wtorek, 11 listopada 2014

Od Issac'a CD. Adeline

Uraczyłem całe towarzystwo bladym wymuszonym uśmiechem po czym zacząłem szukać wzrokiem drzwi łazienki. Moje lewe przedramię wyglądało co najmniej źle, a rana piekła niemiłosiernie, przypominając tym samym o swoim istnieniu. Bez słowa ruszyłem w swoją stronę, pozostawiając Adeline na pastwę watahy.
W pomieszczeniu nikogo nie było, plus. Odkręciłem wodę zmywając z dłoni brud, błoto, trochę ściółki leśnej, dopiero później zająłem się dokładniejszym oczyszczeniem rozcięcia, na szczęście niezbyt głębokiego. Bycie wilkołakiem nie umożliwiało mi patrzenie przez ściany ani tym podobnych rzeczy, ale zdecydowanie łatwiej goiły się rany. Uznałem tą zdolność za stosunkowo pożyteczną, szczególnie w takich przypadkach.
Myśli zaczęły krążyć mi wokół subtelnej propozycji złożonej przez nową znajomą. Wataha. W sumie, nie znalazłem żadnych wad dołączenia do większej grupy, można by się dowiedzieć ciekawych rzeczy. Poza tym, Nymeria została w Kalifornii, a towarzystwo Luca przestało mi wystarczać. W dodatku chłopak zaparł się i już nie odpowiada na pytania, które pozwoliłyby mi go lepiej poznać. Zajmuje się swoimi sprawami, czasem tylko mam okazję z nim porozmawiać. Spojrzałem na swoje lustrzane odbicie. Może warto spróbować.
Wyszedłem z łazienki. Nie ukrywam, bar czy restauracja, było tu trochę tłoczno. Zbyt tłoczno, jak dla mnie. Z niemałym zakłopotaniem lustrowałem każdą postać znajdującą się przede mną lub obok mnie. Oni natomiast nie zwracali na mnie większej uwagi. Marszcząc brwi, zastanawiałem się czy podjęta decyzja była na pewno słuszna.
Kątem oka dostrzegłem energiczny ruch, natychmiastowo spojrzałem w tamtą stronę. Dziewczyna z zarzuconymi to tyłu włosami przyglądała mi się z lekkim uśmiechem, obok niej przycupnął jakiś chłopak. Skierowałem się w stronę znajomej twarzy.
- Isaac, poznaj proszę drugiego Alfę, Christian'a. - wskazała skinięciem na postać obok. Mruknąłem coś w stylu 'cześć', odpowiedział to samo. Bez zbędnych ceregieli odszedł od stolika.
- Można? - odsunąłem puste już krzesło. Adeline pokiwała twierdząco głową, biorąc łyk napoju ze szklanki stojącej naprzeciw niej.
- Zdecydowałeś się już? - zadała pytanie, podsuwając mi talerzyk z ciasteczkami.
- Tak. Chętnie zostanę. - nie wiem czy w moim głosie doszukała się niezdecydowania, pewnej obawy. Zareagowała szczerym, promiennym uśmiechem, ukazującym rząd prostych śnieżnobiałych zębów. Oparłem się o krzesło, całe napięcie uciekło z mojego ciała.
- Więc, kto jest pierwszym Alfą? - zadałem pytanie z czystej ciekawości, robiłem to póki dziewczyna miała ochotę na jakikolwiek dialog. Zyskiwałem możliwość zdobycia nowych wiadomości, grzechem byłoby niewykorzystanie takiej okazji!
- Ja. - wzruszyła niedbale ramionami. Musiałem mieć dziwną minę, ponieważ zaśmiała się cicho. - Naprawdę, słowo honoru. - dodała szybko.
- Ja to mam szczęście - podsumowałem, sięgając po ciasteczko. Ugryzłem kawałek, smakowało bardzo dobrze, przynajmniej na mój, niezbyt wygórowany, gust.

<Adeline? Nie udało mi się poratować .-.>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz