-Może usiądziemy? - zaproponowałam Juliette wskazując podbródkiem na wypatrzony przez mnie stolik.
-Pewnie.- odparła ruszając z wolna w jego kierunku.
Gdy już usiadłyśmy na krzesłach ukradkiem spojrzałam na okno. Dzień stawał się już coraz krótszy. Niebo zasłaniały ciemne chmury zsyłając na ziemię zimny deszcz.
-Od kiedy tu jesteś? - zapytałam dziewczynę odrywając myśli od pogody.
-Właściwie od niedawna., dlatego się jeszcze nie znamy. - Juliette sprawiała wrażenie miłej osoby, ale jednak kilka słów, które między sobą wymieniłyśmy o niczym nie świadczą.
-Teraz mamy okazję. Znasz już kogoś z watahy?
-Tak. Nie licząc ciebie i Chrisa poznałam już kilka osób. - ewidentnie rozmowa się nie kleiła...To nie wina Juliette, gdyż po prostu nie mamy tematów do rozmowy.
(Juliette? Nie mam pomysłu ;-;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz