Uwielbiam ten zapach spalin poczciwych motocykli. Ten powiew ryzyka zmieszany z wewnętrznym, głęboko wepchanym w otchłań umysłu strachem i pragnieniem poczucia tej adrenaliny. Niestety nie mam takiego cacuszka, jakim jest dwukołowy rumak. Mój rumak, akurat ma cztery koła i stoi dwie ulice stąd. Schowałam ręce w kieszenie i wędrowałam po dwukołowcach, czułam jak ich kierowcy wlepiają wzrok na mnie, z tego powodu na mojej twarzy pojawił się uśmieszek.
Weszłam w tłum, który z upragnieniem oczekiwał na rozpoczęcie wyścigu.
Po chwili poczułam jak ktoś niezadbanym ruchem popchał mnie z taką siłą, że niespodziewanie poleciałam na czyjś motor, przewracając go.
Nie zadbałam o podniesienie go, czy coś w tym stylu.Po prostu odwróciłam się o 180 stopni, krzyżując ręce i idąc przed siebie jakby nigdy nic. Po chwili usłyszałam pewien głos, który nieomylnie został skierowany do mojej niczego winnej osoby.
-Ej ty! - słyszałam męski głos. Przystanęłam.- Tak ty.- Podszedł bliżej mnie.
-Co to ma znaczyć?-wskazał na motor, wywnioskować mogę, że zapewne był jego własnością.
-Rumak, piękny. Chciał sobie odpocząć, więc się wylega na bruku- uśmiechnęłam się
-Tak? Odpoczywa? A może pewna panienka niefortunnie go przewróciła?- zapytał się nie chcąc uzyskiwać odpowiedzi.
-Okej to ja.-spojrzałam mu w oczy- Zadowolony?- zapytałam biegając wzrokiem po jego ciele.
-Nie.- odpowiedział krótko, z uśmieszkiem, który mnie zaniepokoił. Miałam wrażenie, że w jego głowie szykuje się misterny plan.
-Przepraszam.A teraz?- zapytałam naciskając. Miałam szczerą nadzieję, że się ode mnie odwali.
Nie miałam ochotę z nim zadzierać, ale miałam dziwne przeczucie, że tak łatwo nie będzie.
(Ache?Na marginesie świetna postać. )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz