-Nie ma co o mnie gadać.- ucinam nie siląc się na miły ton.- Typowy nastolatek.
-No chyba nie.- przekrzywia głowę a ja wyginam usta w grymas niezadowolenia.
-Może trochę inny ale poza tą jedną rzeczą..- wzruszam obojętnie ramionami.-Jestem niegrzeczny, palę, piję i mam wszystko gdzieś.- marszczę na chwilę brwi, próbując sobie przypomnieć czy o czymś przypadkiem nie zapomniałem.
-Żadnych pozytywnych cech?- pyta, a ma taką minę jakby twierdziła, iż po prostu żartuję i tak naprawdę jestem.. inny? Otóż nie, muszę ją zawieźć ale nie. Gdyby spadała z klifu i tylko ja mógłbym ją uratować nawet bym nie wstał.
-A widziałaś przyjaznego aligatorka?- pytam retorycznie, kręci głową.- Masz odpowiedź.
-Jesteś wilkołakiem, nie aligatorem.- unosi brwi i obraca między palcami kieliszek.
-Tym bardziej to wszystko trzyma się kupy.- kiedy kończę wymawiać to zdanie, słyszę jak ktoś woła moje imię. Jezu co znowu? Odwracam się i staję twarzą w twarz z Adeline. Och jak miło.
-Hm, co jest młoda?- pytam unosząc kąciki ust ku górze. Adelin jest lekko zaczerwieniona jakby dopiero co weszła do środka. No tak robi się coraz zimniej i lada moment można oczekiwać, iż spadnie śnieg.
-Dużo nowych twarzy. Z kim rozmawiasz?- zerka za mnie z wesołym uśmiechem.
-Adeline poznaj Juliette, Del to Juliette.- przedstawiam je sobie.- No to ja was zostawię, wiecie pogadajcie sobie jak kobieta z kobietą.- przerzucam oczami.- A tak poza tym, Juliette chyba zostaje u nas.- rzucam i mknę ku drzwiom. Zerkam na zegarek, zbliża się dziewiąta wieczorem. Pora wracać. Wypadam na świeże powietrze i uśmiecham się sam do siebie, czuję się pełen energii do w sumie nie jest zgodne z tym jakie mam samopoczucie. Zaraz czy to w ogóle ma sens? Wykrzywiam usta w pogardliwy uśmiecha i idę wolnym krokiem w kierunku mojego domu. Podsumowując?
Jestem cholernie głodny i zmęczony, huh.
[Adeline, Juliette?]
Jestem cholernie głodny i zmęczony, huh.
[Adeline, Juliette?]
Allygatorek. >3
OdpowiedzUsuńKtoś mi tu kradnie robotę? <_<