Drapieżny, kpiący uśmiech nie schodził z jego ust przez cały dzień, racząc nim wszystkich wokoło. Jakby tak ukazywał swą wyższość nad tymi marnymi, ludzkimi, zanieczyszczonymi chemią którą sami sobie serwują stworzeniom. U większości ludzi wzbudzał dziwny niepokój, był zwierzęcy, okrutny i wręcz obiecywał kłopoty. Nasilił się z szczególnością, kiedy na ławce dostrzegł znajomą twarz z nosem w książce "żmija w szpilkach". Nie do końca wiedział, skąd ją zna, w końcu to mężczyzna który poznał "bliżej" połowę damskiej populacji Stanów Zjednoczonych, jednak ta była wyjątkowa i raczej był pewien, że nie poznał jej w ten sposób, raczej nie wyglądała jak ktoś taki. Być może odczuwał tak, bo była taka jak on. Przemieniała się w wilka i hasała po lesie, by po ponownej zmianie pokazywać się wszystkim leśnym zwierzętom w pełnej okazałości, w przebraniu pierwszych ludzi. Tak to jest, kiedy poszarpie się ubrania, albo zostawi je na drugim końcu lasu.
Dopadł ją jakiś czas później. Miało być niewinnie, ale ona postanowiła zacząć grozić przemeblowaniem twarzy, więc przestał być miły. W końcu ona sobie przypomniała, skąd zna Asę, jednocześnie przypominając mu. Najpierw zmarszczył brwi, nie przypominając sobie żadnego Martina ani 3c, ale w końcu zwycięstwo, coś mu świta. Nagle, jakby błyskawica rozświetliła ciemność, olśnienie, kojarzy. Mało chodził do szkół i ciągle je zmieniał, więc przypomnienie sobie choćby jednej trochę kosztowało. W jej wypowiedzi było coś dziwnego, jednak nawet po dłuższym zastanowieniu się, nie mógł odgadnąć co. No nic, może kiedyś na to wpadnie.
- Przypadek - powtórzył.
- Nie wierzę w przypadki - stwierdziła, a on uśmiechnął się szerzej, jednak teraz nie w wyrazie kpiącego grymasu acz jeszcze bardziej zwierzęcego. Niczym drapieżnik, który złapał w swe sidła ofiarę. Naprawdę go rozbawiła swą wypowiedzią, jednak dziś zdecydowanie pod względem psychicznym był bardziej wilkiem niż człowiekiem. Można panikować.
- Uważasz, że to ukartowałem? Zaskoczę Cię, to czyste zrządzenie losu, wina gwiazd, żart wszechświata czy jakkolwiek to nazwiesz - wzruszył ramionami obojętnie.
(Alexa?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz