Tak właściwie zaproponowałam mu to tylko dlatego, że jego osoba w pewnym sensie mnie zaciekawiła. Sprawiał wrażenie pewnego siebie i swoich racji, śmiałego i nieugiętego. Takie osoby przydałby się nam w watasze, a kto wie, może Asa ma też lepsze strony, które w przyszłości się ujawnią.
Bez żadnego słowa, czy chociażby jakiegoś gestu ruszyłam krętą ścieżka w stronę małej leśniczówki. Musiałam całą drogę spędzić w postaci wilka, albowiem nie zamierzałam paradować 'na golasa'. Asa szedł w zadumie, rozglądając się dookoła. Miałam nadzieję, że mojego hojnego daru nie potraktował jak jakąś pułapkę. Szczerze, nie byłam aż tak szczeniacko nastawiona do przybysza, dlatego na taki poniżający czyn nie byłoby mnie stać w tym, czy żadnym innym towarzystwie.
Gdy byliśmy już blisko, zboczyliśmy ze ścieżki wchodząc w gęste zarośla. Chłopak próbował odgarniać denerwujące listki i gałązki rękoma, jednak zanim uporał się z jednym drzewem, bądź krzewem, atakowała go kolejna roślina. Patrzyłam na to, co chwila zerkając za siebie. Potrząsałam tylko z dezaprobatą głową i sama ponownie kontynuowałam przedzieranie się przez bujna zieleń.
-Mogłabyś tutaj trochę pokosić. - stwierdził zirytowany. Warknęłam cicho w ramach odpowiedzi na bezsensowną poradę. Kosić w lesie?
Pod drewnianą chatką zatrzymałam się i łapą przesunęłam kawałek blaszki znajdującej się tuż pod oknem. Delikatnie wsunęłam pysk do niewielkiego otworu dmuchając ostrożnie. Tym sposobem odgarnęłam piasek i odnalazłam drobny kluczyk. Wręczyłam go Asie głową wskazując na zamek w drzwiach. Zrozumiał to, wsunął kluczyk i otworzył je. Weszłam pośpiesznie, kierując się na schody prowadzące na pierwsze piętro. Odnalazłszy drzwi do garderoby nacisnęłam przednimi łapami na ich klamkę. Wzięłam pierwsze lepsze jeansy i bluzę. Próbowałam się rozprężyć i przemienić w człowieka, co udało mi się wyjątkowo szybko. Wskoczyłam we wcześniej przyszykowane ubrania i zbiegłam w nich na dół.
-Na górze jest wolny pokój. Możesz się tam ulokować. - poinformowałam go wskazując na schody.-Ciemne drzwi, pierwsze po prawej od schodów.
-Okej.
-Jak chcesz możesz za jakieś półgodziny zejść do kuchni, a ja coś przygotuję. - powiedziałam obojętnie udając się do pomieszczenia naprzeciw salonu. Skoro i tak miałam coś zjeść nic się nie stanie, gdy przygotuję dodatkową porcję.
(Asa?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz