła zdążyłam zebrać kilka zamówień i wydać trzy piwa i jednego drinka.
- No wreszcie! Musisz to robić szybciej... Dobra, weź zamówienie od tamtego gościa - wskazałam na nastolatka stojącego przy ladzie - I upomnij, iż w lokalu nie można palić.
Dziewczyna wykonała swe zadanie błyskawicznie i wróciła do mnie.
- Dwa razy piwo! - wrzasnęłam do Iaan, która jak na razie jest sama z tym wszystkim.
Uśmiechnęłam się do dziewczyny.
- Zaczynasz łapać o co chodzi.
- Cieszę się. - powiedziała smętnie.
- Spoko, mój pierwszy dzień też taki był - szturchnęłam ją w ramię - Wyluzuj!
Wtem podszedł do mnie jakiś chłopak. Wyglądał na bardzo zdenerwowanego. Jego oczy przybrały żółto-zieloną barwę. Wiedziałam, że zaraz nastąpi przemiana. Sharon była bardzo przestraszona. Ja nie. Byłam już dobrze przygotowana na tego typu sytuacje. Stałam i się nie ruszałam. Byłam gotowa do odskoku, jakby co.
Oczy chłopaka stały się normalne, a on zaczął się głośno śmiać. Podszedł do kolegów grających w butelkę. Słyszałam jak mówił "Widzieliście minę tej czerwonej?" I nadal się śmiał. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Wychodzę. Wracam za godzinę. Poradzisz sobie, nie? - I nie czekając na odpowiedź zabrałam ze sobą kurtkę i wyszłam z lokalu.
No co? Trzeba młodą przetestować.
Scharon?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz