-Wiesz co niech ci te gwiazdy sobie będą, a teraz możesz puścić moją dłoń?
Pokręcił przecząco głową.
-Na razie proszę ładnie, a zaraz mogę zadać ci kopniaka w centrum twojego układu planetarnego.Więc jak?
- A ładniej?
Zbliżyłam się do niego i uśmiechnęłam szeroko, przymrużyłam oczy i szybko szarpnęłam swoją rękę, odzyskując jej niepodległość.I w tym samym momencie upadłam na ziemię.On przestraszony kucną i zaczął mnie jakoś podnosić.Ja obróciłam głowę i zaczęłam się śmiać.
-Ach to taka z ciebie spryciula?
-Większa niż ci się wydaje- puściłam mu oczko
-A tak w ogóle to jak byś nie pamiętała z dawnych lat jestem Asa.
-A ja Alexa, dzięki że przypominasz
-Dlaczego jesteś tak wrogo do mnie nastawiona?
-Hahaha wrogo nastawiona! No popatrz, najpierw od tyłu mnie podchodzisz to jak miałam zareagować? Może ci podziękować na kolanach.Wybacz, mam już swoje zdanie.a teraz idę przed siebie, żegnam!-zaczęłam podnosić się z ziemi
-Czekaj, nie idź!
-Niby dlaczego? Albo chociaż czekaj czekaj, ja zostanę, a raczej dotrzymam ci towarzystwa, a ty dla mnie coś zrobisz- zrobiłam swój podstępny uśmieszek
-Coś, to znaczy co?
-Coś takiego, co podniesie stopień adrenaliny, a przy okazji mnie czegoś nauczysz, oczywiście jeśli chcesz. A tak wprost, to sobie pojeździłabym, tylko bym musiała po autko do mojej mamusi skoczyć.
-Nie musisz ja mam swoje.
-Nie boisz się, co nie?
-A niby co takiego miało by się stać?
-Niiiic.
-No dobra zobaczymy, to jak, piątka na dobicie targu?
-Haha, piątka!

-Okej, tylko nie próbuj już przeprojektowywać mojej twarzy.
-Zobaczy się.
Podniosłam się i ruszyłam bez słowa przed siebie.Asa ruszył za mną i zrównał się chodem razem ze mną.
(Asa? ach ta wredna wena poszła i nie wraca...)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz