A jednak jechało i to na więcej niż pięć metrów, skoro Asa wyczuł go swym ludzkim, a przecież tak niedoskonałym nosem. Choć w rozpoznawaniu woni swych pobratymców pomiędzy wszystkich innych był bardzo dobry, trzeba sobie jakoś radzić w tym nieprzyjaznym świecie. Kiedy twoje życie jest od tego uzależnione, szybko się uczysz. Strach pomyśleć, co by było gdyby nie potrafił tego robić. Wdarcie się na wrogi teren bo za późno się wyczuło woń i już po tobie. Problemy wilkołaków takie ważne, wow. Obcym wilkiem który wszedł sobie do karczmy okazał się młody usiany piegami chłopak. Asa od razu się rozluźnił, w ogóle się nim nie przejmując. Jakie zagrożenie może sprawiać szczeniak który oddalił się od stada? Tak. Żadne. Może se najwyżej powarczeć i pokłapać mordą, ale wtedy Asa go poszarpie jak Reksio szyneczkę.
- Piwo - rzucił. Piwo? Piwo nie dorastało do stóp whisky i mogło co najwyżej jej buty czyścić! No, ale czego się spodziewać po - na oko - dwudziestoletnim chłopaku? Pustą szklankę Asy wypełnił ponownie płomienny napój bogów, na polecenie. Nie chciał dziś widzieć dna, z bliżej nieokreślonego powodu. Upijał się w barze pełnym ludzi, cóż za bezczelność, choć... lepiej być znanym pijakiem niż anonimowym alkoholikiem. Tylko czekać aż zacznie tańczyć nagi na stoliku, śpiewając bliżej nieokreśloną piosenkę. Tak naprawdę nigdy aż tyle nie wypił, co najwyżej darł się na karaoke, ale ta wizja wystarczyła by odciągnąć go od kolejnej szklanki. O.... jednak nie, ponieważ właśnie upił łyka. Asa, kiedy ty idioto zmądrzejesz? Alkohol nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów.
Po trzeciej szklance zmienił zdanie. Był rozwiązaniem. Od czasu do czasu zerkał ciekawsko w stronę nieznajomego wilka.
(Marshall? Nie wiem co napisać xd )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz