sobota, 15 listopada 2014

Od Ache CD. Juliette

On był kimś, kto nie pozwalał sobie dmuchać w kaszę. Sprawy załatwiał szybko i skutecznie. Tej delikwentce postanowił dać nauczkę. Nie zostawiłby jej, bo nie jest aż tak zły i zepsuty. Oczywiście nie poinformuje jej o tym, bo wtedy będzie zbyt pewna siebie i posłuszeństwo zniknie. Przez cały czas chciało mu się śmiać po tym, jak ją wystraszył. Próbowała walczyć, ale nie z nim takie numery. Unieszkodliwił ją w parę sekund. Jedna ręka wystarczała mu w zupełności, by ją unieruchomić.
- Zanim podrzucę cię do domu, może zrobimy sobie wycieczkę po okolicach Nowego Yorku? - zaśmiał się cicho, spoglądając jej w oczy. Lubił drażnić ludzi, a na nią widocznie działał tak, jak zamierzał.
- A może po prostu dasz mi spokój? - warknęła, próbując wyrwać się z jego uścisku. Jedynie co zrobiła to sprawiła, że ścisnął ją mocniej.
- Wiesz... nie. Wybieram swoją opcję. Chyba, że wolisz zostać tutaj i przenocować na uroczym wzgórzu z nadmorskimi widokami, a jeżeli ci się poszczęści to w środku nocy dorwą cię handlarze nerkami! - zachichotał.
- Daruj sobie, jedźmy już po prostu - mruknęła, przewracając teatralnie oczami. - Im szybciej skończymy "wycieczkę", tym szybciej cię pożegnam i przestanę być zmuszana do oglądania cię i wysłuchiwania. - parsknęła.
- Mów tak dalej, a spełnię swoją obietnicę i zafunduję ci nocleg w hotelu "Pod chmurką", mała. - zaśmiał się złośliwie pod nosem.
Słyszał jej niezadowolone mamrotanie. Uwolnił ją powoli i podszedł do swojego motocykla. Poczekał na pasażerkę. Wsiadł na swoją maszynę. Gdy poczuł, że dziewczyna siedzi już za nim i obejmuje go ostrożnie - i z wyraźną niechęcią - uśmiechnął się pod nosem.
- Właściwie to jak ty masz na imię? - spytał.
Chciał zwracać się do niej na "ty", a nie ciągle tak bezosobowo. No chyba, że wolała kiedy nazywał ją małą.
- Juliette. - usłyszał jej cichy głos.
- Ache - również się przedstawił. - Ale możesz mnie także nazywać swoim panem i władcą. - dodał. Przecież nie obyłoby się bez czegoś podobnego. Ostatnim słowom towarzyszył kpiący chichot.
Zerknął na nią ukradkiem. Odpalił silnik. Światło oświetliło przestrzeń przed nimi. Zmrok już zapadł całkowicie. Chwilę później byli już w trasie. Postanowił dać jej kolejną nauczkę, tym razem za nic, i przyspieszyć nieco. Poruszali się 220km/h. Poczuł, że wtuliła się w niego mocniej. Roześmiał się głośno. Długo jej tym nie męczył, bo zaraz zwolnił nieco. Łaskawca od siedmiu boleści. W pewnej chwili skręcił w jakąś wąską uliczkę. Kawałek dalej zaczynała się już droga nie zrobiona z asfaltu, acz polna, dlatego zatrzymał maszynę i zarządził wysiadkę. Ruszyli ciemną dróżką.
- Dlaczego akurat tu? - zapytała, dorównując mu kroku.
- Bo nie tam. - odparł z tym swoim drażniącym uśmieszkiem i spojrzał na nią kątem oka.
Mruknęła coś z niezadowoleniem. Po jakichś dwóch minutach spostrzegł, że Juliette zadrżała z zimna. Szybkim ruchem zdjął z siebie swą bluzę i ostrożnie zarzucił ją na plecy towarzyszki. Dżentelmen! Potem nie patrzył już na nią. Zaraz też dotarli na miejsce. Odchylił ostrożnie gęste krzaczory.
- Panie przodem. - uśmiechnął się głupkowato i wskazał lewą ręką "luksusowe" wejście. Prawą natomiast przytrzymywał odchylone ostre gałązki.
Gdy skończyła mierzyć go podejrzliwym wzrokiem, postanowiła wreszcie przejść przez krzaki. Ache podążył za nią. Znajdowali się na czymś, co przypominało średnich rozmiarów klif. W dole widniało wielkie jezioro. Otoczenie wypełnione było drzewami. Tu i ówdzie latały świetliki. Podszedł bliżej krawędzi i klapnął sobie wygodnie na ziemi. Chwilę potem usłyszał i poczuł, jak ktoś siada tuż obok. A przecież była z nim tylko jedna osoba.
- Bardzo tu ładnie... - stwierdziła, rozglądając się.
W oddali widać było światła miasta. Przyjemna cisza pieściła jego uszy. Miło tak czasem odpocząć od codziennej wrzawy i kłapiących dziobami ludzi.
- Nie bez powodu wybrałem akurat to miejsce. - rzekł cicho. Teraz już nie było słychać tej samej kpiny. Mówił tonem spokojnym i miłym. Za swoje już dostała, zatem pora, by jej odpuścił.

(Juliette? xd)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz