wtorek, 11 listopada 2014

Od Marshall'a CD. Asy

Wpełznąłem do jadłodajni. Mocnym pchnięciem zamknąłem drzwi i powiesiłem kurtkę na struganym, drewnianym wieszaku. Lekko pochrząkałem i zanurzyłem się w głąb karczmy. Ludzie jakoś niespecjalnie zwracali na mnie uwagę - w końcu nie jechało już ode mnie na 5 metrów. Jakoś tak wyszło, że wczoraj wpadłem do rzeki podczas nocnego hasania po lesie. To było oczywiście nie celowo - po prostu się nie przyjrzałem. Lodowa kąpiel sprawiła, iż teraz wydzielałem taki ohydny (no a zarazem miły) zapach. Niezupełnie byłem do tego przyzwyczajony. Odgarnąłem włosy i przejechałem suchą dłonią po obsypanej piegami twarzy. Zająłem miejsce przy drewnianym barku świecącym jasnym odcieniem. Sięgnąłem do tylnej kieszeni i wyciągnąłem zabrudzoną monetę. Rzuciłem ją na blat a barman stanął naprzeciw.
- Piwo - Rzuciłem nawiązując z nim kontakt wzrokowy.

<Asa? Sorry, że tak ubogo. >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz