środa, 12 listopada 2014

Od Nicole Cd. Marshall

- Przepraszam, ale twoja pijacka niezdarność zaczyna mnie bawić. - parsknęłam kręcąc głową powstrzymując uśmiech i ruszyłam do kuchni, ale zanim w niej zniknęłam zdążyłam jeszcze zauważyć zdenerwowane spojrzenie Marshall'a
Słyszałam jak chłopak powoli wstaje i chwiejnym krokiem rusza chyba w stronę salony, bo nie słyszę by jego kroki się zbliżały. Kręcę głową i otwieram drugą szufladę szafki tuż przy tej z garnkami, która z kolei stoi obok zlewu do mycia naczyń (takie dokładne opisy..). Zaczynam grzebać między różnego rodzaju lekami od syropu na kaszel aż po tabletki z witaminą C. W końcu znajduje tabletki przeciwbólowe. To dość ciekawe, ale zawsze muszę kupować te same, bo reszta na mnie nie działa. Nie wiem dlaczego może po prostu mój organizm jest zbyt dziwny i wymagający. Wyjmuje pudełko z lekiem i sięgam do szafki nade mną po szklankę. Właśnie miałam nalać do niej wody, gdy usłyszałam trzask piorunu.
- Kya! - pisnęłam przestraszona, a po plecach przeszedł mi dreszcz.
Szklanka upadła na ziemie rozbijając się na kilkadziesiąt kawałeczków, a ja gwałtownie wyskoczyłam z kuchni.
- Poradzisz sobie jakoś. Na blacie masz tabletki przeciwbólowe, popij je czymś może być nawet woda z kranu. Śpisz na kanapie. - zawołałam pośpiesznie łapiąc jeszcze ubrania, które chłopak zostawił pod schodami i wbiegam na górę, a potem zatrzaskuje drzwi sypialni. Udaje mi się jeszcze wrzucić jego rzeczy do prania przez następnym grzmotem. Zaciskam zęby, ale mimowolnie kładę się na łóżku i zakrywam cała kołdrą. Zaciskam powieki i zaczynam karcić się w myślach, jaka normalna 18-latka boi się burzy? No tak ja nie jestem normalna...Kolejny piorun i kolejny zimny dreszcz przeszywa mnie na wylot, a ja ląduje pod swoim łóżkiem.Obawiam się, że to będzie najdłuższa noc mojego życia...
<Marshall? Masz swoją burze ;A;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz