wtorek, 2 grudnia 2014

Od Jasmine CD Yvette

Trochę dziwne mi się wydało, że wszyscy są tutaj tacy mili, a przynajmniej ta jedna osoba, którą miałam szczęście poznać. Pod postaciami wilków zwiedzałyśmy okolicę.
- To więc mówisz, że gdzie mieszkasz? - powiedziała, gdy zmieniłyśmy się z powrotem w ludzi
- Na Orchard Street, urocze miejsce, nie powiem...
- Nie męczy cię mieszkanie w mieście, nasze uszy...
- Tak, ale do hałasu można się przyzwyczaić, tak samo do zapachu spalin, pozatym czasami mogę się zdrzemnąć w lesie
- Nie robiłabym tego na twoim miejscu, niektóre wilkołaki... Jakby to powiedzieć.. Nie do końca są uradowani na wieść o nowym przybyszu, szczególnie jeśli jest sam. Na ich terenie
- Jasne, pozostaje mi też gościniec, jakby co - uśmiechnęłam się

<Yvette? Brak weny :/>

piątek, 28 listopada 2014

Od Brooke CD. Matthewa

Zawarczała groźnie, kiedy pojawił się ten debilny warunek. Spróbowała kolejny raz wyrwać się z jego uścisku. Na marne.
- Nie ma mowy. - syknęła przez zaciśnięte zęby. Co za natręt...
- No cóż, w takim razie...
- Czekaj! Dobra, pójdę gdzieś z tobą! - zawołała rozpaczliwie.
Nie lubiła być mokra. Bardzo nie lubiła. Wręcz nienawidziła. Poczuła, że odstawił ją na ziemię. Gdyby nie opanowała się dostatecznie, jej nowy znajomy oberwałby teraz z liścia. Patrzyła na niego wzrokiem seryjnego mordercy.
- Pamiętaj, jeden wypad. A potem schodzisz mi z drogi i nigdy więcej już się nie spotkamy. Jasne? - wycharczała, dysząc ciężko.
- Pewnie... - przyjrzał jej się nieco zdumionym wzrokiem.
- Ale zanim gdziekolwiek się pokażę, w pierwszej kolejności muszę się przebrać i w miarę ogarnąć. Jedziemy do mnie. - westchnęła.
Nie czekając na odpowiedź, ruszyła w odpowiednim kierunku. Szła tam, gdzie zostawiła swój samochód. Eleganckie, czarne Audi prezentowało się cudownie. Wsiadła do środka i odczekała chwilkę. Zajął miejsce pasażera. Chwilę później byli już w trasie. Drogę przebyli w milczeniu. Od czasu do czasu czuła na sobie jego wzrok. Czas dłużył jej się niemiłosiernie, co zdarzało się bardzo rzadko... Dotarli. Wysiadła szybko i w moment zniknęła za drzwiami, wpuszczając najpierw Matthewa. Piękny apartament z jeszcze piękniejszym wnętrzem. Zrzuciła z siebie podłużny sweterek, zapinany na drobne guziczki. Zawsze jest on rozpięty. Ziewnęła i przeciągnęła się.
- Żartujesz sobie? - usłyszała jego głos za sobą.
Odwróciła się powoli w stronę Matta i spojrzała nań pytającym wzrokiem.
- Jesteś Brooke Jensen? Ta aktorka? - wyglądał na niego zdziwionego.
Kiwnęła głową potwierdzająco.
- Brooklyn Allyson Jensen. Tak mam przynajmniej w dowodzie. - zaśmiała się cicho, po raz pierwszy od momentu, gdy go poznała. Nie uważała, by to, kim jest było czymś nadzwyczajnym. Ona widziała w sobie zwykłego człowieka.

(Matthew? XD)

Od Marceline

Źrenice gwałtownie się rozszerzyły, pod wpływem nagłego braku światła, dochodzącego do oczu. Ludzie zaczęli unosić ręce i robić charakterystyczną rogatą dłoń. Do moich uszu dobiegły podniecone gwizd i pokrzykiwania, a kiedy złapałam za mikrofon i uśmiechnęłam się tajemniczo wszyscy natychmiastowo ucichli. Poprawiłam lewą ręką grzywkę, która od pewnego czasu bardzo mnie denerwowała i uniosłam rękę w górę tworząc taki sam gest jak i moi słuchacze.
Co tydzień zawsze w piątkowy wieczór szła z mojej własnej inicjatywy piosenka Prodigi. Dzisiaj padło na Thunder, z czego byłam zadowolona. Ludzie zazwyczaj dobrze bawili się przy utworach tego zespołu, a ja miałam dziwną swobodę głosu. Mój kark już przyzwyczaił się do nagłych ruchów headbanging'u, a moje stopy twardo stały na ziemi, jakby były przytwierdzone magnesem do podłoża. Zauważyłam kątem oka jak wysoki, młody blondyn w okularach wskazuje na mnie palcem zza kulis. Kiedy muzyka przestała grać skłoniłam się lekko, słysząc nagły wybuch publiczności. Odłożyłam mikrofon na miejsce i ominęłam długowłosego gitarzystę udając się za kulisy.
***
- Serio? - spytałam półszeptem trzymając w prawej ręce czarną kopertę z ukrytymi banknotami.
- Należy ci się urlop, już zdecydowałem. Twoja buźka, głos - młody chłopak, spojrzał na mnie z chytrym uśmieszkiem- i reszta ciała sprowadziła nam nalot fanów ostrej muzyki. Powinnaś zrobić sobie dłuższy urlop, Andrew i Michelle cię zastąpią.
Spojrzałam na blondyna lekko zdziwionym wzrokiem. Po chwili otworzyłam kopertę i widząc kilkanaście banknotów odezwałam się:
- Nieee, no ja takiej sumy przyjąć nie mogę.
Chłopak złapał mnie za rękę i cofnął ją.
- Potraktuj to jako prezent urodzinowy - popchnął mnie w stronę drzwi.
- Ale-e-e... Urodziny mam dopiero za sześć miesięcy.
- Bierz i nie marudź, karze ci wziąć trzy miesięczny urlop, jedź sobie do tego Aspin - wyszeptał i zamknął drzwi na srebrny klucz.
- Nie do Aspin tylko do Phoenix w Arizonie, tumanie... - syknęłam czując się głęboko urażona.
- Haha, przecież żartowałem - zaśmiał się głośno i poczochrał ręką moją głowę.
Nienawidzę być niska! Odepchnęłam jego rękę i ruszyłam schodami na górę. W sumie to bardzo się cieszyłam, że wyrwę się z Nowego Jorku. Wyciągnęłam szybkim ruchem połowę ciuchów z szafy i rzuciłam je na podłogę. Spod łóżka wyciągnęłam plecak moro, który pachniał sianem, co było niezwykle interesujące... Wpakowałam szybkim ruchem kilka rzeczy do plecaka, a kopertę umieściłam w wewnętrznej kieszeni. Podeszłam do okna i otwarłam je czując jak zimne powietrze ochładza moją twarz. Wzięłam głęboki oddech i spoglądnęłam na niebo. Ciemne niebo było przykryte grubymi warstwami chmur, przez co ograniczało to znacznie widoczność gwiazd. Od dawna chciałam zwiedzić chociaż niewielką część Arizony. Zobaczyć wspaniałe niebo, Wielki Kanion i poczuć wiatr we włosach. Tak chce żyć. Stać się wilkiem? Być nim już na zawsze? Żyć bez ludzkich zmartwień?
- Nigdy nie byłaś, ani nie jesteś wilkiem... - wyszeptałam i ścisnęłam skrawek czarnej koszulki. - Nigdy także nim nie będziesz. Zmarnował ci życie, nie możesz mu wybaczyć.
Opadłam na łóżko, starannie związałam sobie kucyka i przebrałam się w całkowicie inne ubranie. Zamiast czarnych ciuchów i glanów, na moim ciele prezentowała się niebieska bluza z kapturem, szare rurki i jakieś stare, potargane tenisówki z wyprzedaży. Z klubu wyszłam tylnymi drzwiami, słyszałam wesołe pokrzykiwania ludzi i jakąś spokojną muzykę...
Droga od klubu do autostrady wymagała półgodzinnego marszu. Szłam chodnikiem lekko się uśmiechając. Deszcz zaskoczył mnie w połowie drogi i byłam lekko zła, że cała przemoknę. Ustawiłam się wzdłuż wąskiej drogi, czując jak krople zwiększają się i mocniej uderzają w moje ciało. Poruszyłam ręką gdy przejeżdżała jakaś ciężarówka, lecz kierowca się nie zatrzymał. Super! Już na początku swojej drogi muszę zająć stanowisko autostopowicza. No ale cóż jak mawiał tata - zawsze i wszędzie szukaj przygody, która może zmienić los twojego życia.
<Ratunku, będę cała mokra XD Ktoś?>

Od Matthewa CD Brooke

Laska mnie zaskoczyła. Nieczęsto spotykam się z taką agresją ze strony innych i możliwe, że nie jestem do niej przyzwyczajony.
- Łooo, dziewczyno, stop agresji...
Spojrzała na mnie, lekko już się uspokajając.
- Jestem Matthew - podałem jej rękę wyszczerzając zęby.
- Brooke - odpowiedziała, lecz nie odwzajemniła uśmiechu.
- Cóż, skoro zepsułem ci obiad, to może upolujemy coś razem?
Zrobiła minę, która wyraźnie mówiła "Nie mam ochoty". Tak też powiedziała.
- Okres masz? - rzuciłem żartobliwie.
Nie przyjęła tego jako żart.
- W takim razie zapraszam na obiad. Jeśli wolisz ludzkie jedzenie... - odparłem.
- Nie wolę.
- A co wolisz?
- Nic.
- Dobra, koniec obrażania się, bo wrzucę cię do jeziora!
- A spróbuj tylko! - wyszczerzyła kły.
- Nie zawaham się.
Skrzyżowała ręce na piersi.
- Nie zrobisz tego.
I w tym momencie chwyciłem ją w pasie i zaniosłem do najbliższego jeziora. Nie było daleko, więc zbyt się nie zmęczyłem. Dziewczyna piszczała przez całą drogę. Zacząłem przymierzać się do wrzucenia jej do wody.
- Przestań oszołomie! - darła się.
- Dobrze - *le szatański uśmieszek* - Jeśli dasz się gdzieś zaprosić.

Brooke? ^^

Od Yvette CD Jasmine

- Hej, mogę wyjść dzisiaj wcześniej?- zapytałam Ache.
- To znaczy? - Ache był wczytany w swoją gazetę.
- Hm. Teraz? Poradzisz sobie?
- Wątpisz we mnie? - chłopak uniósł brwi.
- Jakże bym mogła...
Odwróciłam się z powrotem do dziewczyny.
- Możemy iść już teraz - uśmiechnęłam się - Poczekaj chwilkę.
Ona na znak zgody pokiwała głową i odwzajemniła uśmiech.
Przebrałam się w pokoju socjalnym, zabrałam kurtkę, spakowałam swoje drobiazgi w torebkę i wróciłam do koleżanki.
- Idziemy? - spytała.
- Jasne - wskazałam drzwi i obie ruszyłyśmy na miasto.
Opowiadałam o dosłownie wszystkich spotkanych sklepach, obiektach i budynkach. Pokazałam jej moje ulubione centrum handlowe oraz sklep, w którym często są przeceny. Miło mi się z nią gadało. Była bardzo miła. Lecz pozory mogą mylić. Trzeba ją lepiej poznać. Łatwo kogoś ocenić od razu.

Jasmine? Przepraszam, ze krótkie i nudne : ))

Od Sharon CD Yvette

I w końcu nadszedł ten dzień. Dzień w, którym wszystko się zmieniło.Ostatnie chwile w przydrożnym lesie. Już czas wyruszać, tylko wezmę jeszcze mój flet. Pobiegłam do domu i przyniosłam srebrna fujarkę. Wsiadłam do samochodu i gaz do dechy, nie wiedziałam kiedy się zatrzymać. Aż w końcu napis na budynku wszystko mi zdradził. Podjechałam. Wyszłam z samochodu i wyciągnęłam kluczyki. Tam było tak pięknie! Ale niektóre zapachy dawały mi fałszywe znaki. Poszłam do pewnej dziewczyny::
- Witam, Sharon Colede - przywitałam się nie pewnie.
- Coś mi to mówi...- spojrzała na mnie - Jak coś to dyrektorka po prawej.
- Wielkie dzięki - podeszłam w prawo. Weszłam do pokoju:
- Dzień dobry! Sharon Colede - ponownie powiedziałam.
- Tak, tak rozumiem.........tak........oczywiście........około 14?....dobrze ..... - dyrektorka skończyła rozmowę telefoniczną - Witaj skarbie! Podpisz tu i z głowy! Przeczytałam umowę dokładnie i podpisałam jednym ruchem ręki.
- To ja może pójdę do pracy - powiedziałam - Do widzenia. Do dyrektorki znów zadzwonił telefon.
- Poczekaj moja droga! Gdybyś nie wiedziała co robić zapytaj się niejakiej Yvette.
- Dobrze, do widzenia - zamknęłam drzwi. Szukałam i szukałam napisu mojej pracy. Po chwili znalazłam bar. Weszłam do niego, a tam piękne żarówki, krzesła i jeden wspaniały blat. Przy blacie czekała tam już na mnie pewna osoba:
- Cześć! Jestem Sharon.
- O! Właśnie na ciebie czekałam - dziewczyna uśmiechnęła się - więc tak zaraz opiszę Ci czym się dzisiaj zajmiesz.
Jako iż byłam nowa myślałam, że czeka mnie brudna robota, lecz to nie było tak...

<Yvette?>

Od Brooke CD. Matthewa

Pędziła przez las za swą zdobyczą. Tym razem liczyła na powodzenie w polowaniu. Jej celem był jeleń z olbrzymim porożem, naprawdę bardzo ładny. Dyszała, bo bieg nieco ją zmęczył. W pewnej chwili znalazła się na rozległej polanie. Padało na nią światło słoneczne. Żółte, podłużne źdźbła trawy delikatnie poruszały się przez przemykający w powietrzu zefirek. Brooke przylgnęła do ziemi i teraz przemieszczała się w dziwny sposób, jakby czołgając się. Brzuchem szorowała po glebie. Coś poruszyło się nieopodal. Złapała głęboki wdech i odbiła się od ziemi, ale zamiast wbić kły w ciało ofiary, poczuła silne uderzenie i dosłownie odleciała na bok. Po zetknięciu z ziemią, przeturlała się kilka metrów. Gdy wreszcie udało jej się zatrzymać, uniosła leniwie łeb i kichnęła, bo wzburzyła w górę - przez to wszystko - tumany pyłu. Mlasnęła cicho i podniosła się. Zobaczyła nieopodal innego wilka. Zawarczała głośno i skoczyła w jego stronę. Zahamowała tuż przed nim. Momentalnie przybrała ludzką postać, a nieznajomy przed nią uczynił to samo. Ubrania Brooke były nieco zniszczone po kilku przemianach.
- Słuchaj no, koleś! - warknęła. - Kolejny raz straciłam obiad, bo ktoś mi przeszkodził! Ja mam już po dziurki w nosie tego wszystkiego! Czy chociaż raz nie mogę normalnie sobie czegoś upolować?! No nie mogę?! Uwzięliście się na mnie?! - wydarła się. Wyglądała dosyć groźnie! Jak wściekła świnka morska, ha!

(Matthew? XD)

Od Jasmine Do Yvette

Drzewa przewijały się z zawrotną szybkością. Każda sekunda biegu sprawiała mi nieopisaną przyjemność. Biegłam w stronę Księżyca Łowcy. Byłam tam tylko raz tydzień temu i brakowało mi tej ciszy i przyjemnego zapachu mięsa z przyprawami zamiast spalin, które codziennie drażniły mój czuły nos. Wpadłam do restauracji jak strzała nie trudząc się zmianą w człowieka. Z każdą chwilą dochodziły mnie przepyszne zapachy z kuchni i ze stołów przy których siedziało kilka wilkołaków. Podeszłam do lady.
- Witam! Co podać? - spytała kelnerka
Próbowałam odpowiedzieć, ale z mojego pyska wydobyło się kilka szczeków i warknięć. Teraz przypomniałam się, że zamiast czerwonowłosej dziewczyny jestem wilkiem z białym futrem. Szybko zmieniłam się w swoją ludzką postać.
- Poproszę danie dnia
- Już się robi
Usiadłam przy barze w oczekiwaniu na jedzenie. Wyjęłam z kieszeni telefon. Zawsze dziwiło mnie, że wszystko zostawało na swoim miejscu mimo zmiany. Po chwili podeszła do mnie dziewczyna - ta sama co odbierała zamówienie. Położyła przede mną talerz z krwistym stekiem i dwiema surówkami w małych porcjach. Krótko podziękowałam i zabrałam się do jedzenia. Czyszcząc blat barmanka spytała:
- To ty jesteś ta nowa?
- Tak, przybyłam jakiś tydzień temu do stada, jestem Jasmine
- Ja jestem Yvette, widzę, że dość dawno nie jadłaś czegoś... naszego
- Tak, zwykle jem to "ludzkie" jedzenie, niby jest dobre, ale to tutaj jest niesamowite
- To zasługa naszego kucharza - uśmiechnęła się
- Podziękuj mu ode mnie
- Jasne - nastała chwila ciszy, w której powoli zbliżałam się do końca posiłku - znasz okolicę? Może cię oprowadzić?
- Chętnie, kiedy kończysz?

<Yvette?>

środa, 26 listopada 2014

Nowy Wilk! Oto Jasmine!

Imię i nazwisko: Jasmine Kordess
Autor: DominikaStelmaszuk 

Z wielką radość pragnę powiadomić Was o naszym nowym członku! Przedstawiam Jasmine! Życzymy Ci spełnienia marzeń w naszej watasze, wiele weny twórczej do pisania opowiadań, poznania wspaniałych znajomości, a także odnalezienie miłości!
________________________________________________________________________
Kolejna informacja dla Was. WAŻNA! Jeszcze w tym tygodniu najprawdopodobniej odbędą się wybory na Bethę! Będziemy wybierać waderę oraz basiora, którzy obejmą tą funkcję.
Zaraz po wyborach odbędzie się wspomniany już konkurs.
Przy okazji prosimy o aktywność, która jak zauważyłyśmy znaczni spadła! Liczymy na Was!
________________________________________________________________________

~Ness Cullen
nesscullen6@gmail.com

Od Yvette CD. Sharon

Z początku nie ufałam tej dziewczynie. Nie miałam w zwyczaju zaprzyjaźniać się od razu z nowopoznanymi osobami. Ale trzeba było się zapoznać, w końcu miałam z nią pracować. Mam nadzieję, że okaże się w porządku.
- Tak... Ja jestem Yvette. dzisiaj musisz zrobić parę rzeczy... Przebierz się.
- Jasne... - powiedziała cicho i wyszła do pokoju socjalnego.
Zanim przyszła zdążyłam zebrać kilka zamówień i wydać trzy piwa i jednego drinka.
- No wreszcie! Musisz to robić szybciej... Dobra, weź zamówienie od tamtego gościa - wskazałam na nastolatka stojącego przy ladzie - I upomnij, iż w lokalu nie można palić.
Dziewczyna wykonała swe zadanie błyskawicznie i wróciła do mnie.
- Dwa razy piwo! - wrzasnęłam do Iaan, która jak na razie jest sama z tym wszystkim.
Uśmiechnęłam się do dziewczyny.
- Zaczynasz łapać o co chodzi.
- Cieszę się. - powiedziała smętnie.
- Spoko, mój pierwszy dzień też taki był - szturchnęłam ją w ramię - Wyluzuj!
Wtem podszedł do mnie jakiś chłopak. Wyglądał na bardzo zdenerwowanego. Jego oczy przybrały żółto-zieloną barwę. Wiedziałam, że zaraz nastąpi przemiana. Sharon była bardzo przestraszona. Ja nie. Byłam już dobrze przygotowana na tego typu sytuacje. Stałam i się nie ruszałam. Byłam gotowa do odskoku, jakby co.
Oczy chłopaka stały się normalne, a on zaczął się głośno śmiać. Podszedł do kolegów grających w butelkę. Słyszałam jak mówił "Widzieliście minę tej czerwonej?" I nadal się śmiał. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Wychodzę. Wracam za godzinę. Poradzisz sobie, nie? - I nie czekając na odpowiedź zabrałam ze sobą kurtkę i wyszłam z lokalu.
No co? Trzeba młodą przetestować.

Scharon?

Od Matthewa

- Proszę mi zrobić kawę. - rzuciła do mnie przełożona, gdy tylko zjawiłem się w pracy.
Uniosłem brwi. Nie zatrudniłem się tu jako sekretarka. Fajne mi powitanie. Z drugiej strony nie chcę stracić roboty. Co mi tam. Podszedłem do blatu, na którym stał ekspres do kawy, wyjąłem z wiszącej szafki pierwszą lepszą filiżankę i podstawiłem pod ekspres.
- Z mlekiem czy bez? - zapytałem.
- Bez - odrzekła Umbridge (pozdrawiam wszystkich fanów HP).
Przy okazji zrobiłem też napój kofeinowy dla siebie. Nie wyspałem się, przyda mi się zastrzyk energii. Podałem filiżankę szefowej i zabrałem się do pracy. Póki co czeka mnie korekta tygodnika "Good York". Jak dorosły człowiek może zrobić tyle błędów w jednym artykule? Jak on został dziennikarzem? Czy jego komputer nie podkreśla błędów czerwoną falistą? W sumie nie ma się co naśmiewać, sam wciąż robię korekty.
- Posprzątaj biurko, będzie ci się lepiej odnaleźć! - poradziła przełożona.
- "Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko?" - zacytowałem Einsteina.
Spojrzałem na zegarek. Jeszcze sześć godzin i mogę stąd iść. Byle do czternastej.
I tak było każdego dnia. Dzień w dzień, idę do pracy, pracuję, wracam do domu, oglądam telewizję, robię inne mało ciekawe rzeczy, idę spać, wstaję, idę do pracy... Czas wyrwać się z tej cholernej rutyny!
Ponieważ dnia poprzedniego był piątek, oznacza to, że dziś sobota. Upragniona sobota! Lecz i tak cały dzień zapewne przesiedzę w domu... Nie powinienem tak. Zbyt łatwo mnie wówczas zdenerwować, a to nie jest dobre, kiedy jest się potworem, tj. wilkołakiem. Ale co ja mam robić? Może by tak pobiegać. W postaci wilka, rzecz jasna. Pomysł idealny, Einsteina godny!
Ubrałem lekkie, aczkolwiek ciepłe ubranie, zamknąłem mieszkanie i udałem się do garażu. Powitała mnie tam woń, uważana przeze mnie jako jedna z ulubionych - stary olej samochodowy z nutą zapachu metalicznego. Ach, jakże bardzo ja kocham motory! Ten niespodziewany zastrzyk adrenaliny, kiedy jedziesz przez centrum miasta i robisz taki hałas, że każdy kto tamtędy akurat przechodzi ogląda się za tobą. Wyprowadziłem pojazd dwukołowy przed garaż, a ten automatycznie zamknął się za mną. Włożyłem kluczyki do stacyjki. I już pięć minut później jechałem drogą, nie czując jednak żadnego wiatru we włosach. Powodem tego mógł być kask. Ale matka moja pozwoliła mi jeździć motorem, pod warunkiem, iż będę miał kask. Nie żebym się jej słuchał, ale nie chciałem jej sprawiać zawodu. Dojechałem do lasu i od razu poczułem szczęście. Zdecydowanie leśne zapachy również mogę zaliczyć do moich ulubionych. Odstawiłem maszynę przy leśnej dróżce i wbiegłem do lasu. Od razu przemieniłem się w wilka, czując nieodpartą potrzebę pobiegnięcia w ten las jak najgłębiej. Miałem ochotę już nigdy nie wracać do zatłoczonego miasta, jednak wiedziałem, że to niemożliwe. Nagle poczułem ciekawy zapach. Po chwili zdałem sobie sprawę, iż jest to zapach innego wilkokrwistego. Podążałem za nim.

Ktoś chętny? : )

wtorek, 25 listopada 2014

Od Brooke CD. Adeline

Wataha? Dołączenie? Nowe miejsce?
Poczuła, jakby ktoś z całej siły kopnął ją, ale nie miała mu tego za złe, bo dzięki temu kopniakowi wygrała w totka. Dokładnie to odczuwała. Na jej twarzyczce pojawił się uśmiech, a w oczach można było dostrzec tajemniczy błysk.
- Mówisz poważnie?! Serio chcesz mnie w swojej watasze?! To najpiękniejszy dzień w moim ży...! - krzyknęła radośnie, przy czym machnęła rękami. Szybko opanowała się i spoważniała. - Znaczy... Z chęcią dołączę do twojego stada i z dumą będę reprezentować watahę? - to zabrzmiało bardziej jak pytanie, ale w tej chwili nie przejmowała się tym. Liczył się fakt, że zaproponowano jej członkostwo.
Zauważyła rozbawioną minę Adeline. Nieco się zarumieniła. Skarciła się w duchu za swoją wybuchowość. Starała się bardzo być spokojną i normalną, ale... cóż, to trudne!
- Chyba zostało mi już tylko przywitać cię i życzyć powodzenia. - nowa znajoma posłała uśmiech naszej wariatce.
- Dzięki - zaśmiała się cicho. - Jak duża jest? W sensie wataha...
- Nie za mała, ale ogromna także nie. Póki co jest nas w sam raz, choć ciągle przybywają nowi. - ciemnowłosa odpowiedziała spokojnym tonem na pytanie. W międzyczasie ruszyły przed siebie, postanawiając - bez wcześniejszego obgadania tego - przejść się.
- O... to chyba dobrze, nie? - wyszczerzyła się Brooke. Już nawet zapomniała o swoich "nieco" zniszczonych ubraniach... Chwila, ona w ogóle nie wiedziała, w jakim są stanie!

(Adeline? XD)

poniedziałek, 24 listopada 2014

Nowy Wilk! Przedstawiam Matthewa!

Imię i Nazwisko: Matthew Landcoaster (Matt)
Autor: Rainbow :3
Z wielką przyjemnością witamy nowego przybysza! Jest to kolejna postać naszej członkini, z czego wnioskujemy, że jej się podoba u nas. Dla Matthewa mamy wiele pozytywnych życzeń na przyszłość, takich jak poznania przyjaciół, przeżycia wspaniałych chwil w naszym gronie, samych najlepszych wspomnień, które wyniesiesz stąd i abyś został jak najdłużej!
~Ness Cullen 
nesscullen6@gmail.com  

niedziela, 23 listopada 2014

Od Alexy CD. Asy

Patrzyłam na jego uśmieszek i te podłe oczy. Ściskał moją rękę i czułam już jak nie dopływa do niej krew.Szarpnęłam lekko by dać mu znak by puścił, ale on nie puszczał.Tylko szeroko wyszczerzył swoje białe zęby. Zaczął mi coś mówić o jakiś gwiazdach i żartach.
-Wiesz co niech ci te gwiazdy sobie będą, a teraz możesz puścić moją dłoń?
Pokręcił przecząco głową.
-Na razie proszę ładnie, a zaraz mogę zadać ci kopniaka w centrum twojego układu planetarnego.Więc jak?
- A ładniej?
Zbliżyłam się do niego i uśmiechnęłam szeroko, przymrużyłam oczy i szybko szarpnęłam swoją rękę, odzyskując jej niepodległość.I w tym samym momencie upadłam na ziemię.On przestraszony kucną i zaczął mnie jakoś podnosić.Ja obróciłam głowę i zaczęłam się śmiać.
-Ach to taka z ciebie spryciula?
-Większa niż ci się wydaje- puściłam mu oczko
-A tak w ogóle to jak byś nie pamiętała z dawnych lat jestem Asa.
-A ja Alexa, dzięki że przypominasz
-Dlaczego jesteś tak wrogo do mnie nastawiona?
-Hahaha wrogo nastawiona! No popatrz, najpierw od tyłu mnie podchodzisz to jak miałam zareagować? Może ci podziękować na kolanach.Wybacz, mam już swoje zdanie.a teraz idę przed siebie, żegnam!-zaczęłam podnosić się z ziemi
-Czekaj, nie idź!
-Niby dlaczego? Albo chociaż czekaj czekaj, ja zostanę, a raczej dotrzymam ci towarzystwa, a ty dla mnie coś zrobisz- zrobiłam swój podstępny uśmieszek
-Coś, to znaczy co?
-Coś takiego, co podniesie stopień adrenaliny, a przy okazji mnie czegoś nauczysz, oczywiście jeśli chcesz. A tak wprost, to sobie pojeździłabym, tylko bym musiała po autko do mojej mamusi skoczyć.
-Nie musisz ja mam swoje.
-Nie boisz się, co nie?
-A niby co takiego miało by się stać?
-Niiiic.
-No dobra zobaczymy, to jak, piątka na dobicie targu?
-Haha, piątka!
-Skoczymy do mnie, czegoś się napijemy, przebiorę się i coś wymyśli, bo serio mi się nudzi.
-Okej, tylko nie próbuj już przeprojektowywać mojej twarzy.
-Zobaczy się.
Podniosłam się i ruszyłam bez słowa przed siebie.Asa ruszył za mną i zrównał się chodem razem ze mną.

(Asa? ach ta wredna wena poszła i nie wraca...)

Nowy Wilk! Witaj Sharon!

Imię i Nazwisko: Sharon Colede
Autor: julia11003 

Oto nasz kolejny członek! Witamy Sharon! Zwróćcie uwagę na oczy *u*. 
Życzymy Ci dużo miłych chwil spędzonych razem z nami, spełnienia marzeń i poznania wielu przyjaciół!

~Ness Cullen 
nesscullen6@gmail.com 

sobota, 22 listopada 2014

Od Yvette

- Dzień dobry - powiedziałam, uśmiechając się do wysokiej, kościstej kobiety o paraliżującym wzroku.
Gestem ręki zaprosiła mnie do małego, obskurnego pomieszczenia. Usiadłam na jednym z drewnianych, staromodnych krzeseł.
- Witam - odparła - Panna Yvette Gainsborough, jak sądzę?
- Oczywiście - zaczęłam, nabierając powietrza - Myślę, że jestem dobrą kan...
- Dobrze, wystarczy - przerwała mi - Potrzebujemy pracowników, więc nie będę owijać w bawełnę. Jest pani zainteresowana moją ofertą, czy nie?
- Naturalnie - powiedziałam szybko, aby nie wzbudzać wątpliwości.
- W takim razie możemy od razu podpisać umowę. - z biurka wyciągnęła gruby plik kartek - Oczywiście będzie pani miała trochę czasu na przeczytanie jej dokładnie - podała mi pakt i wyszła.
Zważywszy na nacisk, który położyła na słowo "dokładnie", postanowiłam jednak przeczytać kontrakt.
Ku mojemu zdziwieniu wszystko było jasno objaśnione, nie było żadnych drobnych druczków. Złożyłam podpis. Czekałam. Czekałam i czekałam. Z nudy zaczęłam czytać tytuły z okładek książek znajdujących się w małej, przeszklonej biblioteczce. Potem przeniosłam wzrok na okno. Ni było tam nic ciekawego. Trawa, drzewa, kilka pagórków w oddali. Zimowe słońce raziło mnie po oczach. To już moja druga praca w tym mieście. Mam nadzieję, że tym razem nie wywalą mnie po trzech miesiącach. Nie mam żadnego wykształcenia... Nie mogę oczekiwać na zarabianie kroci, póki co.
Wreszcie wróciła, podpisała umowę i grzecznie mnie wyprosiła. Nie chciałam tak myśleć, ale ta baba jakaś dziwna jest. Jeśli nie czyta w cudzych myślach, to wszystko powinno być w porządku.
Wyszłam z budynku "Księżyc Łowcy", mojej nowej pracy. Westchnęłam, włożyłam słuchawki w uszy i wybrałam się do miasta. Nie zważając na innych ludzi, brnęłam z zamkniętymi oczami, nucąc pod nosem najnowszy kawałek Passengera.
Było do przywidzenia, iż na kogoś wpadnę. Słuchawki wypadły mi z uszu.
- Przepraszam! - powiedziałam automatycznie.

Ktoś ma ochotę? Końcówka ciut mało oryginalna ;x

piątek, 21 listopada 2014

Od Adeline CD. Brooke

Lustrowałam dziewczynę wzrokiem. Do tej pory nie wierzyłam w bezinteresowną pomoc, mówiąc szczerze, ta 'wilkołaczka' zaimponowała mi. Wolnym truchtem ominęłam ją zwinnie i podążyłam w rosnące nieopodal gęste krzewy. Tam zmieniając się w człowieka założyłam ubrania, które starałam się zawsze mieć pod ręką. Dziewczyna miała na sobie lekko starte yeansy, stwierdziłam, że muszą być one 'po przejściach' związanych z wielokrotną przemianą, podobnie jak jej bluzka.
-Naprawdę dziękuję ci za pomoc. - powiedziałam wyciągając w stronę rękę. Nie pamiętam kiedy ostatnio zdobyłam się na taki czyn. Z pewnością dawno.
-Ależ to drobnostka, wilkołaki muszą sobie pomagać. - powiedziała po czym uścisnęła z lekkim uśmiechem moją dłoń.
-Ryzykowałaś życie, to nie drobnostka. Nie rozumiem tych kłusowników, przecież polowania nie zrobią z nich kogoś lepszego. - zauważyła z pełna irytacją w głosie.
-Dokładnie, dla nich liczy się wyłącznie zysk. Zabić kilka wilków, sprzedać futro i zarobić, cały sens ich życia.
-Tak w ogóle jestem Adeline. - przedstawiłam się. Ta dziewczyna była tego godna, a więc zapytałam po chwili - Jestem jedną z Alf watahy, niedaleko znajdują się jej tereny.
-Ja nazywam się Brooke. Co to za wataha?
-Same wilkołaki, jeżeli chcesz, z chęcią Cię przyjemy jako nowego członka. - zaproponowałam.

(Brooke? Wspomniałam, że moje pierwsze opowiadania są właśnie takiego, nieciekawego pokroju? xD)

Nowy Wilk! Oto Yvette!

Imię i Nazwisko: Yvette Gainsborough.
Autor: Rainbow :3
Z wielką przyjemnością witamy Cię, Yvette! Pragnę zwrócić uwagę na Twoją  uprzejmość, dziękuję za zachowanie kultury, nie tylko Yvette, ale również paru innym osobą.
Pierwszego dnia życzymy Ci wiele radości, masy wspaniałych przygód przyjaciół i odnalezienie miłości!
Witaj!
 ~Ness Cullen 
nesscullen6@gmail.com 

czwartek, 20 listopada 2014

Od Adeline CD. Asy

Tak właściwie zaproponowałam mu to tylko dlatego, że jego osoba w pewnym sensie mnie zaciekawiła. Sprawiał wrażenie pewnego siebie i swoich racji, śmiałego i nieugiętego. Takie osoby przydałby się nam w watasze, a kto wie, może Asa ma też lepsze strony, które w przyszłości się ujawnią.
Bez żadnego słowa, czy chociażby jakiegoś gestu ruszyłam krętą ścieżka w stronę małej leśniczówki. Musiałam całą drogę spędzić w postaci wilka, albowiem nie zamierzałam paradować 'na golasa'. Asa szedł w zadumie, rozglądając się dookoła. Miałam nadzieję, że mojego hojnego daru nie potraktował jak jakąś pułapkę. Szczerze, nie byłam aż tak szczeniacko nastawiona do przybysza, dlatego na taki poniżający czyn nie byłoby mnie stać w tym, czy żadnym innym towarzystwie.
Gdy byliśmy już blisko, zboczyliśmy ze ścieżki wchodząc w gęste zarośla. Chłopak próbował odgarniać denerwujące listki i gałązki rękoma, jednak zanim uporał się z jednym drzewem, bądź krzewem, atakowała go kolejna roślina. Patrzyłam na to, co chwila zerkając za siebie. Potrząsałam tylko z dezaprobatą głową i sama ponownie kontynuowałam przedzieranie się przez bujna zieleń.
-Mogłabyś tutaj trochę pokosić. - stwierdził zirytowany. Warknęłam cicho w ramach odpowiedzi na bezsensowną poradę. Kosić w lesie?
Pod drewnianą chatką zatrzymałam się i łapą przesunęłam kawałek blaszki znajdującej się tuż pod oknem. Delikatnie wsunęłam pysk do niewielkiego otworu dmuchając ostrożnie. Tym sposobem odgarnęłam piasek i odnalazłam drobny kluczyk. Wręczyłam go Asie głową wskazując na zamek w drzwiach. Zrozumiał to, wsunął kluczyk i otworzył je. Weszłam pośpiesznie, kierując się na schody prowadzące na pierwsze piętro. Odnalazłszy drzwi do garderoby nacisnęłam przednimi łapami na ich klamkę. Wzięłam pierwsze lepsze jeansy i bluzę. Próbowałam się rozprężyć i przemienić w człowieka, co udało mi się wyjątkowo szybko. Wskoczyłam we wcześniej przyszykowane ubrania i zbiegłam w nich na dół.
-Na górze jest wolny pokój. Możesz się tam ulokować. - poinformowałam go wskazując na schody.-Ciemne drzwi, pierwsze po prawej od schodów.
-Okej.
-Jak chcesz możesz za jakieś półgodziny zejść do kuchni, a ja coś przygotuję. - powiedziałam obojętnie udając się do pomieszczenia naprzeciw salonu. Skoro i tak miałam coś zjeść nic się nie stanie, gdy przygotuję dodatkową porcję.

(Asa?)

Gratulacje!

Moi drodzy, pragniemy Wam serdecznie pogratulować! To, co zrobiliście jest dla nas niebywałe! W niecałe dwa tygodnie udało nam się wspólnie napisać 100 postów! Poza tym blog odwiedzono już 2739 razy!
Z tej okazji pragniemy Was poinformować o zbliżającym się konkursie. Niestety nie może się on odbyć w tym tygodniu, jak i za tydzień z powodów prywatnych, mam nadzieję, że weźmiecie to do serca i cierpliwie zaczekacie, albowiem warto! Przewidywane nagrody to wartościowe rzeczy z gry Howrse.pl, takie jak kupony, jednorożce, przedmioty z CR i niespodzianki oraz drobne podarunki z bloga. Niestety, nagrody rzeczowe (w realnym życiu) nie będą mogły zostać przez nas zaoferowane, ze względu na naszą niepełnoletniość. Jeżeli uda nam się zawrzeć współpracę z niektórymi organizacjami zobaczymy co będzie dalej ;).
Na tę chwilę, póki jeszcze mam okazję, informuję Was, iż juliaalapiotrek jest bardzo dumna i obiecuje odpisać na wszystkie zaległe opowiadania.
Żegnam Was i zostawiam z przemyśleniami na temat osiągnięć i konkursu ;3.
~Ness Cullen 
nesscullen6@gmail.com