Chłód w stosunku do nieznajomych był moim podpisem. Chociaż nie wyczuwałam ze strony Christiana żadnego zagrożenia miałam opory przed tą rozmową. Oznaczała niechybnie odkrycie rąbka tajemnicy, obnażenie się przed Alfą, którego ranga zresztą niewiele dla mnie znaczyła. Kłamstwa nie brałam pod uwagę, bo chociaż było to wyjście, to jednak z krótkimi nogami.
Skinęłam nieznacznie głową, czując jak dusza siada mi na ramieniu. Wstałam, poprawiając skórzaną kurtkę i przeczesując włosy palcami. Podążając za Christianem czułam, jak spojrzenia obecnych prześlizgują się po nowej, nieznajomej. Nikogo z nich nie znałam i pomimo, że zachowałam trwałą już dla mojej osoby pewność siebie, w środku czułam się nieswojo. Uczucia buzowały pod twardą kopułą, niczym bąbelki w szampanie.
Zimne powietrze nocy owinęło moją twarz niczym gruby szal. Szczypało w zaróżowione policzki i przywołało czerwień na czubek nosa. Christian usiadł na schodkach prowadzących do baru, zwiesił ręce na kolanach i jął przyglądać mi się z uwagą. Chyba chciał mnie rozgryźć.
Zaśmiałam się w duchu wiedząc, że jeśli mu nie pozwolę to nigdy niczego ze mnie nie wyczyta. Zwróciłam głowę w jego stronę, patrząc przenikliwe w ciekawe, duże oczy Christiana. Przypomniał mi trochę wyrośniętego szczeniaka, który z każdym dniem zgłębiał ludzkie charaktery z coraz większym zdziwieniem.
- Co chcesz więc wiedzieć? - zagadnęłam, siląc się na pogodny ton. Objęłam ramiona dłońmi i spojrzałam na niego z oczekiwaniem.
- Chcę wiedzieć o tobie parę rzeczy - zaczął spokojnie. Ton jego głosu był opanowany, jakby cały czas trzymał go na wodzy, chociaż z trudem. Przyjrzałam mu się, mrużąc lekko oczy. Stanowił zagadkę, ale wiedziałam, że wystarczy poświęcić trochę czasu na obserwację, aby dowiedzieć się z jakim charakterem mam do czynienia. - A mianowicie jak tu trafiłaś i jakie masz plany na przyszłość..? - pytanie zawisło w powietrzu. Długo kazałam mu czekać. Spodziewałam się długiej listy z podpunktami i milionami pytań o życie, a jak się okazało Christian wcale tego nie oczekiwał. Odwróciłam na chwilę głowę, aby ukryć uśmiech. Zdecydowanie poczułam napływającą falą ulgę. Odpowiedź na pierwsze pytanie była banalnie prosta. Wyjaśniłam mu, że trafiłam tu przez szczęśliwy przypadek, zupełny traf losu. Znacznie gorzej było z drugim.
- Nie potrafię odpowiedzieć. Dla mnie "jutro" oznacza coś odległego o tysiące mil. -
<Christian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz