Pogasiłem wszędzie światła i w miarę możliwości zasłoniłem zasłony. Zażyłem ową tabletkę bez popijania. Ułożyłem się na kanapie i przykryłem jakimś materiałem leżącym na kałczu. Chwyciłem za małą poduszkę leżącą pod moją dupą i przytuliłem się do niej. Podwinąłem maksymalnie nogi i zamknąłem oczy. Leżałem tak dziesięć minut, dwadzieścia, trzydzieści.. Nic. Kompletnie. Z resztą mogłem się tego spodziewać, po kacu nigdy nie mogę usnąć. Nerwowo się kręciłem z boku na bok mrużąc oczy, które mimo moich starań się automatycznie się otwierały. Ostatecznie wstałem żeby chwilę pochodzić. Co prawda co jakiś czas traciłem równowagę, ale nie upadałem. Bez celu krążyłem po mieszkaniu. Co jakiś czas słyszałem grzmoty i błyskało się przez beżowe zasłony. Po paru kółkach stanąłem przed wejściem na schody chwilę się zastanawiając. Przejechałem ręką po owłosionych nogach. Położyłem nogę na pierwszym stopniu, a wyżej wyszedłem bardzo szybko, zupełnie jakbym nie dotykał stopami gruntu. Znalazłem się między paroma drzwiami - tylko jedne były zamknięte. To na pewno była sypialnia Nicole. Pchnąłem je lekko ręką, a w ziemię walnął mocny grzmot. Postać ukryta pod kołdrą skuliła się jeszcze bardziej niż dotychczas i pisnęła. W ciszy zamknąłem drzwi i podszedłem do niej. Najdelikatniej jak po pijaku umiałem ułożyłem się obok na łóżku. Dziewczyna pomału wysunęła się z pod okrycia. Była cała zapłakana.
- Czego chcesz? Wyjdź - Prychnęła z grymasem na twarzy.
- Nie.
- Aha? Bo co?
- Bo nie.
- Zdajesz sobie sprawę, że to moje mieszkanie? - Syknęła.
- Zdajesz sobie sprawę, że jestem własnością narodową i nie możesz mi rozkazywać? - Odparłem. - Jak chcesz możemy się tak dalej bawić, mi odpowiedzi nie zabraknie.
Dziewczyna zakopała się w pościeli. W pokoju rozbiegł się dźwięk piorunu. Nicole pisnęła i zaczęła skrzeczeć. Położyłem jej rękę na biodrze. To znaczy chyba na biodrze.
- Ej, czika, nie bój się - Szepnąłem i pogładziłem ją po owym miejscu. - To tylko burza.
Wyłoniła się z góry kołdry i pociągnęła nosem. Obtarła dłonią wilgotną twarz.
- Chodź tu - Wybełkotałem przybliżając się do niej.
Objąłem ją i znikła w moich pedalsko niebieskich ramionach.
<Nicole?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz