niedziela, 16 listopada 2014

Od Asy C.D Adeline

Sytuacja niezbyt podobała się Asie. Nie był stworzeniem strachliwym, walka była wręcz pożądaną częścią egzystencji, ale nie był zbyt chętny do niej, wiedząc, że pociągnęłoby to za sobą nie małe konsekwencje. Owszem, miał szanse w pojedynku jednak nie obyłoby się bez mniejszych bądź większych obrażeń. Każde, nawet najmniejsze może być zagrożeniem dla samotnika. Spojrzał na nią, ciągle zachowując się pogardliwie. Nie obchodziła go kwestia, kogo to teren, bo do szczęścia ta informacja mu potrzebna nie była, nic sobie z tego nawet nie robił. I tak jutro, bądź nawet tego samego dnia znów błąkałby się niczym bezpański kundel po ich terytorium, nie zważając na wrogo nastawione wilki. Trudno go wygonić, jeśli sam odejść nie chce, to fakt. Taki uciążliwy pasożyt.
- Słodko - parsknął opryskliwie. Nadal szczerzył kły, co wyglądało trochę jak specyficzny uśmiech. Choć zazwyczaj dla kobiet był szczególnie miły, traktował ją jak wroga. Czemu? Bo ona go również, po prostu odwdzięczał się. Logika Asy, nie pytajcie i tak nie zrozumiecie. Zagadka nie do rozwiązania. - Nie obraź się, ale nie obchodzi mnie zabawa w watahy. Było miło, ale żegnam.
Chciał ruszyć w głąb lasu, w stronę, w którą wcześniej się kierował jednak upierdliwa wilczyca zastąpiła mu drogę. Pokręcił głową znudzony, wywrócił oczami i chciał ją wyminąć, jednak ona znów postanowiła uprzykrzyć mu życie swą upartością. Nie pozwoliła mu przejść.
- Co się tak rzucasz? Ah, tak, jestem obcym, wielkim złym wilkiem. Odsuń się, zanim Cię schrupię na śniadanie - zażartował.

(Adeline?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz