wtorek, 11 listopada 2014

Od Christiana CD. Nicole

Patrzyłem przez chwilę na białą wilczycę, była niesamowita. Zresztą jak każdy wilkołak w tej właśnie postaci. Kiedy patrzy się na takie zwierze nawet jeśli się je zna, można by stwierdzić, iż jest nieprzewidywalne. Nic bardziej mylnego, jesteśmy nieprzewidywalni. Im dłużej jesteśmy wilkami tym bardziej zanikają w nas jakiekolwiek ludzkie zachowania, czy uczucia. Zamykam oczy, rozchylam lekko wargi i wciągam świeże powietrze do płuc. Proces przemiany zawsze był i będzie dla mnie zbyt prosty i szybki, ból jest odczuwalny w małym procencie. Głównie przeważa tutaj ulga. Samo patrzenie jak ktoś się zmienia powoduje dziwne uczucie..Kiedy stoję już na czterech wilczych łapach, patrzę na wilczycę która przygląda mi się z zaciekawieniem. Unoszę brew i kiwam na nią głową ruszając truchtem, biegnie za mną. W myślach przebiegam wszelkie dostępne dla nas miejsca i wybieram to gdzie poznałem Adeline. Jest to mostek nieopodal, względnie zawsze jest tam spokojnie i lubię w tym miejscu przebywać. Zerkam za siebie chociaż nie muszę bo bardzo wyraźnie słyszę jak jej łapy uderzają ze stałym rytem o ziemię oraz jej spokojny oddech. Przy tej małej wycieczce sam rozglądam się po terenach, czy przypadkiem kłusownicy znowu nie zaczęli węszyć? Trzeba trzymać się na baczności, chociaż coraz ostatnio o to ciężej. Powoli zaczyna zmierzchać, moi rodzice wiedzą, że pracuje w Księżycu ale wymagają bym wracał do domu przed dziesiątą. Nie marudzę i tak mam szczęście. Tak więc kiedy niemal czuję jak wilczyca zaczyna przyśpieszać i bawić się coraz lepiej przyśpieszam z lekka, sam dawno nie biegałem jakoś na poważnie. Spoglądam na nią przez ramię i mrugam do niej wyzywająco, odbiera to prawidłowo bo po chwili widzę tylko jej ogon. Uśmiecham się sam do siebie i po chwili jestem już obok niej. Nie chodziło mi o wyścigi ale Nicole wygląda na dość zdeterminowaną. Jednak spojrzałem na nią kątem oka i uśmiechnąłem, biegliśmy obok siebie nie zwalniając, rozejrzałem się kiedy dobiegaliśmy do mostu. Był ogromny w szerokości ale także okropnie długi, zatrzymaliśmy się zgodnie.
-Ładnie.- stwierdza cicho, uśmiecham się krzywo.
-Nie bez powodu Cię tutaj przyprowadziłem.- oznajmiam. Unosi brwi.- Mam zamiar przeprowadzić wywiad.- dodaje śmiertelnie poważnie.- Chcę się dowiedzieć czegoś o tobie.

[Nicole? ;-;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz