wtorek, 11 listopada 2014

Od Diany CD. Adeline

- To... ja już pójdę
Powiedziałam i wbiegłam. Nie wiem czemu tak pochopnie, ale tak jakoś. Rozejrzałam się wokół. Tyle zieleni. Ręka nadal mnie bolała, ale i tak zamieniłam się w wilka i ruszyłam pędem. Mój bieg nie był zbyt szybki, gdyż miałam zranioną łapę, ale i tak biegłam
~~I w lewo, i w prawo, i skok, i ślisk
Mówiłam sobie w myśli. Najpierw skręciłam w lewo. Potem w prawo. Potem skoczyłam przez rzekę, ale potem prześlizgnęłam się pod kłodą. Niestety nie znałam tych terenów. Za kłodą była góra. Co dopiero padał deszcz, a tu była trawa. Więc było ślisko
- AAAA!!!
Krzyczałam jako wilk z uśmiechem na twarzy - co nie często się zdarza - i okrzykiem radości. Jechałam jeszcze szybciej niż biegłam. Gdy byłam na dole, zobaczyłam, ze jadę w jakiegoś wilka
- Z drogi!
Krzyknęłam. Wilk - chyba basior - się odsunął, a ja sama przywaliłam w drzewo. Kręciło mi się

<Jakiś chłopak?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz